Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Covid-19
22.03.2020 16:06

Chińskie firmy walczą z koronawirusem. Oto ich procedury [Komentarz]

Jak to możliwe, że Chiny tak skutecznie zwalczyły koronawirusa, a tamtejsze firmy w 95 proc. zdążyły wrócić do pełnej działalności? Wszystko dzięki bardzo restrykcyjnej kwarantannie, której poddano 400 mln ludzi, oraz procedurom, które w czasie epidemii wprowadzono w tamtejszych przedsiębiorstwach - pisze dla money.pl Ryszard Hordyński z Huawei.

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Garnitury znów potrzebne. Pracownicy w Chinach wracają do pracy (Fot: PAP/EPA/WU HONG)

O tym, jak skuteczna to była strategia, świadczy chociażby przykład Huawei, firmy zatrudniającej 190 tys. osób, w której do dziś nie wykryto ani jednego przypadku zakażeniem COVID-19 wśród pracowników.

Czy chiński sukces w walce z pandemią można przypisać tylko karności i dyscyplinie mieszkańców Państwa Środka? Czy może wprowadzono tam zasady i obostrzenia, z których mogą skorzystać polscy przedsiębiorcy? Jak prowadzić działalność, gdy rząd obejmuje czterotygodniowym zakazem wychodzenia z domu 400 mln obywateli, w tym wielu pracowników firmy?

Najważniejszym zadaniem jest zapewnienie ciągłości łańcucha dostaw – to zasada obowiązuje zarówno w skali makro (gospodarki krajowej), jak i mikro (przedsiębiorstwa). Aby zmniejszyć prawdopodobieństwo zakażenia pracowników, w chińskich firmach do absolutnego minimum ograniczono podróże służbowe.

Obejrzyj także: Koronawirus uderza w zakłady kosmetyczne. "Pomoc rządu jest śmieszna"

Każdego, kto wrócił z zagrożonego terenu od mniej więcej końca stycznia, obowiązywała obowiązkowa, restrykcyjna dwutygodniowa kwarantanna. Swoją drogą, identyczne obostrzenie zastosowano we wszystkich oddziałach Huawei na całym świecie. Po kilku tygodniach sytuacja się odwróciła i wszyscy, którzy lecieli do Chin, musieli najpierw odbyć tygodniową kwarantannę w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach. W jej trakcie byli dwukrotnie poddawani testom. Dopiero, gdy oba testy wykazały wynik ujemny, można było wejść do siedziby firmy czy fabryki.

Praca osób, które musiały przebywać na terenie fabryk i biur, została tak zaplanowana, aby ewentualne ognisko zakażenia wiązało się z kwarantanną tylko dla części załogi. Zresztą, choć nowych zakażeń w Chinach właściwie już nie ma, wszystkie powierzchnie biurowe i produkcyjne cały czas podlegają regularnej sterylizacji.

Tim Draper - twórca Draper Venture Network oraz firmy Draper Fisher Jurvetson / fot. Piotr Waniorek
Koronawirus a światowa gospodarka. Miliarder komentuje: nie twórzmy prawdziwego kryzysu

W korporacjach nie mogło się obyć bez powołania specjalnych zespołów codziennie udoskonalających procedery bezpieczeństwa. Działały one w każdym z biur. Tylko wprowadzenie rozwiązań w całej strukturze mogło dać długoterminowy efekt. Co więcej, działania profilaktyczne nie objęły tylko Chin – na długo przed pojawieniem się pierwszych zakażeń nad Wisłą, jeszcze w styczniu wprowadzono nowe zasady higieny i kontroli w polskich biurach.

Już od stycznia dwa razy dziennie pracownikom mierzono temperaturę. Wprowadzono ograniczenia w miejscach spożywania posiłków. Przykładowo, wszyscy pracownicy firmy zostali podzieleni na kilku grup i do pracowniczej stołówki mogą wchodzić tylko o wyznaczonych godzinach. Te restrykcje służą oczywiście ograniczeniu liczby osób w kantynie. Przed wejściem do tego pomieszczenia każdy z pracowników ma mierzoną temperaturę. Dodatkowo wszyscy pracownicy są zachęcani do spożywania posiłków przy swoich biurkach.

Do minimum ograniczono także wizyty gości z zewnątrz, zaś pracownikom ograniczono strefy poruszania się tak, żeby nie pojawiali się na piętrach czy w salach spotkań, do których nie muszą mieć dostępu. Nie wolno organizować wewnętrznych spotkań powyżej pięciu osób, zastępując je telekonferencjami. Wprowadzono także funkcję health managera, który codziennie przeprowadza wywiady w grupie przydzielonych pracowników, mierzy temperaturę, pyta o samopoczucie. Ponadto wszyscy pracownicy powinni chodzić po biurze w maskach, które są dostarczane codziennie rano.

Terminowe uzyskanie choćby pozwolenia na budowę graniczy z cudem.
Koronawirus w Polsce. Epidemia paraliżuje inwestycje budowlane

W wielu państwach, w których znajdują się oddziały firmy (w tym w Polsce), zorganizowano własny transport zbiorowy dla pracowników, tak żeby nie korzystali oni z transportu publicznego. Oczywiście przed wejściem do autobusu każdemu pracownikowi mierzy się temperaturę.

Naturalnie wszyscy pracownicy powinni stosować się do zaleceń zakładających unikanie skupisk czy nawet rezygnację z aktywności socjalnych.

Równocześnie w ramach komunikacji wewnętrznej wprowadzono szereg szkoleń online dotyczących pandemii. W ich trakcie kompetentne osoby udzielają odpowiedzi na pytania pracowników.

Pomimo powrotu do pełnej skali produkcji firmy jeszcze przez wiele miesięcy będą musiały stosować się do większości z tych procedur.

Ryszard Hordyński

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
22-03-2020

tylko takten wirus jest skierowany przeciwko cywilizacji europejskiej (moim zdaniem chiny go wypuscilu)pokazaly ze daly sobie rade z zatrzymaniem pandemi bo u … Czytaj całość

22-03-2020

wojskowy specNiestety, świat uwierzył że epidemia w Chinach wygasła w naturalny sposób. Jak się pseudoeksperci epidemiologii zorientują, będzie już dużo za późno. … Czytaj całość

22-03-2020

BajkaChiny codziennie po zamknięciu dezynfekowały sklepy ulice i wszystkie publiczne obiekty.To się sprawdziło.U nas sie czeka,az połowa Polski zachoruje

Rozwiń komentarze (23)