Chiny z rekordową nadwyżką handlową. Pekin w walutowym potrzasku
Nadwyżka handlowa Chin w 2025 roku osiągnęła gigantyczny poziom 1,2 biliona dolarów. Choć presja międzynarodowa na umocnienie juana rośnie, władze w Pekinie stoją przed dylematem: silniejsza waluta może zdławić gospodarkę walczącą z deflacją i uderzyć w strategię kredytową państwa.
Jak wynika z analizy opublikowanej przez Davida Lubina z Chatham House, w coraz bardziej podzielonym geopolitycznie świecie panuje rzadka zgoda między USA, Unią Europejską a rynkami wschodzącymi: chińska waluta jest zbyt słaba. Opublikowane w tym tygodniu dane o nadwyżce handlowej sięgającej 1,2 biliona dolarów tylko wzmocnią żądania, by Chiny więcej importowały, a mniej eksportowały.
Teoretycznie Pekin wykonuje ruchy w tym kierunku. Od końca ubiegłego roku kurs juana (CNY) spadł poniżej poziomu 7 za dolara amerykańskiego, co mogłoby sugerować gotowość do aprecjacji waluty. Jednak eksperci ostrzegają, by nie liczyć na gwałtowne zmiany.
Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało
Dylemat pierwszy: Widmo deflacji
Pekin ma własne powody, by chcieć silniejszego juana. Jest to klucz do internacjonalizacji waluty. Ze względu na kontrolę przepływu kapitału i ograniczone zaufanie do chińskiego systemu prawnego, juan stanowi mniej niż 2 proc. światowych rezerw walutowych. Strategia Chin opiera się więc na promowaniu go jako środka rozliczeń w handlu transgranicznym.
Historia pokazuje, że świat chętniej przyjmuje juany, gdy te zyskują na wartości. W latach 2010–2014, gdy chińska waluta systematycznie się umacniała, udział handlu rozliczanego w renminbi wzrósł do 37 proc. Gdy jednak w latach 2014–2015 waluta zachwiała się, udział ten runął do zaledwie 10 proc. w 2017 roku.
Obecnie wskaźnik ten odbił do około 30 proc. (głównie dzięki rozliczeniom z Rosją), ale dalsze umacnianie waluty niesie ze sobą poważne ryzyko. Silniejszy juan oznacza tańszy import, co pogłębia problem deflacji wewnątrz Chin. W ciągu ostatnich dwunastu miesięcy Chiny notowały ujemną inflację aż sześciokrotnie. Utrwalenie się spadku cen może skłonić chińskie gospodarstwa domowe do dalszego odkładania konsumpcji, co byłoby fatalne dla wzrostu gospodarczego.
Dylemat drugi: Pułapka kredytowa
Drugim hamulcem dla umocnienia waluty jest nowa strategia bankowa Pekinu. Chińskie banki agresywnie zwiększają akcję kredytową w juanach za granicą. Wartość takich pożyczek transgranicznych osiągnęła pod koniec ubiegłego roku 355 miliardów dolarów, co stanowi blisko połowę wszystkich zagranicznych kredytów udzielanych przez chińskie instytucje.
Mechanizm ten obejmuje również konwersję długu dolarowego na juany. Przykładem jest Kenia, która w październiku ubiegłego roku przewalutowała około 3,5 miliarda dolarów długu wobec Chin. Podobny ruch rozważa Etiopia. Zachętą jest oprocentowanie: rentowność chińskich obligacji 10-letnich wynosi nieco ponad 1,8 proc., czyli jest o blisko 2,4 punktu procentowego niższa niż w przypadku długu amerykańskiego.
Problem pojawia się w momencie aprecjacji waluty. Jeśli juan znacząco się umocni, kraje zadłużone w tej walucie (jak Kenia) będą musiały wydać znacznie więcej dolarów na spłatę swoich zobowiązań. To natychmiastowo zniechęciłoby inne państwa do zaciągania długu w chińskiej walucie, podkopując strategię Pekinu.
Realna siła waluty
Mimo nominalnego umocnienia wobec dolara, realna siła nabywcza chińskiej waluty pozostaje niska. Ważony handlem kurs juana w ostatnich miesiącach prawie się nie zmienił, głównie z powodu słabości japońskiego jena. W ujęciu realnym, skorygowanym o inflację, efektywny kurs wymiany jest wciąż o około 15 proc. niższy niż pod koniec 2021 roku.
David Lubin z Chatham House konkluduje, że choć przestrzeń do umocnienia waluty istnieje, to wewnętrzne dylematy gospodarcze Chin skutecznie ograniczają apetyt władz na taki ruch. Bez znacznie głośniejszej presji ze strony partnerów handlowych, Pekin prawdopodobnie utrzyma obecny kurs, balansując między potrzebą ekspansji walutowej a ochroną rynku wewnętrznego.
Źródło: PAP