Premier-miliarder postawił na swoim. Czesi szykują gigainwestycje

Czeski parlament przyjął ustawę łagodzącą limity budżetowe, mimo weta prezydenta Petra Pavla. Zmiana ma ułatwić rządowi Andreja Babiša realizację obietnic inwestycyjnych finansowanych większym długiem - donosi Bloomberg.

BabisAndrej Babiš obiecał realizację wielkich inwestycji. Chce budować drogi i szpitale
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, GETTY | Balint Szentgallay
Piotr Bera

W środę posłowie koalicji rządzącej odrzucili weto prezydenta Petra Pavla i dali ustawie ostateczne zielone światło, mimo prób blokowania zmian przez opozycję. Minister finansów Alena Schillerová przekonywała, że nowe zasady są potrzebne do realizacji programu rządu, w tym rekordowych wydatków kapitałowych.

Rząd zapowiada zwiększenie wydatków m.in. na drogi, szpitale i rozbudowę elektrowni jądrowych, wskazując na relatywnie niski poziom zadłużenia Czech. - Możemy mieć realistyczny i prawdziwy budżet, który ochroni nasze bezpieczeństwo, inwestycje i wzrost gospodarczy - powiedziała Schillerova po głosowaniu w Pradze.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Wielkie inwestycje obiecał Czechom premier Andrej Babiš, który przez lata budował wizerunek skutecznego menedżera i dorobił się miliardów. W kampanii wyborczej w 2025 r. zapowiadał, że państwem zamierza zarządzać tak, jak swoimi firmami. Jego majątek, skupiony w holdingu Agrofert, w roku wyborczym szacowany był na ok. 75 mld koron (ponad 13,1 mld zł). W przeszłości Babiš wprost deklarował: "Nie muszę kraść, bo jestem wystarczająco bogaty".

Problem w tym, że wielkie nakłady na inwestycje oznaczają pogłębienie długu. A Czesi mają jeden z najniższych poziomów zadłużenia w UE.

W tym roku deficyt budżetu centralnego wyniesie 310 mld koron, a za rok może dotrzeć do 400 mld koron. Stare reguły ograniczały go do 150 mld.

Rząd zakłada też lukę finansów publicznych w wysokości 2,8 proc. PKB, jednocześnie znajdującą się poniżej 3-proc. limitu UE.

To wszystko oburzyło prezydenta i opozycję. Plan złagodzenia zasad budżetowych wywołał ostrą reakcję Petra Pavla i niezależnego organu nadzorującego finanse publiczne. Jego przedstawiciele uważają, że długoterminowa stabilność budżetowa jest zagrożona. Opozycja zapowiada skargę do Trybunału Konstytucyjnego.

Źródło: Bloomberg

Wybrane dla Ciebie