Euro najsłabsze od lat to sygnał zbliżającego się końca wojny?

Złoty osiągnął najsilniejszą pozycję względem euro od 2018 roku - kurs unijnej waluty spadł do 4,21 zł. Jak słyszymy, może to być wyraz nadziei związanych z zakończeniem wojny w Ukrainie. Ceny jednak raczej szybko nie spadną. - Dla zwykłych śmiertelników kurs wciąż niestety nie ma większego znaczenia - ocenia analityk rynku Piotr Kuczyński.

Kurs euro najniższy od latKurs euro najniższy od lat
Źródło zdjęć: © Europejski Bank Centralny | ECB - Kirstin Houser
Robert Kędzierski

W środę 22 stycznia kurs euro względem złotego spadł do poziomu 4,21 zł, co stanowi najniższą wartość od stycznia 2020 roku. Jak zauważa w komentarzu dla money.pl Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, gdyby pominąć krótkotrwałe umocnienie z początku 2020 roku, obecny kurs oznaczałby najsilniejszą pozycję złotego względem wspólnej waluty od 2018 roku.

Umocnienie polskiej waluty następuje pomimo niezbyt optymistycznych danych gospodarczych. Produkcja przemysłowa w grudniu utrzymała się na minimalnym plusie, a dynamika płac nie przekroczyła 10 proc.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Co Polacy sądzą o Trumpie? "To jest impuls dla Europy"

Perspektywa obniżek stóp procentowych

Kondycja złotego jest istotna dla planów Rady Polityki Pieniężnej. Członkowie RPP coraz częściej mówią o możliwych obniżkach stóp procentowych.

- Rynek zaczął wyceniać mniejszą perspektywę na obniżki. Wcześniej widział szanse na trzy obniżki, natomiast teraz wycenia dwie w tym roku - pierwszą najwcześniej za trzy miesiące - ocenia Stajniak.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że sama perspektywa spadku poziomu stóp procentowych nie wyjaśnia tak znaczącego umocnienia złotego. Równocześnie obserwowane są wyraźne wzrosty na warszawskiej giełdzie, co częściowo wynika z globalnych trendów rynkowych.

Nadzieje na zakończenie wojny

Istotnym czynnikiem wpływającym na umocnienie złotego może być perspektywa zakończenia wojny w Ukrainie, co mogłoby rozpocząć nową falę napływu zagranicznych środków do Polski - twierdzi ekspert.

Podkreśla przy tym, że prezydent USA Donald Trump zapowiedział zaostrzenie sankcji wobec Rosji, jeśli ta nie podejmie rozmów pokojowych. - Rosja z kolei deklaruje gotowość do negocjacji pod warunkiem uznania jej zdobyczy terytorialnych, które obecnie obejmują około 20 proc. terytorium Ukrainy - zwraca uwagę Stajniak.

Kompromis miałby więc swoją cenę. Rosja najprawdopodobniej chciałaby w zamian braku perspektyw wejścia Ukrainy do zachodnich sojuszy. Sama Ukraina potencjalnie chciałaby obecności wojsk NATO, aby te chroniły pokoju na dotychczasowych liniach frontu.

Według najnowszych notowań kursów walut, dolar amerykański kosztuje 4,0471 zł, euro 4,2149 zł, funt brytyjski 4,9866 zł, a frank szwajcarski 4,4623 zł. Po przejściowym osłabieniu związanym z umocnieniem dolara, złoty powrócił do trendu wzrostowego.

Dla "zwykłych śmiertelników" to wciąż za mało

Piotr Kuczyński, główny ekonomista Xelion, w rozmowie z money.pl zauważa, że osłabienie euro nie jest dostatecznie silnie, by przynieść wymierną korzyść konsumentom.

Jeśli chodzi o korzyści dla "Kowalskiego", jak np. koszt ferii zimowych, to ja zawsze w odpowiedzi na takie pytanie pytam: ile chcemy wymienić? Milion złotych? Wówczas taki spadek kursu ma znaczenie. Dla zwykłych śmiertelników różnica w kursie o 2-3 punkty procentowe niestety nie ma większego znaczenia - ocenia.

Inwestorzy grają na koniec wojny w Ukrainie?

Jego zdaniem presja na RPP jest w tym wypadku mało istotna. Również w kontekście ostatnich danych makroekonomicznych. - Nie uważam, żeby kurs miał znaczenie dla RPP. Zmiana o 1 proc. daje zmianę inflacji o 0,1 pp. Mówienie o obniżce stóp przed pojawieniem się (marzec) projekcji inflacyjnej nie ma większego sensu, nawet jeśli dane makro do tego zachęcają (słaba sprzedaż, niższy od oczekiwań wzrost płac) - stwierdza Kuczyński.

Zauważa też, że spadek euro jest znaczący z dwóch powodów. - Spadek kursu euro w stosunku do złotego do poziomu z 2018 roku jest skutkiem przełamania długo bronionego wsparcia na poziomie 4,25 zł. A to z kolei według mnie jest grą na rozejm w Ukrainie. Teoretycznie otwiera to drogę do kursu 4,1350 zł. To poziom z początku 2018 roku - podsumowuje ekspert Xelion.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Premier o cenach paliw. Składa obietnicę Polakom
Premier o cenach paliw. Składa obietnicę Polakom
Będzie interwencja ws. cen ropy. Amerykanie zapowiadają
Będzie interwencja ws. cen ropy. Amerykanie zapowiadają
Prezes TUI zdecydował. Pierwsze samoloty wylatują z Monachium
Prezes TUI zdecydował. Pierwsze samoloty wylatują z Monachium
Nowy komunikat LOT-u. Chodzi o odwołane rejsy do Dubaju i Rijadu
Nowy komunikat LOT-u. Chodzi o odwołane rejsy do Dubaju i Rijadu
Zmiana na rynku. Orlen podnosi ceny diesla w hurcie
Zmiana na rynku. Orlen podnosi ceny diesla w hurcie
Chiny reagują na bombardowanie Iranu. Wskazują na Ormuz. "Zagraża to światowej gospodarce"
Chiny reagują na bombardowanie Iranu. Wskazują na Ormuz. "Zagraża to światowej gospodarce"
"Cztery tygodnie zadecydują". Eksperci ostrzegają przed nowym kryzysem
"Cztery tygodnie zadecydują". Eksperci ostrzegają przed nowym kryzysem
Ruchy na polskiej giełdzie. KGHM i PGE tracą najmocniej
Ruchy na polskiej giełdzie. KGHM i PGE tracą najmocniej
Nowy rozkład Ryanaira z Warszawy. Irlandzka linia chce podwoić ruch z Modlina
Nowy rozkład Ryanaira z Warszawy. Irlandzka linia chce podwoić ruch z Modlina
Śledztwo ws. prezesa Piesiewicza. Nowe fakty z prokuratury
Śledztwo ws. prezesa Piesiewicza. Nowe fakty z prokuratury
Rynek reaguje na konflikt na Bliskim  Wschodzie. Ceny gazu wciąż rosną
Rynek reaguje na konflikt na Bliskim Wschodzie. Ceny gazu wciąż rosną
"Mówiłem, że nie będę pracował za darmo". Szef PKOl ujawnił zarobki
"Mówiłem, że nie będę pracował za darmo". Szef PKOl ujawnił zarobki