Fizjoterapeuci są objęci zakazem pracy. Chorzy zostali bez pomocy
Fizjoterapeuci w większości nie prowadzą obecnie rehabilitacji. Pracują tylko ci zatrudnieni w publicznych placówkach służby zdrowia. Potrzebujący, np. po urazach czy dzieci z nadmiernym napięciem mięśniowym, zostali bez pomocy.
Fizjoterapeuci, oprócz tych pracujących w państwowej służbie zdrowia - przypomina "Gazeta Wyborcza" - zostali objęci zakazem wykonywania pracy. Pozamykano prywatne kliniki rehabilitacyjne, nie pracują też ci, którzy świadczyli usługi na własny rachunek.
- Nie da się wymienić chorób, w przypadku których potrzebna jest fizjoterapia. Stosujemy ją od narodzin do śmierci. Rehabilitujemy dzieci tuż po urodzeniu, choćby z porażeniem mózgowym, czuwamy nad ich właściwym rozwojem fizycznym. Im wcześniej dzieci trafią pod naszą opiekę, tym lepiej. Zajmujemy się też kobietami w ciąży i połogu. Prowadzimy terapie kręgosłupa. Nie mówię już o rehabilitacji poudarowej, powypadkowej, dla sportowców czy osób starszych - wylicza Tomasz Niewiadomski, wiceprezes Krajowej Izby Fizjoterapeutów.
W Polsce jest ponad 65 tysięcy fizjoterapeutów zarejestrowanych w Krajowej Izbie Fizjoterapeutów. Oprócz wykształcenia medycznego, muszą mieć też prawo wykonywania zawodu. Fizjoterapeuta jest samodzielnym zawodem medycznym, choć długo nie był traktowany poważnie. Fizjoterapeuci nie mieli ustawy regulującej ich zawód, samorządu, w szpitalach i publicznych przychodniach zarabiali niewiele. Dorabiali po godzinach. Stąd wśród nich tak wysoki odsetek osób pracujących na samozatrudnieniu - wskazuje "GW". Według Tomasza Niewiadomskiego fizjoterapeuta w szpitalu publicznym zarabia miesięcznie około 2400 zł netto. Prywatnie za godzinę terapii od 100 do 150 zł.
Zobacz: Koronawirus w Polsce. Minister zdrowia Łukasz Szumowski o jedynym sposobie na walkę
Krajowa Izba Fizjoterapeutów przeprowadziła ankiety wśród swoich członków. Wynika z nich, że tylko 5 proc. fizjoterapeutów pracuje tak jak przed epidemią. Przeciętny fizjoterapeuta utracił blisko 45 proc. uzyskiwanych dochodów. Jednak prawie 22,5 tys. osób wykonujących ten zawód całkowicie utraciło źródła dochodów.
– Jeśli do fizjoterapeutów nie zostanie skierowana specjalna pomoc, to grozi nam likwidacja tej dyscypliny medycyny. Wiele prywatnych klinik ma poduszkę finansową ledwie na miesiąc. Potem bezpowrotnie będziemy tracić wykwalifikowane kadry - przestrzega Niewiadomski.
"GW" podkreśla, że zdesperowani fizjoterapeuci - choć wiedzą, że to nieetyczne i niebezpieczne zarówno dla rehabilitanta, jak i rehabilitowanego - mówią, że niedługo zejdą do podziemia. Będą jeździli do pacjentów, bo staną przed wyborem: zaryzykować zakażenie koronawirusem albo nie mieć pieniędzy na życie.
Według Izby fizjoterapeuci w większości nie kwalifikują się do skorzystania z rządowej tarczy antykryzysowej. Wielu spośród nich jest zatrudnionych w klinikach, które zatrudniają powyżej 9 osób. Tylko ci, którzy są na samozatrudnieniu, sięgną po specjalne świadczenie - 2 tys. zł, o ile spełnią warunki, którymi obwarowany jest dostęp do tych pieniędzy. Fizjoterapeuci, którzy nie będą widzieli sensu prowadzenia swego biznesu, mogą zawiesić działalność. Wówczas też dostaną rządową zapomogę 2080 zł brutto.
Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.
Masz newsa, zdjęcie, filmik? Wyślij go nam na #dziejesie