Flota cieni Rosji na Bałtyku. Tak Moskwa omija sankcje

Rosja skutecznie omija zachodnie sankcje przy pomocy floty cieni na Morzu Bałtyckim. Niemiecki dziennik "Die Zeit" opisuje mechanizmy tego procederu. Stare tankowce generują ogromne zyski dla Moskwy, a kraje Europy mają trudności z ich zatrzymaniem i kontrolą.

Russian President Vladimir Putin (C), accompanied by plant director Andrey Soinov (R), visits the Irkutsk Aviation Plant, a branch of Yakovlev, part of the United Aircraft Corporation (UAC) under Rostec, in Irkutsk, Russia, 24 July 2026. EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL MANDATORY CREDIT Dostawca: PAP/EPA.Władimir Putin
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/VYACHESLAV PROKOFYEV / SPUTNIK / KREMLIN POOL
Robert Kędzierski

Według informacji dziennika "Die Zeit", około 17 procent wszystkich tankowców na świecie należy do rosyjskiej floty cieni. Statki te transportują ropę naftową oraz produkty ropopochodne. Pozwala to Rosji zarabiać około dziesięciu miliardów euro miesięcznie. Połowa rosyjskiego eksportu ropy trafia na rynek właśnie przez Morze Bałtyckie. Wymaga to rejsów około tysiąca statków w ciągu roku.

Państwa zachodnie nałożyły na agresora liczne sankcje, aby ograniczyć finansowanie machiny wojennej. W czerwcu 2026 r. Unia Europejska przyjęła kolejny pakiet restrykcji. Na unijnej liście znalazły się 632 tankowce, a łącznie różne organizacje i państwa objęły restrykcjami 1352 statki. Flota cieni skutecznie omija jednak te zakazy. Statki pływają pod fałszywymi banderami. Właściciele jednostek ukrywają swoją tożsamość. Kapitanowie często wyłączają systemy identyfikacji na morzu, a ładunek zmienia statek z dala od portów.

Statki wypływają z rosyjskich portów i muszą pokonać cieśniny między Danią a Szwecją. Prawo międzynarodowe gwarantuje wolność żeglugi w tym rejonie. Z tego powodu państwa skandynawskie nie mogą po prostu zablokować przeprawy dla tych kontrowersyjnych jednostek.


WIDEO
Trzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się


Zagrożenia ekologiczne i militarne na BałtykuIndyjski łącznik i legalizacja surowca

Głównymi odbiorcami rosyjskiego surowca są obecnie Chiny oraz Indie. Dziennik "Die Zeit" wskazuje, że rafineria Jamnagar w Indiach stała się jednym z największych nabywców tej ropy. Zakład ten przetwarza surowiec na benzynę i diesel. Gotowe paliwo trafia następnie do portów w Europie, na przykład do Rotterdamu czy Hamburga. Ten mechanizm sprawia, że rosyjska ropa wraca na rynki zachodnie w legalny sposób. Nikt w tym łańcuchu dostaw nie łamie oficjalnie prawa.

Działalność floty cieni stwarza poważne ryzyko dla środowiska. Stare statki często nie posiadają ubezpieczenia i omijają rygorystyczne procedury portowe.

Przy wielu z tych statków istnieją poważne wątpliwości, czy przepisy bezpieczeństwa i ochrony środowiska są konsekwentnie przestrzegane – mówi Carsten Duif ze Związku Niemieckich Armatorów, którego cytuje "Die Zeit".

Eksperci do spraw bezpieczeństwa zwracają uwagę na jeszcze jeden problem. Fundacja Nauka i Polityka (SWP) ocenia, że Rosja może wykorzystywać te statki do szpiegostwa. Pojawiają się doniesienia o celowym niszczeniu infrastruktury. Zimą 2024 r. tankowiec uszkodził podmorski kabel łączący Finlandię i Estonię. Szwedzka marynarka wojenna informowała również o statkach handlowych, które posiadały nietypowy sprzęt do komunikacji. Sprzęt ten może służyć do przechwytywania danych wywiadowczych państw NATO.

Zbrojne incydenty i reakcja państw zachodnich

Niemiecki dziennik opisuje także przypadki, w których rosyjskie statki otrzymują ochronę wojskową. W maju 2025 r. estońskie służby próbowały zatrzymać tankowiec. Wtedy nad statkiem przeleciał rosyjski myśliwiec, przez co służby zrezygnowały z kontroli. Z kolei portal Splash247 informował o statku do przewozu gazu, na którym znajdowały się karabiny maszynowe.

Państwa zachodnie szukają sposobów na zatrzymanie tego procederu. Wielka Brytania przejęła niedawno tankowiec w kanale La Manche. Brytyjski rząd podejrzewa, że statek pomagał w omijaniu sankcji. Władze rozważają sprzedaż ładunku ropy i przekazanie pieniędzy walczącej Ukrainie.

Moskwa zbada swoje możliwości prawne, jeśli ładunek zostanie sprzedany – skomentował krótko Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla.

Julian Pawlak, ekspert do spraw bezpieczeństwa z SWP, krytykuje postawę państw bałtyckich. Według niego kraje te zbyt łagodnie podchodzą do problemu i nie wykorzystują w pełni swoich możliwości prawnych. Ekspert uważa, że Unia Europejska powinna dokładniej kontrolować struktury własnościowe w branży morskiej, ponieważ – co obnażają raporty – europejskie firmy nadal sprzedają statki rosyjskiej flocie cieni.

Wybrane dla Ciebie