Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Jakub Ceglarz
Jakub Ceglarz
|

Galerie nadal w lockdownie. Branża nie kryje złości, posypią się pozwy

725
Podziel się

Handel nie kryje rozczarowania poniedziałkowymi decyzjami rządu. Galerie pozostaną zamknięte przynajmniej do końca stycznia. A może i dłużej. - Czuć nerwowość i napięcie - słyszymy od przedstawicieli branży. Niektórzy już zapowiadają pozwy przeciwko państwu.

Galerie nadal w lockdownie. Branża nie kryje złości, posypią się pozwy
Sprzedawcy z galerii handlowych nie rozumieją, dlaczego jedni mogą działać, a inni nie. (PAP, Wojtek Jargiło)
bDBdNzQl

- Wszyscy mieliśmy nadzieję, że po 17 stycznia będzie jakaś dobra wiadomość. A tej cały czas nie ma i wciąż nie wiemy, kiedy będzie - mówi money.pl Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu.

Jak podkreśla, w branży da się wyczuć sporą nerwowość i napięcie w związku z przedłużającym się lockdownem. Najgorsza jest niepewność i brak perspektyw na poprawę.

- Co innego, gdybyśmy dostali informację, że 1 lutego się otwieramy. Ale tu jest takie poczucie, że granica jest raz po raz przesuwana - mówi Ptaszyński.

bDBdNzQn
Zobacz także: Luzowanie lockdownu. "Chcemy uaktywnić handel, baseny i stoki muszą poczekać"

Rząd jednak w poniedziałek poinformował, że obostrzenia pozostają utrzymane do końca stycznia. Co dalej? Na razie nie wiadomo. Nie da się wykluczyć, że za dwa tygodnie usłyszymy o kolejnym przedłużeniu.

Kto ucierpi najmocniej? - Między innymi wyspy handlowe. To są często mali przedsiębiorcy, nawet startupy z kawałkiem wynajętej podłogi. Wszystko po to, żeby ograniczyć koszty. Dziś są praktycznie bez pieniędzy - mówi Maciej Ptaszyński.

bDBdNzQt

Druga grupa to punkty handlowe w miejscowościach turystycznych, głównie na południu kraju. Te co prawda pozostają otwarte, ale obroty spadają nawet o połowę.

- Nawet jeśli w ostatnich latach śniegu nie było, to Polacy i tak przyjeżdżali z nadzieją, że on spadnie. Dziś turystów nie ma, bo hotele są pozamykane. A to odbija się także na handlu - zwraca uwagę nasz rozmówca.

Posypią się pozwy

Znacznie ostrzejsze stanowisko wystosował we wtorek Związek Polskich Pracodawców Handlu i Usług. Jego przedstawiciele już zapowiadają pozwy przeciwko Skarbowi Państwa. Taki ruch rekomendują im kancelarie prawne.

Rząd przypomina jednak, że przedłużenie obostrzeń to efekt spodziewanej w Polsce trzeciej fali koronawirusa. Jej pierwsze symptomy widać za granicą, choćby w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Czechach. Ministerstwo Zdrowia z kolei już latem zwracało uwagę, że w sklepach może dochodzić do zakażeń.

bDBdNzQu

Należy zwrócić też uwagę, że program szczepień dopiero się rozpoczyna, a w Polsce wciąż notujemy nawet ponad 10 tys. zakażeń dziennie. Z wtorkowego raportu wynika, że tylko minionej doby z powodu koronawirusa zmarło ponad 300 osób. To wszystko miało wpływ na decyzję o przedłużeniu lockdownu.

Handlowcy zwracają jednak uwagę, na brak konsekwencji. "Jak mamy rozumieć, że pomimo oficjalnego zamknięcia centrów handlowych, są one nadal otwarte? Otwarte są sklepy z wyposażeniem domowym, drogerie, apteki, a np. sklepy odzieżowe, obuwnicze, czy jubilerskie są zamknięte. Dlaczego jesteśmy dyskryminowani?" - czytamy w komunikacie, przesłanym do naszej redakcji.

Przedstawiciele ZPPHiU mimo to żądają otwarcia galerii handlowych i zakończenia lockdownu. "W przeciwnym wypadku nie będziemy mieli wyjścia, wprowadzimy ostrzejsze formy protestu oraz będziemy masowo występować na drogę sądową. Dziś ostrzegamy, że będziemy walczyć do końca, a jednym z narzędzi, jakie zastosujemy niebawem, będą pozwy o odszkodowania” – piszą.

bDBdNzQv

Od świąt 6 mld na minusie. A licznik się nie zatrzymuje

Zapytana przez nas Polska Rada Centrów Handlowych szacuje, że tylko przez trwający od 28 grudnia lockdown branża handlowa straci około 6 mld zł. Samo przedłużenie o dwa tygodnie oznacza kolejne 2 mld zł kosztów.

"Branża centrów handlowych jest zaskoczona kolejnymi decyzjami rządu, ponieważ była i jest przygotowana do obsługiwania klientów w wysokim rygorze sanitarnym" - pisze w odpowiedzi na nasze pytania PRCH.

Przedstawiciele Rady zwracają uwagę, że to już trzecie zamknięcie galerii handlowych w ciągu roku. Efekt? Łączna strata galerii to ponad 32 mld zł.

bDBdNzQw

PRCH zwraca uwagę, że na decyzjach rządu może ucierpieć również wiele współpracujących branż.

"Skutki zamykania centrów handlowych będą katastrofalne dla całej gospodarki. Bankructwa w sektorze, który zatrudnia ponad 400 tys. pracowników, grożą zwolnieniami zarówno w samej branży, jak i w podmiotach, które świadczą usługi na jej rzecz - sprzątanie, ochrona, obsługa techniczna, księgowość, czy zarządzanie nieruchomościami" - czytamy w przesłanym do money.pl stanowisku Rady.

bDBdNzQO
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(725)
michael
2 tyg. temu
Jeżeli ktoś LICZY lub liczył na to że ten cyrk skończy się dzisiaj to jest w wielkim błędzie Ten burdelll potrwa w takiej narracji do lata a na jesień znowu, Epidemia to pretekst Aby zrobić to co elity maja w planach Nasze działania mogą ewentualnie im to popsuć Bardzo dobrym pomysłem jest składanie pozwów sądowych Należy pamiętać że siłą nic jako obywatele nie zrobimy trzeba korzystać z prawnych możliwości
sssss
2 tyg. temu
osobiście to wstydziłabym się dawać ludziom mandaty i pracować w sanepidzie. .....
buli
2 tyg. temu
i dobrze skarżyć to pisowskie państwo za ten cały cyrk, galerie pozamykane a lidle, biedronki, kauflandy i cała reszta pootwierane jak by tam seniorzy nie mogli załapać pseudo wirusa
bDBdNzQP
KLIENTKA
2 tyg. temu
Rozumiem potrzebę ograniczenia liczby ludzi w centrum czy sklepie. Ale w żaden sposób nie mogę pojąć dlaczego np sklepy agd, drogerie, księgarnie, budowlane itd sa otwarte a zamknięte pozostają sklepy z odzieżą, butami, jubilerskie. W księgarni sie nie zaraze ale w obuwniczym tak??? W sobotę bylam w jednym z marketów budowlanych.... człowiek na człowieku...z 30 os w kolejce do kasy... gdzie tu logika
Nick
2 tyg. temu
Dobrze, że w Empiku lub Rossmanie nie ma koronawirusa.
...
Następna strona