- Nie ma dzisiaj ryzyka wystąpienia blackoutu, natomiast sytuacja jest bardzo trudna ze względu na postępujące zmiany klimatu, na niski poziom wód, na wysoką temperaturę wody, która byłaby używana do chłodzenia, stąd wezwania na rynku mocy i także przeciążenia sieci, które mogłyby się pojawić - tłumaczył Motyka. - Proszę się nie obawiać, nasz system działa stabilnie - zapewnił. Podkreślił też, że nie nie ma zagrożenia dla funkcjonowania przedsiębiorstw.
Jak wskazał, ekstremalne temperatury latem czy zimą wpływają na funkcjonowanie systemu elektroenergetycznego i trzeba powiększać bufor bezpieczeństwa poprzez budowę nowych źródeł gazowych, w przyszłości jądrowych, oraz poprzez inwestycje w magazyny energii i sieci.
WIDEO"Możemy uniknąć błędów Niemiec". Sołowow o polskiej energetyce
W czwartek Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły okresy przywołania na rynku mocy w dniu 6 sierpnia w godzinach 17-22. Poprzednie okresy przywołania obowiązywały 4 sierpnia. Okresy przywołania stosowane są m.in. w związku z wysokim zapotrzebowaniem na energię elektryczną, które wynika np. z upałów.
Mechanizm rynku mocy zapewnia wynagradzanie uczestników rynku, czyli producentów energii elektrycznej, za ich pozostawanie w gotowości do dostarczania mocy i zapewnienie dostaw energii do systemu elektroenergetycznego, gdy operator tego zażąda.
Ogłoszenie okresów przywołania na rynku mocy oznacza, że wszystkie podmioty, które są objęte obowiązkami mocowymi wynikającymi z umów zawartych na rynku mocy muszą je zrealizować, czyli we wskazanym okresie dostarczyć odpowiednią moc do systemu. Wytwórcy muszą ją przedstawić do dyspozycji operatora albo wprowadzić do sieci, a odbiorcy objęci umowami mocowymi muszą zredukować swoje zapotrzebowanie.
PSE informowały w poniedziałek, że polski system energetyczny jest dobrze przygotowany na pokrycie zapotrzebowania w upały, a w najbliższych dniach będzie dostępna wymagana rezerwa mocy. Jednocześnie nie wykluczyły potrzeby ogłoszenia okresu przywołania na rynku mocy.
Fala upałów uderza w Europę
Fala upałów w Europie przyczyniła się do niespotykanej wcześniej suszy i pożarów. Niski poziom Dunaju, którego wody wykorzystywane są do chłodzenia instalacji węgierskiej elektrowni jądrowej w Paksu, wpłynął na ograniczenie jej mocy. Według informacji ze środy wytwarzane jest tam 230 MW energii zamiast 2000 MW. Działa także tylko jeden z czterech bloków. W elektrowni w rumuńskiej Cernavodzie również pracuje tylko jeden z dwóch reaktorów.
Również w Słowenii niski poziom i wysoka temperatury wody w rzece Sawie, która wpływa do Dunaju, doprowadziły do decyzji o zmniejszeniu do 80 proc. mocy w jedynej w kraju elektrowni atomowej Krszko.
Źródło: PAP