"Postój" w polskich elektrowniach. W chwili próby naszą energetykę ratuje jedno

Polska nie znajduje się na krawędzi blackoutu, ale wchodzi w kolejną falę upałów z mniejszym marginesem bezpieczeństwa. Niski poziom Wisły ogranicza możliwość pełnego chłodzenia elektrowni w Połańcu czy Kozienicach. Ubytki mocy są znaczące, a Enea klasyfikuje je jako "postoje ze względu na warunki eksploatacyjne". W momencie próby to fotowoltaika ciągnie polską energetykę.

Elektrownia KozieniceElektrownia Kozienice odpowiada za produkcję energii dla ponad 10 proc. populacji Polski
Źródło zdjęć: © East News | ZENON ZYBURTOWICZ
Bartłomiej Chudy

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia przed temperaturami dochodzącymi miejscami do 38 stopni Celsjusza. Obowiązują one niemal w całej Polsce do 5 lub 6 sierpnia, przy czym w całym południowym pasie kraju oraz w centrum są to alerty przed upałami najwyższego, 3. stopnia. "Prognozy temperatur ekstremalnych na poszczególne dni należy śledzić w codziennych prognozach i komunikatach" - zastrzegł IMGW.

Upałom towarzyszy niski stan Wisły, który już w poniedziałek wymusił ograniczenie pracy wybranych bloków Elektrowni Połaniec. Enea potwierdziła money.pl, że "w związku z utrzymującymi się niskimi stanami wody praca wybranych bloków energetycznych jest dostosowywana do aktualnych warunków eksploatacyjnych.

- Działania te mają charakter operacyjny i służą zapewnieniu bezpiecznej pracy jednostek oraz ciągłości dostaw energii - informuje Justyna Kosowicz, rzeczniczka prasowa Elektrowni Połaniec. Spółka nie podała jednak, ilu jednostek dotyczą ograniczenia ani ile megawatów mocy pozostaje obecnie niedostępnych. Po szczegółowe informacje rzeczniczka odesłała do aktualizowanego na bieżąco systemu REMIT.

"Pierwszy raz w historii". W tym kraju ludzie "sami nałożyli na siebie sankcje"

Ubytki mocy w elektrowniach w Połańcu i Kozienicach

Z danych publikowanych w systemie REMIT wynika, że 4 sierpnia rano cztery bloki elektrowni Połaniec o łącznej mocy 897 MW były objęte komunikatami o nieplanowanych ubytkach pełnej mocy, z czego w przypadku jednego z nich (nr 6, 226 MW) była to całodniowa niedostępność.

Z kolei w przypadku Kozienic niedostępne przez cały dzień są bloki nr 5 i 7 o łącznej mocy 433 MW. Rano i wieczorem ubytki mocy mają bloki nr 2 i 4 (łącznie osiągają moc 423 MW). Są to wyłączenia nieplanowane, a jako powód wstrzymania prac podano lakonicznie "postój ze względu na warunki eksploatacyjne".

© screen | Enea

Jednocześnie posterunki na Wiśle w rejonach istotnych dla Połańca i Kozienic znajdowały się w strefie stanów niskich: 4 sierpnia w Sandomierzu notowano 55 cm, a w Puławach-Azotach 74 cm. Wszystkie te wartości spadały, a prognozy na kolejne dni również są spadkowe.

Elektrownia w Połańcu (woj. świętokrzyskie)
Elektrownia w Połańcu (woj. świętokrzyskie) © materiały prasowe | Enea

Elektrownia w Kozienicach o mocy ponad 4 tys. MW jest drugim co do wielkości zakładem energetycznym w kraju i największym polskim producentem energii z węgla kamiennego. Operator obiektu Enea Wytwarzanie nie poinformował o ograniczeniu produkcji ani wyłączeniu bloków. Przyznał jednak, że obserwuje okresowe spadki przepływu i poziomu Wisły, szczególnie podczas upałów i długotrwałego braku opadów.

– Dostępność wody z Wisły ma bezpośrednie znaczenie dla stabilności procesów technologicznych oraz bezpieczeństwa Krajowego Systemu Energetycznego – zaznacza w rozmowie z money.pl Krzysztof Bomba, kierownik biura komunikacji i PR Enei Wytwarzanie. Spółka zapewnia, że "na bieżąco analizuje parametry środowiskowe i dysponuje rozwiązaniami organizacyjnymi oraz technicznymi pozwalającymi dostosować pracę bloków, jeżeli sytuacja hydrologiczna będzie tego wymagać".

Susza działa na oba zakłady z podwójną siłą. Niski poziom rzeki ogranicza możliwość poboru odpowiedniej ilości wody, a równocześnie wysoka temperatura Wisły pogarsza skuteczność chłodzenia. Elektrownia ma też mniej przestrzeni do odprowadzania ciepła do rzeki bez przekroczenia parametrów środowiskowych.

System mówi "sprawdzam"

Rafał Zasuń, redaktor naczelny serwisu wysokienapiecie.pl przypomina w rozmowie z money.pl, że dzięki fotowoltaice, która pracuje na wysokich obrotach, nie grozi Polsce scenariusz z 2015 r., kiedy część przemysłu i centra handlowe zostały realnie wyłączone przez braki prądu.

Co prawda PSE ogłosiło przywołanie na rynku mocy na czas wieczorny, gdy fotowoltaika już nie pracuje, ale są rezerwy mocy. Różnice w cenach na rynku są wyraźne - teraz (w południe - red.) energia jest po 40 groszy za kWh, a wieczorem będzie po 1,8 zł. Dla części elektrowni wciąż jednak nie była to jeszcze atrakcyjna cena, dlatego PSE ogłosiło przywołanie poprzez rynek mocy, dzięki któremu elektrownie dostają coś w rodzaju abonamentu za gotowość do pracy. To umożliwia zachowanie niezbędnych rezerw - mówi nam Rafał Zasuń.

Susza problemem dla elektrowni chłodzonych wodą

Jak podkreśla, mamy w fotowoltaice swoisty bezpiecznik, ale - przywołując przykład z Węgier czy desperackie wysadzanie skał w Rumunii, by zaopatrzyć naddunajską elektrownię jądrową w wodę - zaznacza też, że w Polsce jest mniej elektrowni uzależnionych od jednej rzeki. - Do tego dochodzą elektrownie węglowe z własnymi zbiornikami - Bełchatów czy Rybnik. One są mniej narażone na wysychanie niż rzeki - zaznacza analityk serwisu wysokienapiecie.pl.

I dodaje, że susza jest problemem dla wszystkich wielkich elektrowni chłodzonych wodą z rzek i jezior. - Ich rola w systemie energetycznym będzie spadała wraz ze stopniowym wygaszaniem elektrowni węglowych. A Kozienice i Połaniec to właśnie są takie obiekty. Niefortunnie się też złożyło, że największy blok z chłodnią kominową w Kozienicach, mniej zależny od rzeki, jest teraz w remoncie - wyjaśnia money.pl ekspert.

W takim momencie próby to fotowoltaika ciągnie polską energetykę. Przed południem we wtorek odpowiadała za ponad połowę zapotrzebowania na energię. Zapotrzebowanie na moc wynosiło 21 GW, a pracowało ponad 12 GW fotowoltaiki. - Niestety dużo gorzej jest z wiatrem - działało 362 MW z 10 GW zainstalowanych. Pamiętajmy jednak, że zimą jest odwrotnie - podsumowuje ekspert.

Rynek mocy mówi "sprawdzam". Do kryzysu wciąż daleko

PSE ogłosiły okresy przywołania rynku mocy na 4 sierpnia w godz. 17–19. W tym czasie wytwórcy energii mają obowiązek przedstawić zakontraktowaną moc do dyspozycji operatora albo wprowadzić ją do sieci, natomiast firmy uczestniczące w rynku, jako jednostki redukcji zapotrzebowania, muszą ograniczyć pobór. PSE może równolegle przesuwać remonty, nakazywać zwiększenie produkcji, wykorzystywać przeciążeniową pracę bloków oraz uruchamiać elektrownie szczytowo-pompowe.

"Konieczność ogłoszenia okresów przywołania wynika m.in. z wysokiego zapotrzebowania związanego z upałami, niskiej prognozowanej generacji wiatrowej oraz niedostępności mocy w jednostkach konwencjonalnych" - poinformowały PSE. Ostatni raz taki mechanizm PSE uruchomiły 30 czerwca tego roku, pod koniec poprzedniej fali 40-stopniowych upałów.

Wybrane dla Ciebie