Upały niszczą europejską energetykę. Nawet OZE to już za mało

Fala rekordowych upałów paraliżuje Europę, obnażając luki w systemach energetycznych. Kiedy wiatr słabnie, a rzeki stają się zbyt gorące do chłodzenia reaktorów, ceny prądu szybują. Nawet kraje, które mają rozwiniętą infrastrukturę OZE, borykają się ze wzrostem cen. We Włoszech w trzecim kwartale tego roku wzrosły o 36 proc.

Świat płaci za falę ciepłaŚwiat płaci za falę ciepła
Źródło zdjęć: © East News | Deposit, East News
Robert Kędzierski

Pod koniec czerwca w Londynie miało odbyć się wydarzenie w ramach Tygodnia Akcji Klimatycznej, poświęcone globalnemu zarządzaniu w dobie ekstremalnych zjawisk pogodowych. Ironia losu sprawiła, że spotkanie zostało odwołane z powodu samej fali upałów, o której miano dyskutować. Organizatorzy musieli zrezygnować z debaty, ponieważ zabytkowa biblioteka London School of Economics, podobnie jak większość budynków w brytyjskiej stolicy, nie posiadała klimatyzacji. To z pozoru błahe zdarzenie doskonale obrazuje znacznie szerszy i poważniejszy problem, z którym mierzy się obecnie cały Stary Kontynent.

Ekstremalne temperatury, sięgające w wielu regionach 40 stopni Celsjusza, robią dokładnie to, czemu miały zapobiec lata starannego planowania sieci elektroenergetycznych. Upały uderzają w wydajność elektrowni jądrowych, powodują awarie lokalnych sieci dystrybucyjnych i zmuszają operatorów do podejmowania niezwykle kosztownych działań awaryjnych. Skutki tych zjawisk są widoczne od Niemiec, przez Wielką Brytanię, aż po Włochy, a rynki energii natychmiast wyceniają to nowe ryzyko, co przekłada się na drastyczne skoki cen hurtowych.

Francuski atom dusi się od gorąca

Najpotężniejszy cios po stronie podaży przyjmuje obecnie Francja, która w dużej mierze opiera swój system na energetyce jądrowej. Temperatury przekraczające na południu kraju 40 stopni zmuszają państwowy koncern EDF do redukcji mocy w wielu reaktorach. Według ustaleń serwisu Montel News, całkowite ograniczenia związane z upałami dotykają już niemal 12 proc. krajowej zdolności generacji nuklearnej. Problem polega na tym, że reaktory wymagają ogromnych ilości wody do chłodzenia, a gdy woda w rzekach staje się zbyt ciepła, przepisy ochrony środowiska zabraniają zrzucania do nich dodatkowo podgrzanej cieczy, aby nie zniszczyć lokalnych ekosystemów.

Najbogatszy Polak bije na alarm i uderza w OZE. "Mamy tylko 6 lat"

Sytuację nad Sekwaną pogarsza fakt, że operator EDF musiał przedłużyć o kilka dni przerwę konserwacyjną w bloku Gravelines 4 o mocy 910 megawatów. Zmniejszona produkcja z atomu sprawiła, że francuscy operatorzy sieci musieli ratować się rezerwowymi generatorami opalanymi olejem. Ich wykorzystanie wzrosło siedmiokrotnie w porównaniu do standardowych poziomów operacyjnych. Rynki z niepokojem patrzą w przyszłość, zastanawiając się, czy warunki hydrologiczne ulegną poprawie na tyle, by umożliwić pełny restart reaktorów przed kolejną falą upałów prognozowaną na lipiec.

Zależność od warunków atmosferycznych nie dotyczy tylko Francji. W Szwecji elektrownia Forsmark musiała opóźnić ponowne uruchomienie reaktora o mocy 1,1 gigawata, co nałożyło krótkoterminowe ograniczenia na podaż w regionie nordyckim. Wydarzenia te dobitnie pokazują, jak ekstremalne zjawiska pogodowe potrafią błyskawicznie zmienić kalkulacje operacyjne dla flot jądrowych, które projektowano i budowano z myślą o historycznych, znacznie łagodniejszych zakresach temperatur.

Koszty ratowania stabilności systemu są gigantyczne i ostatecznie uderzają w całą gospodarkę. Wielka Brytania musiała niedawno aktywować alert podażowy i zapłacić astronomiczną kwotę 1379 funtów za megawatogodzinę, aby wprowadzić do systemu moc bilansującą. Jak zauważa Montel News, kwota ta odzwierciedla ogromną premię, jakiej żądają dostawcy, gdy generacja ze źródeł konwencjonalnych i wiatrowych spada w tym samym czasie. Słaby wiatr w Europie Północnej spotęgował presję, ponieważ odnawialne źródła energii (OZE) nie były w stanie pokryć rosnącego zapotrzebowania na prąd, napędzanego przez masowo włączane wentylatory i klimatyzatory.

Niemiecki rynek pod presją

Niemiecki rynek również boleśnie odczuł skutki pogodowych anomalii. Ceny energii w kontraktach tygodniowych gwałtownie wzrosły w odpowiedzi na słabą krajową produkcję z wiatru oraz zmniejszony import z Francji. Według danych dostarczanych przez europejskie serwisy rynkowe, w jednym z najbardziej krytycznych dni niemieckie ceny prądu skoczyły z 86 euro za megawatogodzinę w ciągu dnia do 566 euro w godzinach wieczornych. Zjawisko to wynika z faktu, że wieczorem zapotrzebowanie pozostaje wysokie, ale produkcja z paneli słonecznych drastycznie spada wraz z zachodem słońca.

Wysokie temperatury prowadzą również do fizycznych uszkodzeń infrastruktury. W Niemczech upały przyczyniły się do awarii zasilania, która pozbawiła prądu tysiące odbiorców, co zbiegło się w czasie ze zwiększonym poborem mocy związanym z oglądaniem meczów piłkarskich. Choć operatorzy systemów przesyłowych szybko uspokajali, że sieci wysokiego napięcia są stabilne, incydenty na poziomie dystrybucji pokazują kruchość przestarzałych systemów. Z kolei w Bretanii we Francji bez prądu znalazło się około 70 tysięcy gospodarstw domowych. We Włoszech eksperci ostrzegają przed rosnącym prawdopodobieństwem lokalnych blackoutów, a analitycy przewidują, że ceny energii w trzecim kwartale mogą tam wzrosnąć o 36 proc. rok do roku.

Miliardowe straty dla gospodarki

Wpływ upałów na system energetyczny to tylko jedna strona medalu. Równie dotkliwe są bezpośrednie koszty makroekonomiczne, które ponosi biznes. Niemcy, jako największa gospodarka Europy, stoją przed perspektywą gigantycznych strat. Katharina Utermöhl, ekonomistka z grupy ubezpieczeniowej Allianz, w rozmowie z serwisem Deutsche Welle zwraca uwagę, że ekstremalne ciepło nie jest już tylko krótkotrwałym zjawiskiem pogodowym, ale strukturalnym szokiem gospodarczym.

Badania pokazują bezlitosne statystyki dla rynku pracy. Gdy temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza, wydajność pracowników spada o 3 proc. na każdy kolejny stopień, podczas gdy koszty energii rosną o 1,2 proc. Ludzie pracują wolniej, częściej popełniają błędy, a maszyny ulegają przegrzaniu. Niemieckie Ministerstwo Pracy wskazuje, że w upalne dni ogólna absencja chorobowa rośnie o około 3,5 proc., a podczas przedłużających się fal upałów wskaźnik ten może skoczyć nawet o 6 proc. Najbardziej narażeni są pracownicy sektorów budowlanego, rolniczego oraz logistycznego.

Według szacunków Allianz, całkowite straty gospodarcze Niemiec w latach 2026-2030 mogą wynieść około 120 miliardów euro. Możliwy jest również spadek produktu krajowego brutto nawet o 3 proc. Malejące zyski mogą zniechęcić firmy do inwestycji, co w dłuższej perspektywie podkopie konkurencyjność całego regionu. Problem potęguje brak odpowiedniej infrastruktury chłodzącej. Zaledwie 6 proc. prywatnych gospodarstw domowych w Niemczech posiada klimatyzację, choć w budynkach biurowych wskaźnik ten sięga już 50 proc. Jak tłumaczy Utermöhl, północne kraje Europy od dekad projektowały budynki tak, aby zatrzymywały ciepło z powodu mroźnych zim. Dziś ta architektura staje się pułapką.

Rosnąca presja na reformy

Obecny kryzys nie jest anomalią, lecz kontynuacją wyraźnego trendu. Organizacja World Weather Attribution (WWA), analizująca dane z ponad 800 europejskich miast, potwierdziła, że czerwcowa fala upałów była najpoważniejszą w historii pomiarów. Naukowcy zrzeszeni w WWA wprost podkreślają, że tak ekstremalne zjawisko nie mogłoby wystąpić bez zmian klimatycznych wywołanych spalaniem paliw kopalnych. Co istotne, wykluczono w tym przypadku decydujący wpływ zjawiska El Niño.

W przeszłości Europa również borykała się z upałami, ale ich skala była nieporównywalnie mniejsza. Analizy historyczne wskazują, że gdyby podobny układ ciśnień wystąpił w 1976 r., temperatury w ciągu dnia byłyby o około 3,5 stopnia niższe. Nawet podczas tragicznej w skutkach fali upałów z 2003 r. dzienne ekstrema byłyby o 2 stopnie chłodniejsze niż obecnie. Niestety, ludzkie koszty tych zjawisk są drastyczne. W 2022 r. z powodu upałów zmarło w Europie ponad 60 tysięcy osób, a rok później, mimo nieco chłodniejszego lata, odnotowano ponad 47 tysięcy ofiar śmiertelnych.

Zjawiska te wywierają również presję na rynki uprawnień do emisji. W systemie ETS ceny testowały poziom 82 euro za tonę węgla. Francja i Włochy już wezwały Unię Europejską do zmniejszenia zależności od paliw kopalnych i przebudowy całego systemu handlu emisjami. Polityczna presja na reformy rośnie wprost proporcjonalnie do fizycznego obciążenia rynków energii.

Brakujący element układanki

Rozwiązanie problemu wymaga wielotorowych działań i ogromnych nakładów finansowych. Samo budowanie kolejnych farm wiatrowych czy słonecznych nie wystarczy, jeśli system nie będzie potrafił magazynować nadwyżek i oddawać ich w momentach szczytowego zapotrzebowania. Andreas Jahn, ekspert ds. rynków energii z organizacji Regulatory Assistance Project, w wywiadzie dla "Financial Times" nazwał magazyny energii "brakującym elementem układanki". Masowe wdrożenie baterii pozwoliłoby na wykorzystanie energii słonecznej wyprodukowanej w dzień do zasilania klimatyzatorów w nocy.

Rządy i korporacje zaczynają dostrzegać tę konieczność. Wielka Brytania przyznała niedawno dotacje obejmujące 7,6 gigawata długoterminowych magazynów energii w technologii bateryjnej. To ogromne zobowiązanie, które ma pomóc w absorbowaniu nadwyżek z OZE. Z kolei w Hiszpanii, według prognoz analityków cytowanych przez Montel News, zainstalowana moc baterii może potroić się do końca 2026 r., osiągając poziom 700 megawatów. Holandia podchodzi do problemu od innej strony, starając się uwolnić 255 megawatów elastycznego popytu w sektorze mieszkaniowym. Ma to odciążyć sieć dystrybucyjną bez konieczności budowy nowej, fizycznej infrastruktury.

Pojawiają się również głosy o konieczności modyfikacji polityki gospodarczej na poziomie państwowym. Eksperci postulują wprowadzenie zachęt podatkowych dla inwestycji w budynki przystosowane do fal upałów. Jasne fasady, nowoczesne systemy zacieniania czy zazielenianie dachów to rozwiązania, które mogą znacząco obniżyć zapotrzebowanie na prąd do chłodzenia. Unijni ministrowie ds. energii poparli z kolei nowe zasady mające przyspieszyć zatwierdzanie modernizacji sieci elektroenergetycznych, co ma drastycznie skrócić czas realizacji kluczowych projektów.

Europa musi przestać traktować ekstremalne upały jako przejściowy letni problem, a zacząć postrzegać je jako stałe ryzyko gospodarcze. Transformacja energetyczna, która do tej pory skupiała się głównie na redukcji emisji dwutlenku węgla, musi teraz równie mocno zaakcentować kwestię elastyczności, magazynowania i odporności infrastruktury na brutalne warunki pogodowe. W przeciwnym razie każda kolejna fala upałów będzie oznaczać nie tylko pot na czołach obywateli, ale przede wszystkim drenaż ich portfeli i miliardowe straty dla całego przemysłu.

Wybrane dla Ciebie