Wysokie ceny paliw sprawiły, że dyskusja o możliwościach ich obniżenia jest gorąca. Sejm w piątek uchwalił ponownie ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, z którego mógłby sfinansować program osłonowy "Ceny Paliwa Niżej".
Prezydent, który już wcześniej zawetował podobny projekt, przedstawia własny pomysł zakładający obniżenie do zera podatku od sprzedaży detalicznej paliw do końca marca 2027 r., możliwość elastycznego obniżenia stawek akcyzy przez MF oraz ustawowy limit na marże koncernów paliwowych.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Problem w tym, że zarówno analitycy zajmujący się rynkiem paliw, jak największy koncern w kraju - Orlen, przekonują, że tego typu rozwiązanie grozi brakiem paliwa na stacjach.
Orlen na swoich mediach społecznościowych przypomniał film w którym prezes koncernu obrazowo wyjaśnia mechanizm. Posłużył się klockami.
- Dwie trzecie diesla zużywanego w Polsce produkują nasze rafinerie. Jedną trzecią musimy kupić za granicą – podkreśla Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu, w nagraniu.
Gdyby ceny w Polsce spadły sztucznie poniżej poziomów światowych, dostawcom z zagranicy przestałoby się opłacać sprowadzać paliwo do kraju. – Zacznie więc brakować około jednej trzeciej potrzebnego nam diesla. A zaraz później dojdzie do eksportu spekulacyjnego. Eksporterzy będą hurtowo kupować tańsze paliwo w Polsce, żeby sprzedać je za granicą – tłumaczy.
– Obniżenie cen produktu doprowadziłoby do braku paliw, tak jak przed wyborami w 2023 r. – ostrzega.
Jak przypomina paliwo to globalny produkt. Jego cena, tak jak wielu innych produktów, zboża, złota, kawy, jest wszędzie zbliżona.
Źródło: Orlen, X, Money.pl