Saudowie wstrzymują dostawy ropy do Europy. Orlen wydał oświadczenie

Agencja Bloomberg donosi o wstrzymaniu również październikowych dostaw ropy od Saudi Aramco dla europejskich odbiorców. Na globalnym rynku surowcowym rośnie napięcie, jednak polski koncern uspokaja. Orlen zapewnia, że ciągłość pracy rafinerii nie jest zagrożona, a zapotrzebowanie w pełni pokryto.

Orlen o cenach paliwOrlen o cenach paliw
Źródło zdjęć: © East News | Agencja Filmowa | ZipZapic.com
Robert Kędzierski

Decyzja saudyjskiego giganta naftowego o anulowaniu planowanych na październik dostaw surowca wywołała zaniepokojenie na europejskich rynkach, jednak przedstawiciele Grupy Orlen deklarują pełną stabilność operacyjną. Z informacji przekazanych w piątek przez agencję Bloomberga wynika, że Saudi Aramco poinformowało swoich kontrahentów na Starym Kontynencie o wstrzymaniu realizacji kontraktów w nadchodzącym miesiącu. Choć oficjalne komunikaty w tej sprawie trafiły bezpośrednio do co najmniej dwóch dużych odbiorców, źródła agencji, na które powołują się dziennikarze, wskazują jednoznacznie, że restrykcje obejmą wszystkie firmy z Europy współpracujące z saudyjskim dostawcą.

Grupa Orlen, będąca jednym z partnerów handlowych Saudi Aramco, nie potwierdziła wprost, czy otrzymała już formalne zawiadomienie o anulowaniu październikowych transportów. W odpowiedzi na pytania Polskiej Agencji Prasowej koncern skupił się na zagwarantowaniu bezpieczeństwa energetycznego w regionie. Przedstawiciele spółki podkreślili, że obecna sytuacja na rynkach międzynarodowych nie wpływa na bieżące funkcjonowanie zakładów przetwórczych należących do grupy kapitałowej.

– Dostawy ropy do Polski oraz pozostałych rafinerii Grupy Orlen są realizowane na bieżąco i w pełni pokrywają ich zapotrzebowanie – przekazało biuro prasowe koncernu. Firma zaznaczyła jednocześnie, że ciągłość pracy wszystkich rafinerii pozostaje całkowicie niezagrożona, co jest kluczowe z perspektywy stabilności cen paliw na rynkach detalicznych.


DLA CIEBIE
Przetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4 

Dywersyfikacja źródeł zasilania rafinerii

Aby zrekompensować ewentualne braki z kierunku bliskowschodniego, polski koncern multienergetyczny zintensyfikował działania na globalnym rynku zakupów spotowych oraz w ramach umów krótkoterminowych. W ostatnich dniach spółka poinformowała o zakontraktowaniu 16 dodatkowych dostaw ropy naftowej. Surowiec ten trafi do zakładów rafineryjnych zlokalizowanych w Polsce, Czechach oraz na Litwie. Dywersyfikacja portfela zakupowego pozwala na sprowadzanie ropy z wielu niezależnych kierunków, w tym z Norwegii, Wielkiej Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu, a także z państw obu Ameryk.

Istotnym elementem strategii zabezpieczania dostaw jest również umowa zawarta w sierpniu bieżącego roku z norweskim gigantem energetycznym, firmą Equinor. To właśnie ten kontrakt, według zapewnień Orlenu, pokrywa znaczną część bieżącego zapotrzebowania na surowiec. Koncern stale monitoruje globalne rynki i deklaruje elastyczność w dostosowywaniu struktury logistycznej do dynamicznie zmieniających się warunków makroekonomicznych.

– Jednocześnie nie ujawniamy i nie komentujemy szczegółów handlowych dotyczących relacji z poszczególnymi dostawcami, w tym kwestii nominacji, wolumenów, zakupów spotowych, warunków kontraktowych, poziomu zapasów czy kosztów pozyskania surowca – ucięli przedstawiciele Orlenu, zapytani o szczegóły finansowe i operacyjne prowadzonych negocjacji.

Geopolityczne tło surowcowego kryzysu

Bezpośrednią przyczyną zawirowań wokół dostaw saudyjskiej ropy są ataki zbrojne na infrastrukturę krytyczną na Półwyspie Arabskim, które wymusiły wstrzymanie przesyłu strategicznymi rurociągami. W miniony piątek Ministerstwo Energii Arabii Saudyjskiej oficjalnie potwierdziło czasowe wyłączenie z eksploatacji magistrali naftowej Wschód-Zachód, znanej również jako Petroline. Decyzja ta była następstwem ataków z użyciem dronów, przeprowadzonych przez sprzymierzone z Iranem bojówki w rejonie Rijadu oraz Medyny.

Ropociąg Wschód-Zachód to kluczowy element saudyjskiej infrastruktury eksportowej. Przecina on terytorium kraju, transportując ropę ze wschodnich złóż bezpośrednio do portu Janbu zlokalizowanego nad Morzem Czerwonym. W ostatnich miesiącach znaczenie tej magistrali drastycznie wzrosło. Stała się ona główną alternatywą dla szlaków morskich, pozwalając na ominięcie cieśniny Ormuz, która jest obiektem blokad i gróźb ze strony Iranu. To właśnie rurociągiem Petroline państwowy koncern Saudi Aramco przesyłał ostatnio znacznie zwiększone wolumeny surowca, ratując globalną podaż.

Wyłączenie tej infrastruktury ma potężny wpływ na globalną gospodarkę. Zdolność przesyłowa uszkodzonego rurociągu szacowana jest na około 4 miliony baryłek ropy naftowej dziennie. Taka ilość surowca odpowiada za mniej więcej 4 proc. całej światowej podaży, co natychmiast przełożyło się na nerwowe reakcje inwestorów i kolejne wzrosty cen ropy na światowych giełdach.

Rozbieżne prognozy dotyczące wznowienia przesyłu

Kluczowym pytaniem dla rynków finansowych pozostaje czas niezbędny do usunięcia zniszczeń i przywrócenia pełnej funkcjonalności saudyjskiej magistrali. W tej kwestii pojawiają się jednak sprzeczne informacje. W poniedziałek agencja Associated Press, powołując się na dwóch przedstawicieli lokalnych władz w Arabii Saudyjskiej, przekazała pesymistyczny scenariusz, według którego ropociąg może być wyłączony z eksploatacji nawet przez kilka tygodni.

Zupełnie inny, znacznie bardziej optymistyczny obraz sytuacji przedstawił we wtorek amerykański minister energii Chris Wright. Podczas spotkania ministrów energii państw grupy G20 w Houston, przedstawiciel rządu USA odniósł się do kwestii zniszczeń infrastruktury na Półwyspie Arabskim w wywiadzie dla telewizji CNBC.

– To będzie krótka i tymczasowa przerwa – stwierdził amerykański urzędnik, dodając, że czas potrzebny na naprawę ropociągu Wschód-Zachód będzie liczony w dniach, a nie tygodniach.

Głos w sprawie bezpieczeństwa energetycznego zabrał również polski rząd. Minister energii Miłosz Motyka zapewnił w piątek, że państwo dysponuje odpowiednimi rezerwami strategicznymi surowca, które gwarantują stabilność w okresie przejściowym. Szef resortu poinformował o przeprowadzonych rozmowach z saudyjskimi odpowiednikami, z których wynika, że do ponownego uruchomienia uszkodzonego rurociągu dojdzie w perspektywie kilkunastu dni.

Dla Grupy Orlen, która w ostatnich latach przeszła transformację w potężny koncern multienergetyczny, zarządzanie takimi kryzysami podażowymi jest wpisane w bieżącą działalność operacyjną. Przypomnijmy, że spółka zarządza nie tylko rafineriami w trzech krajach Europy Środkowej, ale posiada również rozbudowaną sieć stacji paliw w Niemczech, na Słowacji, Węgrzech i w Austrii. Zabezpieczenie odpowiednich wolumenów ropy jest więc kluczowe nie tylko dla polskiego rynku, ale dla dużej części regionu. Koncern równolegle rozwija segmenty wydobywcze ropy i gazu, inwestuje w petrochemię oraz odnawialne źródła energii, a w dłuższej perspektywie planuje budowę małych reaktorów jądrowych. Zróżnicowanie źródeł energii ma ostatecznie uniezależnić firmę od wahań na globalnych rynkach paliw kopalnych.

Źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie