Było o nich głośno w całej Polsce. Pierwsze autobusy z Kielc jadą na Ukrainę

Pierwsze z kilkunastu wycofanych autobusów miejskich z Kielc wyruszyły do ukraińskiej Winnicy. To efekt głośnej zbiórki społecznej, która była odpowiedzią na polityczny spór. Władze miasta szykują już kolejne licytacje, a pojazdy zostaną wycenione na podstawie wartości złomu.

/Facebook/Facebook
Źródło zdjęć: © Licencjodawca | Facebook, Radek Wiśniewski, Sikorki na Ukrainie, ZipZapic.com
Robert Kędzierski

Pierwsze trzy z piętnastu wyeksploatowanych Solarisów, odkupionych od kieleckiego Zarządu Transportu Miejskiego, zmierzają już w stronę ukraińskiej granicy. Za logistykę i transport pojazdów odpowiada Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych (RARS), która współpracuje w tym zakresie z Fundacją "Sikorki na Ukrainie". Zgodnie z przyjętym harmonogramem, wozy będą dostarczane do partnerskiej Winnicy w pięciu osobnych transzach, a cała operacja ma się zakończyć jeszcze w tym miesiącu.

Przekazanie taboru to finał wielotygodniowej akcji społecznej pod hasłem "Autobusy dla Winnicy". Pojazdy mają stanowić kluczowe zabezpieczenie dla ukraińskiego miasta na wypadek kolejnych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną. Obecnie tamtejsza komunikacja opiera się w głównej mierze na tramwajach i trolejbusach, które w przypadku przerw w dostawach prądu w Ukrainie stają się całkowicie bezużyteczne.


DLA CIEBIE
Morning Run Club by Opel Astra

Od politycznego sporu do wielkiej zbiórki

Zanim autobusy wyruszyły w drogę, sprawa ich przekazania wywołała w Polsce niemałe kontrowersje. W maju bieżącego roku mer Winnicy zwrócił się do władz Kielc z oficjalną prośbą o wsparcie w postaci wycofanego z użytku 17-letniego taboru. Inicjatywa ta spotkała się jednak z ostrym sprzeciwem części kieleckich radnych z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Samorządowcy argumentowali swój sprzeciw faktem, że jedna z ulic w ukraińskim mieście nosi imię Stepana Bandery. Wskazywali, że polskie autobusy nie powinny jeździć po ulicy patrona, który budzi tak jednoznacznie negatywne skojarzenia historyczne. Wobec narastającej debaty publicznej i medialnej burzy, ukraiński samorządowiec ostatecznie wycofał swoją prośbę, by nie eskalować napięć.

To wydarzenie uruchomiło jednak lawinę solidarności. W odpowiedzi na polityczny impas, społecznicy zorganizowali internetową zrzutkę, która szybko przerosła najśmielsze oczekiwania organizatorów. Ponad 7 tysięcy darczyńców wpłaciło łącznie ponad 620 tys. zł. Zgromadzone środki pozwoliły nie tylko na komercyjny wykup 15 pojazdów komunikacji miejskiej, ale również na nabycie dwóch samochodów dla winnickiego szpitala oraz aut dla jednostki artyleryjskiej walczącej na froncie.

Licytacje i ceny na poziomie wartości złomu

Proces pozyskiwania pojazdów od kieleckiego ZTM odbywał się na drodze rynkowych przetargów. Zarząd dysponował początkowo flotą 40 wycofanych z eksploatacji autobusów, z których do tej pory udało się zbyć 15 sztuk. W pierwszej licytacji fundacja nabyła pięć wozów za łączną kwotę przekraczającą 120 tys. zł netto. Gdy drugie postępowanie nie przyniosło rozstrzygnięcia, urzędnicy obniżyli cenę wywoławczą o 25 proc.

W trzecim przetargu społecznicy kupili kolejne pięć sztuk za zaledwie 12 800 zł netto. Aby ułatwić sprzedaż pozostałych 25 maszyn, władze Kielc zdecydowały się na zmianę przepisów wewnętrznych, co ma zapobiec konieczności oddawania pojazdów na złomowisko.

– Pani prezydent wydała nowe zarządzenie dedykowane autobusom, które zezwala nam obniżyć tę cenę powyżej 50 proc. – powiedziała Barbara Damian, dyrektorka ZTM w Kielcach. Szefowa jednostki wyjaśniła, że jedynym warunkiem jest uzyskanie kwoty wyższej, niż zaoferowałyby skupy złomu. Obecnie urzędnicy zbierają rynkowe wyceny od firm zajmujących się recyklingiem, by na ich podstawie przygotować kolejną aukcję.

Wsparcie dla szpitali wojskowych i frontu

Przed wyruszeniem w trasę 16-letnie Solarisy przechodzą niezbędny serwis stacji obsługi. Wymieniane są w nich akumulatory, uzupełniane płyny eksploatacyjne, a same pojazdy zyskują specjalne oznaczenia.

– Chcemy takimi drobnymi akcentami ozdobić te autobusy, żeby one jeździły i w ukraińskim mieście pokazywały to wsparcie ze strony społeczeństwa polskiego – zaznaczył Tomasz Sikora z Fundacji "Sikorki na Ukrainie".

Wiele wskazuje na to, że na 15 sztukach współpraca się nie zakończy. Przedstawiciele fundacji spotkali się już z prezydent Kielc Agatą Wojdą, by rozmawiać o zakupie kolejnych maszyn, tym razem z przeznaczeniem na front i wsparcie medyczne.

– Cztery krótkie Solarisy trafiłyby do Wojskowego Centrum Klinicznego w Winnicy, pod które podlega osiem szpitali wojskowych – wyjaśnił Tomasz Sikora. Dodał również, że wnętrza zostałyby specjalnie przebudowane, aby umożliwić bezpieczny transport rannych żołnierzy na noszach oraz wózkach inwalidzkich. Kolejne sztuki mogłyby zasilić sztaby brygad aeromobilnych, służąc do logistyki i przerzutu wojsk.

Wybrane dla Ciebie