"Czerwone godziny" w Polsce. Ważny ruch PSE ws. prądu. Oto co oznacza
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły na wtorkowy wieczór okres przywołania na rynku mocy. To sygnał napiętej sytuacji w systemie, m.in. przez upały i wysokie zużycie prądu. PSE podkreślają jednak: odbiorcy indywidualni nie muszą obawiać się utrudnień.
Polskie Sieci Elektroenergetyczne ogłosiły okres przywołania na rynku mocy. Mechanizm będzie obowiązywał we wtorek w godz. 18–21, czyli w trzech kolejnych przedziałach: 18–19, 19–20 oraz 20–21.
Operator tłumaczy decyzję prognozowaną napiętą sytuacją bilansową w systemie elektroenergetycznym. Chodzi m.in. o wysokie zapotrzebowanie na energię związane z upałami, niską prognozowaną produkcję ze źródeł odnawialnych oraz niedostępność części mocy w jednostkach konwencjonalnych, czyli elektrowniach gazowych i węglowych.
W tych miastach Polski padły najwyższe temperatury. Oto ranking
System pracuje stabilnie, a rynek mocy jest jednym ze środków służących zapewnieniu jego bezpieczeństwa - przekazał rzecznik PSE Maciej Wapiński.
Co oznacza okres przywołania?
Okres przywołania na rynku mocy oznacza, że podmioty, które mają zawarte umowy mocowe, muszą wykonać swoje zobowiązania wobec systemu. W praktyce producenci energii mają przedstawić zakontraktowaną moc do dyspozycji operatora albo wprowadzić ją do sieci. Z kolei odbiorcy uczestniczący w rynku mocy jako jednostki redukcji zapotrzebowania muszą ograniczyć pobór energii.
Rynek mocy działa jak mechanizm bezpieczeństwa. Uczestnicy rynku są wynagradzani za pozostawanie w gotowości do dostarczenia mocy wtedy, gdy operator tego zażąda. Ma to pomóc utrzymać stabilność systemu w momentach, gdy zapotrzebowanie jest wysokie, a dostępna produkcja energii ograniczona.
"Mówiąc krótko: mamy za mało dostępnych jednostek wytwórczych względem potrzeb. W aplikacji Energetyczny Kompas już pojawiły się "czerwone" godziny, w których operator sygnalizuje ograniczenie zużycia energii do minimum. Cena przebija wtedy 2000 zł za MWh." - napisał Jakub Wiech, ekspert rynku energetycznego.
PSE uspokajają odbiorców
PSE podkreślają, że ogłoszenie okresu przywołania na rynku mocy nie ma wpływu na odbiorców indywidualnych. Nie oznacza przerw w dostawach energii ani obowiązku ograniczania zużycia prądu przez gospodarstwa domowe.
Wyjątkiem są tylko ci odbiorcy, którzy sami uczestniczą w rynku mocy jako jednostki redukcji zapotrzebowania i mają zobowiązania wynikające z zawartych umów.
Operator podkreślił, że okresu przywołania na rynku mocy nie należy mylić ze stopniami zasilania, ponieważ są to dwa osobne mechanizmy. Zwrócono uwagę, że stopnie zasilania, czyli ograniczenia w poborze i dostarczaniu energii elektrycznej, są "środkiem ostatniej szansy". Kiedy nie można zbilansować systemu innymi środkami, operator może wprowadzić ograniczenia w poborze mocy i energii, aby nie doprowadzić do spadku częstotliwości i wielkoskalowej awarii, która mogłaby objąć nie tylko krajowy system. PSE wskazały, że w takiej sytuacji zagrożone byłoby życie i bezpieczeństwo ludzi, a skutki gospodarcze byłyby katastrofalne.
Upały podbijają zużycie prądu
Wtorkowa decyzja PSE wpisuje się w szerszy problem związany z falą upałów. Wysokie temperatury zwiększają zapotrzebowanie na energię, przede wszystkim przez pracę klimatyzatorów i urządzeń chłodniczych. W weekend pobór prądu był jeszcze niższy niż w dni robocze, ale już wtedy PSE wskazywały, że wysokie temperatury mocno wpływają na system.
Jak informował wcześniej money.pl, w miniony weekend najwyższe zapotrzebowanie na energię wyniosło 20,5 GW, natomiast w piątek było to 23 GW. Dla porównania największe bloki energetyczne w Polsce mają moc ok. 1 GW.
PSE przypominają, że każdy odbiorca może wesprzeć pracę systemu przez racjonalne korzystanie z energii. Operator wskazuje, że najbardziej energochłonne czynności warto przesuwać poza szczyty zapotrzebowania. Latem są to przede wszystkim godziny 10–17 oraz czas po godz. 21.
Ostatni okres przywołania na rynku mocy ogłoszono 6 listopada 2024 r. Powodem był wtedy dłuższy okres bezwietrznej i pochmurnej pogody, przez który elektrownie wiatrowe i fotowoltaika dostarczały do systemu mniej energii.