Wskaźnik znów przy szczycie kryzysu
Jak opisuje "The Moscow Times", niedobory benzyny w Rosji ponownie zbliżyły się do poziomów notowanych podczas lipcowego szczytu kryzysu. Serwis powołuje się na analizę Instytutu Energii i Finansów (IEF), według której 14 sierpnia odsetek stacji bez jednoznacznego sygnału, że paliwo jest dostępne, wyniósł 37,3 proc. Miesiąc wcześniej było to ok. 33 proc.
Wskaźnik wymaga jednak ostrożnej interpretacji. IEF opiera go na danych o transakcjach kartami paliwowymi największych banków, przede wszystkim Sbierbanku, którego baza obejmuje 29,8 tys. stacji. Wynik nie oznacza więc, że na 37 proc. stacji fizycznie zabrakło benzyny. Do tej grupy trafiają również punkty, z których nie napłynęły prawidłowe dane o płatnościach.
Sam instytut przyznaje, że metoda ma ograniczenia. Na Kaukazie wysoki udział stacji oznaczonych jako problemowe może wynikać ze słabszej jakości danych, a nie z rzeczywistego braku paliwa. Dlatego - jak podkreśla IEF - ważniejsza od pojedynczego odczytu jest zmiana wskaźnika w czasie, liczona codziennie tą samą metodą dla całego kraju.
Najgorzej ma być w Jakucji i Osetii Północnej. Według danych przytaczanych przez "The Moscow Times" problem dotyczy tam około połowy stacji. W całym kraju wyraźnie trudniej jest też o benzynę AI-95 niż AI-92.
WIDEOPaliwo po 10 zł za litr? Ekspert kreśli czarny scenariusz
Kreml zapowiada poprawę. Eksperci mówią o "nowej normie"
Rosyjscy urzędnicy od tygodni zapewniają, że sytuacja się poprawia. W połowie lipca Władimir Putin zapowiadał stopniową normalizację, a wicepremier Aleksandr Nowak pod koniec miesiąca przekonywał, że na stacjach jest "znacznie lepiej". Stabilizację rynku zakłada również prognoza rosyjskiego banku centralnego.
Tymczasem - jak podaje "The Moscow Times" - 14 sierpnia rosyjski rząd ponownie analizował sytuację w kilkunastu regionach, a Nowak zlecił dodatkowe działania na obszarach uznanych za szczególnie wrażliwe.
Eksperci cytowani przez serwis oceniają, że deklarowana przez władze stabilizacja oznacza w praktyce utrzymywanie się niedoborów na wysokim poziomie. Dla części Rosjan problemy z dostępnością paliwa stają się "nową normą".
Tak sytuację opisuje Siergiej Aleksaszenko z NEST Center. Sam wskaźnik IEF uważa za użyteczne narzędzie do obserwowania trendu, choć zastrzega, że jego odczytów nie należy traktować jako dokładnego pomiaru faktycznej dostępności benzyny na każdej stacji.
Skąd wziął się kryzys
Problemy z paliwem są skutkiem ukraińskich ataków dronowych na rosyjskie rafinerie, porty i bazy paliwowe. Jak money.pl pisał w lipcu, powołując się na Energy Intelligence, niedobór produktów naftowych w Rosji sięgał 400-600 tys. ton miesięcznie. Dostawy z Białorusi i Kazachstanu pokrywały mniej więcej połowę tej luki.
Moskwa próbowała ratować rynek awaryjnym importem. Jak podawała "Rzeczpospolita", cytowana przez money.pl, trzy indyjskie państwowe koncerny odmówiły jednak zwiększenia dostaw, tłumacząc to brakiem nadwyżek przeznaczonych na eksport.
Rosja sięgnęła również po środki nadzwyczajne. Wprowadziła zakaz eksportu benzyny, który - jak podał Interfax, przytaczany przez money.pl - Nowak zapowiedział przedłużyć do końca roku. Władze dopuściły także do sprzedaży paliwo spełniające normę Euro-2, które może być szkodliwe dla nowoczesnych silników.
Mimo tych działań rynek wciąż nie wrócił do równowagi. Dane IEF wskazują, że problemy z dostępnością benzyny nie zniknęły, a zapewnienia Kremla o stopniowej poprawie na razie trudno uznać za potwierdzone.