Rosjanie przerzucają się na tańsze słodycze. Pęknięcia w gospodarce wojennej Putina coraz trudniej ukryć

Rosyjska gospodarka wciąż rośnie - PKB w II kwartale zwiększył się o 1,3 proc. Jak jednak wskazuje CNBC, za dobrymi statystykami kryją się coraz większe problemy: rosnący deficyt, malejące wpływy z ropy i Rosjanie, którzy coraz częściej wybierają tańszą żywność. To jednak wciąż za mało, by zatrzymać wojnę.

Russian President Putin Visits SiberiaULAN-UDE, RUSSIA - AUGUST 10: Russian President Vladimir Putin gestures during a visit to Buryat State University on August 10, 2026 in Ulan-Ude, Russia. Putin is having a two-days trip to Siberia. (Photo by Contributor/Getty Images)Contributorbestof, topixDeficyt rośnie, ropa daje mniej. Kreml ma coraz większy problem
Źródło zdjęć: © Getty Images | Contributor#8523328
Karolina Wysota

Gospodarka na dwóch prędkościach

Po czterech i pół roku wojny Rosja stała się - jak opisuje CNBC - gospodarką działającą na dwóch prędkościach.

- Jeśli masz szczęście i pracujesz w firmie produkującej czołgi, wszystko jest w porządku. W przeciwnym razie prawdopodobnie czekają cię problemy - powiedział stacji Alex Kolyandr z Eurasia Group.

Jego zdaniem Kreml wciąż jest w stanie domykać budżet za pomocą "akrobatyki księgowej", ale problemy już narastają. Chodzi m.in. o inflację, spowolnienie cywilnej części gospodarki i wysokie stopy procentowe.

Kolyandr ostrzega przy tym, że pogarszająca się sytuacja gospodarcza nie musi skłonić Władimira Putina do wycofania się z wojny. Może zadziałać odwrotnie.

Gdybym był Putinem, prawdopodobnie zdecydowałbym, że w moim interesie leży eskalacja teraz, zamiast czekać, aż skończą się pieniądze - powiedział Kolyandr.

WIDEO
20260813_TLIT_GRAMATYKA_STARLINK


Ambasada Rosji w Londynie i rosyjskie MSZ nie odpowiedziały na prośbę CNBC o komentarz.

Deficyt mówi więcej niż PKB

O kondycji rosyjskiej gospodarki więcej niż sam wzrost PKB mówią dziś deficyt i inflacja - ocenił w rozmowie z CNBC Charles Lichfield z Atlantic Council.

Według niego Rosja zmierza do podwojenia deficytu z 2025 r., który już wtedy był dwukrotnie wyższy niż rok wcześniej.

Jednocześnie kurczą się wpływy z najważniejszego źródła dochodów Kremla. W pierwszej połowie 2026 r. przychody z ropy i gazu wyniosły - jak podaje CNBC - 64 proc. poziomu sprzed dwóch lat. Uderzyły w nie m.in. ukraińskie ataki dronów na rafinerie oraz zachodnie sankcje, w tym niższy unijny pułap cenowy na rosyjską ropę i działania wymierzone w tzw. flotę cieni.

Inflację udało się pod koniec ubiegłego roku sprowadzić niemal do celu wynoszącego 4 proc., ale zdaniem Lichfielda taki stan nie utrzyma się długo.

Przed nadmiernym zaufaniem do oficjalnych danych ostrzegał wcześniej również szef szwedzkiego wywiadu wojskowego Thomas Nilsson. Jego zdaniem Rosja "systematycznie poprawia" swoje statystyki makroekonomiczne. Money.pl opisywał wcześniej ustalenia szwedzkich służb: "Rosyjska gospodarka w kryzysie. Kreml ukrywa prawdę".

Ciasteczka zamiast czekolady

Problemy widać również w codziennych zakupach Rosjan.

Największy detalista w kraju informował na początku roku, że klienci coraz częściej wybierają tańsze produkty i marki własne.

- Zauważyliśmy, że spożycie ciasteczek wzrosło niemal dwuipółkrotnie. To coś słodkiego, drobna przyjemność, ale tańsza niż czekolada - mówiła prezes X5 Group Jekaterina Łobaczowa w wywiadzie dla RBC News, cytowanym przez CNBC za "The Moscow Times".

Ciężar wojny spada na banki

Skąd Kreml może brać pieniądze na łatanie coraz większych dziur? Lichfield wskazuje trzy możliwości: podwyższenie podatków dla firm naftowo-gazowych, zaciąganie pożyczek za granicą albo sięgnięcie po część rezerw banku centralnego, które pozostają poza zasięgiem sankcji.

Poza ok. 300 mld dol. zamrożonymi po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny Rosja ma - według szacunków przytaczanych przez CNBC - kolejne ok. 300 mld dol. rezerw w kraju i jurysdykcjach nieobjętych sankcjami.

Coraz większa część ciężaru wojennej gospodarki spada też na rosyjski sektor bankowy.

Jak podawał "The Moscow Times", przytaczany przez money.pl, w 2025 r. upadłość konsumencką ogłosiło rekordowe 636 tys. Rosjan. Z kolei europejski raport wywiadowczy, do którego dotarł Reuters, ostrzegał przed "wybuchowym kryzysem" sektora bankowego.

Gospodarka wojny nie zatrzyma

O zdolności Rosji do dalszego prowadzenia wojny w dużej mierze decydują dochody z ropy i gazu. Jednocześnie rosyjskie rezerwy skurczyły się o ponad dwie trzecie w porównaniu z 2022 r. - wynikało z raportu kilońskiego Instytutu Gospodarki Światowej (IfW).

Ekonomiści określili rosyjską gospodarkę jako znajdującą się w "stadium końcowym". Money.pl opisywał raport za PAP: "'Stadium końcowe'. Ekonomiści ujawniają, co się dzieje w Rosji".

Mimo rosnącej presji analitycy nie spodziewają się jednak, że problemy gospodarcze zmuszą Rosję do zakończenia wojny.

Sytuacja musiałaby być o wiele bardziej dramatyczna - powiedziała CNBC Elina Ribakova z Peterson Institute for International Economics.

Jej zdaniem przełomem mogłaby być cena ropy utrzymująca się przez rok na poziomie 35-40 dol. za baryłkę. Przy napięciach na Bliskim Wschodzie taki scenariusz uważa jednak za mało prawdopodobny.

Podobnie ocenia sytuację Alexandra Prokopenko. W wywiadzie dla "Frankfurter Allgemeine Zeitung", cytowanym przez money.pl, mówiła, że Rosja ma środki "na kolejny rok lub nawet półtora roku wojny", choć nie dysponuje już takimi rezerwami jak wcześniej.

Elina Ribakova z Peterson Institute for International Economics uważa, że Putin "postawił na wojnę tak wiele", że ma poczucie, iż musi ją kontynuować.

Wybrane dla Ciebie