– Wprowadzony zostanie maksymalny kurs VAT-u przynajmniej przez dwa tygodnie. I taki jest plan – przypomniał w piątek wieczorem Miłosz Motyka w "Faktach po Faktach" w TVN24. Minister zaznaczył przy tym, że na razie nie toczą się rozmowy dotyczące kolejnych tygodni i miesięcy, bo - jak wyjaśniał - "będzie to bardzo trudne". Wskazał też na wojnę w rejonie Bliskiego Wschodu, "która determinuje wysokie ceny paliw i to rozumiemy wszyscy".
W tej samej rozmowie w TVN24 szef resortu energii odniósł się do decyzji prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. – Wydawać by się mogło, że w tej sytuacji potrzebujemy sojusznika. Przynajmniej w Polsce takim sojusznikiem w zakresie wsparcia polskich kierowców powinien być prezydent. Okazał się znowu tym, który utrudnia działanie rządowi, a na zakładników wziął polskich kierowców – zaznaczył minister.
WIDEOTusk obiecywał benzynę po 5,19 zł. Już znaleźli winnego. "Nieprzewidywalny"
Motyka ocenił, że decyzja o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego "zablokowała możliwość rozszerzonego funkcjonowania programu". – Nie wyobrażam sobie, by po raz kolejny pan prezydent stanął po stronie wielkich koncernów. Jeżeli jest ktoś, kto się z tej sytuacji cieszy, to są to właśnie w zdecydowanej większości zagraniczne koncerny – podkreślił. Dodał też, że istnieje "szereg innych podmiotów działających na naszym rynku, które zyskują nadzwyczajnie".
Pod koniec lipca prezydent Karol Nawrocki skierował do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych w trybie kontroli prewencyjnej. W jego ocenie przepisy łamią zasadę, zgodnie z którą prawo nie działa wstecz. Według uzasadnienia do ustawy wpływy z nowej daniny miały częściowo zrekompensować stratę dochodów budżetowych po obniżeniu VAT na paliwa do 8 proc. oraz redukcji akcyzy do minimalnych poziomów unijnych w ramach pakietu osłonowego Ceny Paliwa Niżej (CPN).
Ustawa zakładała, że producenci i sprzedawcy paliw ciekłych zapłacą łącznie 4 mld zł podatku od nadzwyczajnych zysków: 3,8 mld zł w tym roku, a pozostałą część w 2027 r. Podatnikami miały być podmioty prowadzące w Polsce działalność w zakresie wytwarzania paliw ciekłych oraz obrotu paliwami ciekłymi z zagranicą, które importują paliwa lub kupują je w ramach wewnątrzwspólnotowego nabycia. Projekt obejmował zarówno duże koncerny, jak i mikro-, małych oraz średnich przedsiębiorców; łącznie miało to być ok. 20-30 podmiotów.
Wraca pakiet CPN, choć nie w całości
W czwartek weszła w życie nowelizacja rozporządzenia ministra finansów i gospodarki dotycząca obniżonych stawek VAT, przewidująca spadek stawki z 23 proc. do 8 proc. dla benzyn i oleju napędowego. Niższy VAT ma obowiązywać od 17 sierpnia do 31 sierpnia. Przywrócenie części pakietu CPN w postaci obniżonego VAT na ostatnie dwa tygodnie sierpnia zapowiedział w czwartek premier Donald Tusk, wskazując, że ceny paliw powinny spaść o 90 gr do ponad 1 zł za litr.
W poniedziałek, 17 sierpnia, zaczną obowiązywać nowe maksymalne ceny paliw. Z najnowszego obwieszczenia ministra energii Miłosza Motyki wynika, że litr benzyny Pb95 będzie kosztował najwyżej 6,41 zł, benzyny 98 - 7,20 zł, a oleju napędowego - 7,37 zł.
Pakiet Ceny Paliwa Niżej (CPN) wprowadzono pod koniec marca jako odpowiedź na gwałtownie rosnące ceny ropy w związku z konfliktem USA i Izraela z Iranem, który wybuchł 28 lutego. Program obowiązywał do końca czerwca i obejmował obniżoną stawkę VAT na część paliw oraz mechanizm ceny maksymalnej na stacjach. W ramach pakietu wprowadzono też czasową obniżkę akcyzy na paliwa, obowiązującą do połowy czerwca. Resort finansów informował, że dotychczasowy koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł, a wznowienie na ostatnie dwa tygodnie sierpnia obniżki VAT na paliwa ma kosztować budżet państwa 495 mln zł.
Źródło: TVN24