Trójmiejska "Gazeta Wyborcza" informuje, że niedoszły prezydent Gdańska po wyborach samorządowych zarejestrował się w pośredniaku i sięgnął po unijne pieniądze przeznaczone na aktywizację zawodową bezrobotnych.
Polityk PiS, który w 2017 roku zdał egzamin adwokacki, za uzyskane blisko 20 tys. zł założył kancelarię. Wcześniej pracował na kierowniczym stanowisku w państwowej spółce Energa. Zwolnił się blisko rok temu, by mieć czas na kampanię wyborczą.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Gazeta zaznacza, że uzyskanie dotacji przez szefa gdańskiego klubu radnych PiS prawdopodobnie odbyło się legalnie, ale jednocześnie wskazuje na bardzo dobrą sytuację finansową młodego polityka.
Zgodnie z oświadczeniem majątkowym z końca 2018 roku, Kacper Płażyński wyceniane na pół miliona złotych mieszkanie, a także warte 333 tys. zł udziały w dwóch innych nieruchomościach. Do tego zadeklarował ponad 70 tys. zł oszczędności.
Płażyński informacje "Wyborczej" potwierdza, ale sprawę bagatelizuje. Dotację dla bezrobotnych określa jako legalne dofinansowanie na działalność gospodarczą. "#JaCieNieMoge Afera na miarę Wyborczej" - kpi w twitterowym wpisie.
Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl