Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Natalia Kurpiewska
Natalia Kurpiewska
|

Kasy samoobsługowe miały zastąpić pracowników. Niekiedy są udręką klientów i kasjerów

197
Podziel się:

Kas samoobsługowych przybywa jak grzybów po deszczu. Tylko w I półroczu 2021 roku firma Sescom postawi w sklepach 890 nowych urządzeń. Co na to kasjerzy? "Słyszymy od pracowników, że te kasy wymagają niekiedy więcej uwagi od tych tradycyjnych" - mówi Alfred Bujara, szef handlowej "Solidarności".

Kasy samoobsługowe miały zastąpić pracowników. Niekiedy są udręką klientów i kasjerów
W sklepach pojawia się coraz więcej kas samoobsługowych (East News)

Automatyzacja nie omija sektora handlowego. W lutym tego roku w Lidlu pojawiła się dwutysięczna kasa, w sumie jest to już 400 punktów, w których klient sam może zeskanować swoje zakupy.

W Rossmannach zaś pojawiło się już ponad 2250 maszyn samoobsługowych, a do końca 2020 roku sieć zaopatrzyła każdy punkt w takie urządzenie. Mało tego, w każdym nowym sklepie Rossmann i Carrefour kasy stawiane są już na otwarciu.

- Klienci nie chcą czekać w kolejkach. Wzrosła potrzeba utrzymywania dystansu i bezpieczeństwa zakupów. Retailerzy przyspieszają instalacje, bo takie jest oczekiwanie klientów - nie tylko z powodów bezpieczeństwa, ale również komfortu zakupów - tłumaczy Marek Kwiatkowski, dyrektor handlowy Sescom S.A.

Zobacz także: Skąd rekordowa inflacja? Ekspert uspokaja

Firma działa w sektorze technologicznym i współpracuje m.in. z sieciami spożywczymi, ale i markami z branży fashion oraz usługami bankowymi. Jak dodaje Kwiatkowski, kasy instalowali i przed pandemią, ale w 2020 roku ich liczba znacznie wzrosła.

Według danych, które otrzymaliśmy, w 2019 roku Sescom postawił 336 kas. Rok później liczba wzrosła to 899. Natomiast tylko w połowie 2021 roku spółka zaopatrzy sklepy w 890 nowych maszyn.

Kasy samoobsługowe - bolączki kasjerów

W świetle intensyfikującej automatyzacji pojawiają się obawy, czy kasjerzy oraz kasjerki będą musieli rozglądać się za nowym miejscem zatrudnienia. Już teraz zjawisko to obserwują eksperci.

- Pracodawcy korzystają z tych nowoczesnych rozwiązań, czerpią z tego większe zyski przez redukcję zatrudnienia. Natomiast do obsługi tych kas również potrzebni są pracownicy -  tłumaczy Alfred Bujara, szef handlowej "Solidarności".

Jak Dodaje Bujara, kasy samoobsługowe wymagają niekiedy więcej pracy i uwagi pracownika sklepu niż urządzenia tradycyjne.

Maszyny nie skanują dowodów osobistych klientów, więc sprzedaż alkoholu i wyrobów tytoniowych musi być każdorazowo zatwierdzona przez pracownika. A ten jest czasem w alejce na drugim końcu sklepu. Szybciej wrócimy do domu, kładąc towary na taśmie przy kasie tradycyjnej.

Technologia dla młodych

Jak zaznacza Kwiatkowski z Sescom, to młode pokolenie jest oswojone z nowymi technologiami i preferuje zakup automatyczny niż ten analogowy. - Według badania UCE Research SYNO Polands, już 66,1 proc. Polaków deklaruje, że im więcej kas automatycznych, tym lepiej - dodaje.

Maszyny mogą jednak sprawiać problemy przyzwyczajonym do tradycyjnych zakupów seniorom. Dodatkowo klienci z wózkiem pełnym zakupów, częściej jednak kierują się ku kasjerkom, bo realizowanie zakupów samodzielnie trwa po prostu o wiele dłużej.

- Przy obfitych zakupach klient musi produkty wypakować, zeskanować, zapakować, jest z tym o wiele więcej roboty. Wystarczy źle wybrana liczba bułek i już robi się przestój. W efekcie czekanie w kolejce i wyłożenie produktów na taśmę może trwać krócej przy tradycyjnej kasie niż robienie każdego z tych kroków samodzielnie - mówi money.pl anonimowo była pracownica jednego z podwarszawskich Lidlów.

Dlatego maszyny sprawdzą się, gdy wpadamy do sklepu po kilka towarów i omijamy kolejkę, aby bez czekania zapłacić za produkt. Zdarza się jednak, że i w takiej sytuacji nie obejdzie się bez pomocy pracownika sklepu.

- Czasem to źle wybrany rodzaj bułek czy np. pomidorów, a czasem maszyna po prostu się zacina. Produkt nie reaguje wtedy "w koszyku" i bez naszej pomocy klient nie może skanować kolejnych zakupów - dodaje rozmówczyni.

Co więcej, pracownicy muszą być również wyczuleni na potencjalnych złodziei. W Lidlach zainstalowane są czytniki paragonów i tylko po przyłożeniu kwitka można opuścić przestrzeń kas samoobsługowych. Natomiast w wielu innych sklepach tego zabezpieczenia nie znajdziemy - wyjścia ze sklepów obstawione są wtedy zazwyczaj przez ochroniarzy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(197)
Ja.
4 miesiące temu
Czy wy na prawdę myślicie, że jak instalują kasę sam. to wyrzucają przez to ludzi? Jest kryzys w handlu. Większość sklepów nie ma ludzi do pracy na sklepie, bo nikt nie chce tak zapierdzielać i mieć do czynienia z tak roszczeniowymi ludźmi jak Polacy. W markecie jest tyle pracy, że niestety ale większość z ludzi sobie tego nie wyobraża. Więc albo masz towar na półkach i czysty sklep I chodzące samosie. Albo wiatr hula po półkach,ale mogą Cię te dwie kasjerki na sklep skasować przy zwykłej kasie. Niestety ale będzie jeszcze mniej pracowników w sklepach, bo po postu mają dosyć i wtedy pozostaną już tylko kasy samoobsługowe. Zresztą widać jaki Polacy mają stosunek do kasjerek w tym kraju... ciekawe czy ktoś chciałby żeby tak jego matkę lub żonę traktować jak niektórzy traktują kasjerow.
Nvbn
rok temu
Też mnie denerwują kasy samoobsługowe. Jednak jak człowiek zostanie obsłużony to bardziej wygodne i przyciągające jest
michqq
rok temu
W krajach gdzie kasy samoobsługowe są od dawna, przydziela sie jednego kasjera (stojącego) na około cztery kasy samoobsługowe, właśnie po to żeby pomagał seniorom, patrzył czy nie kradną, a także sprawdzał dowod osobisty przy kupowaniu alkoholu. W tym celu kasy samoobsługowe sa ułożone nie obok siebie, tylko tworzą rodzaj "placyku", z kasami dookoła a kasjerem stojącym w środku, wtedy ma na oku je wszystkie.
zdziwiony
rok temu
Ludzie!! Czy wy macie równo pod sufitem? Dlaczego chcecie pracować "za darmo" na stanowisku kasjera w tych sklepach? Nie dość wam waszej pracy którą wykonujecie na co dzień?Przecież te sklepy L coś tam i Bie coś tam to robią z was fraaajerów! Darmowych pracowników! Przecież korzystając z kasy samoobsługowej stajecie się kasjerem na etacie, do tego darmowym! To nie zabawia! To praca na stanowisku kasjera! Wcale nie jest szybciej! Do tego powtarzam, nikt wam za to nie płaci! Dziwie się tylko pracownikom którzy namawiają do tych kas, bo jak sklep przyzwyczai fraaajerów do pracy za darmo, to kasjerzy zostaną zwolnieni i ludzie za darmo będą kasjerami! Kasjer na bezrobotne!
willy
rok temu
Jak to wygląda? Na przykładzie Lidla: Po pierwsze: miejsce na towary skasowane jest tak niewielkie, że kasa automatyczna mogłaby obsługiwać jakieś małe zakupy. Ale jeśli chcę kupić zgrzewkę wód mineralnych i jakieś ręczniki papierowe, to te towary całkowicie wypełniają przestrzeń "ładunkową" przy kasie. Po drugie: każda aplikacja i tak musi być odczytywana przez kasjera: karta Dużej Rodziny itp. Po trzecie: zakup alkoholu i tak musi być potwierdzany przez kasjera. Po walkach z automatami, które wymagają 10 razy więcej czasu na kasowanie, za każdym razem ustawiam się teraz w kolejce do pani w kasie. I jeszcze usłyszę kilka miłych i życzliwych słów... :-)
...
Następna strona