Nowe cła mogą zostać wdrożone jeszcze w tym tygodniu, zważywszy, że tymczasowe, również 10-procentowe taryfy nałożone wcześniej przez administrację USA wygasają w piątek - relacjonuje "FT", powołując się na osoby znające szczegóły planów Trumpa.
Cła te zostały wprowadzone w życie, gdy Sąd Najwyższy uznał za nieważne taryfy nałożone przez Trumpa w kwietniu 2025 r. w tzw. "dzień wyzwolenia".
Nowe taryfy mają zostać ogłoszone na podstawie dochodzeń administracji, w ramach których wykryto takie praktyki jak praca przymusowa, co pozwala Trumpowi na wdrożenie ceł bez uciekania się, tak jak w 2025 r., do uprawnień egzekutywy w stanach wyjątkowych, co zakwestionował Sąd Najwyższy - wyjaśnia brytyjski dziennik.
WIDEOAwantura o najem. "Terroryzuje mieszkańców"
Administracja USA prowadzi też kolejne dochodzenia w sprawach związanych z handlem międzynarodowym, które mogłyby dać jej podstawę prawną do zaproponowania wyższych ceł.
Ostrzegają Trupa przed nową wojną handlową
Wysokiej rangi członkowie administracji ostrzegają jednak Trumpa przed wywołaniem kolejnej wojny handlowej. Rekomendują zachowanie stabilnych relacji z partnerami handlowymi i honorowanie porozumień zawartych z nimi w 2025 roku, na mocy których cła zostały obniżone - przekazało dwóch rozmówców "FT".
Wojna z Iranem, podbijająca ceny ropy, i tak już podnosi koszty życia Amerykanów, zaś cła, a zwłaszcza wojna handlowa podrożyłyby je jeszcze bardziej, co grozi zirytowaniem wyborców tuż przed wyborami.
Sondaż przeprowadzony na zlecenie "FT" wykazał, że ponad dwie trzecie ankietowanych nie aprobuje polityki Trumpa w odniesieniu do kosztów życia zwykłych obywateli.
Negocjacje zamian szantażu
Dziennik podaje, że urzędnicy administracji USA starają się namówić prezydenta na podjęcie negocjacji z partnerami handlowymi zamiast nakładania ceł, zwłaszcza w świetle problemów z dostawami metali ziem rzadkich, jakie wynikły na skutek wojny handlowej z Chinami.
Nie oznacza to, że podwyżki ceł są już za nami, ale sugeruje, że pojawiły się apele o bardziej ostrożne podejście, zwłaszcza w okresie przed wyborami środka kadencji (do Kongresu USA - przyp. red.)" - ocenia wiceprezeska think tanku Asia Society Policy Institute Wendy Cutler.
Jak przypomina "FT", Trump ogłosił już, że wprowadzi dodatkowe, 50-procentowe cła na część towarów z Kanady, a wcześniej wprowadził taryfy w wysokości 25 proc. na dobra importowane z Brazylii, co dowodzi jego "trwałej fiksacji na punkcie wykorzystywania ceł przeciw partnerom handlowym".
Nowe taryfy mają dotyczyć 60 państw w ramach retorsji za pracę przymusową bądź w związku z "nadmiarowymi zdolnościami produkcyjnymi". Ten drugi przypadek dotyczy importu z UE, Chin, Singapuru, Szwajcarii, Norwegii, Indonezji, Malezji, Kambodży, Tajlandii, Korei Południowej, Wietnamu, Tajwanu, Bangladeszu, Meksyku, Japonii i Indii. Taryfy mają wynosić od 10 do 12,5 proc.