Koniec ery Maduro w Wenezueli. Rosja może stracić 17 mld dolarów
Nagły upadek reżimu Nicolása Maduro w Wenezueli wywołał wstrząs nie tylko w Ameryce Łacińskiej, ale przede wszystkim na Kremlu. Dla Rosji, która przez dekady budowała w Caracas swój przyczółek geopolityczny i gospodarczy, oznacza to ryzyko bezpowrotnej utraty gigantycznych środków finansowych.
Skala rosyjskiego zaangażowania w Wenezueli jest ogromna. Według wyliczeń Reutersa, w latach 2006-2017 Kreml przeznaczył łącznie 17 miliardów dolarów na inwestycje oraz pożyczki dla wenezuelskiego rządu i państwowej spółki naftowej PDVSA. Obecnie, po zmianie władzy wymuszonej przez interwencję USA, odzyskanie tych pieniędzy staje się skrajnie mało prawdopodobne. Moskwa stanęła przed perspektywą utraty kontroli nad złożami ropy, które stanowiły zabezpieczenie udzielanych kredytów.
Milioner szczerze do bólu. "Czułem się debilem"
Miliardy dolarów na broń i ropę
Fundamenty pod rosyjsko-wenezuelską współpracę położył jeszcze poprzednik Maduro Hugo Chávez. To on w 2009 roku podpisał kontrakt na zakup rosyjskiego uzbrojenia, w tym czołgów T-72 i systemów przeciwlotniczych S-300, co zostało sfinansowane pierwszą transzą pożyczki w wysokości 2,2 miliarda dolarów. Z biegiem lat zadłużenie Caracas wobec Moskwy systematycznie rosło, osiągając w 2017 roku poziom 3,5 miliarda dolarów, których Wenezuela nie była w stanie spłacić ze względu na pogłębiający się kryzys i sankcje międzynarodowe.
W obliczu niewypłacalności sojusznika Władimir Putin zgodził się na odroczenie spłat kapitału na lata 2024-2027. W międzyczasie kluczowym graczem stał się Rosnieft, który pełnił rolę głównego wierzyciela Maduro. Rosyjski gigant naftowy otrzymywał udziały w najważniejszych projektach wydobywczych, a długi spłacane były surowcem, który Rosnieft następnie odsprzedawał na rynkach światowych. W 2020 roku, chcąc uchronić aktywa przed amerykańskimi sankcjami, Rosnieft przekazał swoje wenezuelskie udziały państwowemu podmiotowi Roszarubezhnieft, który w całości należy do Federacji Rosyjskiej.
Trump zapowiada odbudowę przemysłu
Obecnie los tych aktywów zależy od decyzji administracji Donalda Trumpa. Amerykański prezydent nie kryje, że zamierza doprowadzić do głębokiej restrukturyzacji wenezuelskiego sektora wydobywczego. Trump oskarżył reżim Maduro o kradzież infrastruktury naftowej, która pierwotnie była budowana przy udziale amerykańskiego kapitału i technologii. - Zbudowaliśmy wenezuelski przemysł naftowy dzięki amerykańskim talentom, zaangażowaniu i umiejętnościom, a reżim socjalistyczny nam go ukradł - oświadczył Donald Trump, zapowiadając szybką odbudowę infrastruktury i powrót do masowego eksportu surowca.
Prezydent USA zadeklarował również, że nie przewiduje problemów w relacjach z Rosją w związku z przeprowadzoną operacją, twierdząc jednocześnie, że nie konsultował losu Maduro z Władimirem Putinem. Tymczasem reakcja Moskwy na aresztowanie sojusznika pozostaje powściągliwa, choć pełna niepokoju. Rosyjskie MSZ wyraziło "głębokie zaniepokojenie" atakami na terytorium Wenezueli i zażądało uwolnienia Maduro oraz jego żony Cecilii Flores, którym w Stanach Zjednoczonych grozi kara wielokrotnego dożywocia.
Prawne i geopolityczne kontrowersje
Interwencja USA budzi jednak poważne wątpliwości na gruncie prawa międzynarodowego. Dr Mateusz Piątkowski z Uniwersytetu Łódzkiego wskazuje, że działania te mogą być postrzegane jako naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych. Ekspert zauważa, że oskarżenia o handel narkotykami, nawet jeśli uzasadnione, nie stanowią w świetle prawa wystarczającego powodu do przeprowadzenia zbrojnej interwencji w suwerennym państwie. Zdaniem Piątkowskiego, zmiana władzy pod pretekstem operacji antynarkotykowej to niebezpieczny precedens, który może prowadzić do akceptacji wojen prewencyjnych na arenie międzynarodowej.
Z perspektywy Kremla sytuacja jest patowa. Politolog Abbas Galliamow zwraca uwagę na psychologiczny aspekt tej porażki dla rosyjskich elit. Z jednej strony Putin utożsamia się z autorytarnym Maduro, z drugiej zaś czuje zazdrość wobec sprawności, z jaką Amerykanie przeprowadzili operację usunięcia niewygodnego lidera. Dla rosyjskiego bloku bezpieczeństwa sukces USA w Wenezueli to bolesny sygnał, że miliardowe inwestycje w "egzotyczne" sojusze mogą zostać zniweczone w ciągu zaledwie kilkudziesięciu minut operacji wojskowej.