Krezusi z USA inwestują w Grenlandię. Trwa wyścig po krytyczne surowce
Amerykańscy miliarderzy od lat kierują swój kapitał na Grenlandię w poszukiwanie surowców. "Forbes" podaje, że chodzi o twórcę Amazona Jeffa Bezosa, szefa Microsoftu Billa Gatesa, ale i Ronalda Laudera, który zaintrygował Trumpa Grenlandią jeszcze za jego pierwszej kadencji.
Jak przypomina "Forbes" Jeff Bezos, Bill Gates i Michael Bloomberg inwestują od 2019 r. w firmę Kobold Metals, która poszukuje cennych pierwiastków ziem rzadkich, również na Grenlandii. Na wyspie działają również Sam Altman i Peter Thiel. Inwestorzy liczą na dostęp do minerałów kluczowych dla elektroniki, elektromobilności i systemów obronnych.
Krezusi z USA inwestują w firmę eksplorującą Grenladię
KoBold Metals wykorzystuje algorytmy sztucznej inteligencji do efektywnych poszukiwań. Jak podaje "Forbes" spółka w styczniu ub.r. pozyskała 537 mln dol., a jej wycena sięgnęła blisko 3 mld dol. Wśród inwestorów są fundusz Breakthrough Energy (z udziałem Gatesa, Bezosa i Michaela Bloomberga), Sam Altman oraz Marc Andreessen.
Firma koncentruje się na pracach na zachodnim wybrzeżu Grenlandii, mając 51 proc. udziałów w projekcie Disko-Nuussuaq. Jego celem jest dotarcie do złóż niklu, miedzi, kobaltu i pierwiastków ziem rzadkich. Inwestycje w tej sprawie ruszyły w 2019 r.
Poszedł po miliony w USA. Oto co usłyszał o Polakach
"Forbes" podkreśla rolę Ronalda Laudera, który zna się z Trumpem od czasów akademickich. Według duńskiego Politiken, 81-latek zainwestował w lokalną firmę rozlewniczą wody pitnej, jednak media opisują projekt jako nierentowny. Ponadto jest zaangażowany w działania związane z budową elektrowni wodnej na największym jeziorze Grenlandii za pośrednictwem Greenland Development Partners.
Marc Jacobsen z Royal Danish Defence College ocenił, że te ruchy Amerykanów to nie jest zwykły biznes, a "strategiczne inwestycje" ukierunkowane na wpływy polityczne. - Ważna jest tu ścisła współpraca z grenlandzkimi decydentami. Chodzi o strategię i uzyskanie kontroli - przyznał "Forbesowi" ekspert. Jak podkreślił, w ciągu ostatnich kilku lat zaobserwował zwiększoną obecność Amerykanów na Grenlandii. "Trudno stwierdzić, czy są to tylko turyści, czy też osoby zainteresowane "strategicznymi inwestycjami".
Wyspa ma co najmniej 25 z 30 surowców krytycznych z listy UE, a w USA rośnie przekonanie, że bez aktywności Waszyngtonu inicjatywę w Arktyce przejmą Rosja lub Chiny. Premier Jens Frederik Nielsen oświadczył po presji nałożonej przez administrację USA, że "Grenlandia nie jest na sprzedaż". Premier Danii Mette Fredriksen odpowiadając na ponowną presję USA, przyznała, że siłowa interwencja Amerykanów w tej sprawie oznaczałaby koniec sojuszu NATO.
Źródło: Forbes