Linie lotnicze już planują powrót na Ukrainę. Wizz Air i Ryanair tylko czekają na rozejm
Europejskie tanie linie lotnicze robią rozpoznanie pod powrót na Ukrainę tuż po podpisaniu porozumienia pokojowego. Przewoźnicy przewidują nie tylko falę powrotów Ukraińców i ruch związany z odbudową kraju, ale także wzrost zainteresowania czymś w rodzaju "turystyki katastroficznej".
"Financial Times" zasięgnął opinii u czołowych przewoźników. Wizz Air zadeklarował, że w ciągu dwóch lat od zakończenia wojny wyznaczy 15 samolotów do rejsów na Ukrainę, a w perspektywie siedmiu lat ich liczba wzrośnie do 50. – Gdy tylko przestrzeń powietrzna się otworzy, bardzo szybko przywrócimy naszą działalność. Ponowne otwarcie będzie dla nas znaczącą szansą – mówi "FT" szef Wizz Air'a József Váradi. Przewoźnik już przed rosyjską inwazją był największą zagraniczną linią operującą w kraju.
Ryanair również zapowiada szybki powrót po nastaniu pokoju. Przed wybuchem wojny linia przewoziła ok. 1,5 mln pasażerów rocznie do Kijowa, Lwowa i Odessy. – Moglibyśmy sprzedawać bilety w ciągu dwóch tygodni. Pozostaje tylko kwestia bezpieczeństwa – podkreślił szef Ryanaira Eddie Wilson. Firma deklaruje możliwość podwojenia ruchu i obsłużenia nawet 4 mln pasażerów rocznie.
Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"
Do wejścia na rynek przygotowuje się także EasyJet, choć bez planów stacjonowania maszyn w Ukrainie. Prezes linii Kenton Jarvis określa kraj jako "największy plac budowy Europy", wskazując zarówno na skalę odbudowy, jak i naturalny popyt na powroty.
Na ten moment Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego ostrzega przed lataniem nad Ukrainą i lądowaniem w tamtejszych portach. Przypomina, że infrastruktura lotnicza jest narażona na działania wojenne, a ryzyko błędnej identyfikacji maszyn pozostaje wysokie. Przypomnijmy, że w 2014 r. nad terytorium zajmowanym przez separatystów zestrzelony został samolot Malaysia Airlines.
źródło: Financial Times