Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KKG
|

Linie lotnicze kasują połączenia. Najgorszy czas od II wojny światowej

14
Podziel się:

Ruch lotniczy w polskiej przestrzeni powietrznej w 2021 r. zamkniemy na poziomie ok. 50 proc. ruchu z roku 2019 - mówił PAP p.o. prezesa Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej Janusz Janiszewski. Dodał, że z niepokojem obserwuję, jak linie lotnicze kasują połączenia z powodu rozwoju epidemii.

Linie lotnicze kasują połączenia. Najgorszy czas od II wojny światowej
Naszym celem było przetrwanie. Musieliśmy dokonać wręcz niemożliwych ruchów, by zapewnić firmie ciągłość finansów - powiedział prezes PAŻP (Materiały prasowe)

- Cały 2020 r., jak i 2021 r. to w historii lotnictwa największy kryzys, od czasu II wojny światowej. Ubiegły rok był niezwykle trudny. Naszym celem było przetrwanie. Musieliśmy dokonać wręcz niemożliwych ruchów, by zapewnić firmie ciągłość finansów - powiedział Janiszewski.

Ratowanie kredytami

Przyznał, że jako kierujący PAŻP, postawił sobie cztery cele strategiczne w 2021 r.

- Po pierwsze utrzymać płynność finansową, po drugie utrzymać miejsca pracy, by z powodu pandemii koronawirusa nie redukować zatrudnienia, po trzecie zapewnić służby żeglugi powietrznej przez 24 godziny na dobę na większości lotnisk w kraju, bez względu na poziom ruchu i po czwarte - utrzymać inwestycje - wskazał Janiszewski.

Zobacz także: LOT na skraju bankructwa, popłyną miliardy? Horała: to drobiazg

Szef PAŻP tłumaczy, że pieniądze na te cele pochodziły przede wszystkim z optymalizacji kosztów. Jak mówił, na początku 2020 r. na koncie Agencji było prawie 478 mln zł. Przez kolejne siedem miesięcy budżet PAŻP nie miał wpływów.

- Pieniądze, które mieliśmy zaoszczędzone w całości wykorzystaliśmy na utrzymanie służb na lotniskach, wypłacenie pensji, które w ciągu roku musiały zostać zoptymalizowane i spadły o ok. 23 proc. - wyjaśnił.

Jak podkreślił, z powodu utraty przychodów, na skutek lockdownów, wywołanych pandemią Covid-19, PAŻP nie otrzymała pomocy publicznej.

- Musieliśmy się ratować kredytami. Otrzymaliśmy 250 mln zł od BGK kredytu obrotowego na utrzymanie płynności finansowej. Dzięki temu pokrywaliśmy różnice pomiędzy przychodami, a kosztami stałymi Agencji w 2021 r., czasowo refinansowane też były wydatki inwestycyjne - powiedział.

Dodał, że w grudniu 2021 r. została wypłacona pierwsza transza kredytu inwestycyjnego na inwestycje w polską przestrzeń powietrzną. Chodzi o cyfrowe rozwiązania, nowoczesne technologie. Kwota tego kredytu to 550 mln zł, również pochodzi z BGK.

Zredukowany ruch lotniczy

Przypomniał, że w Agencji udało się wprowadzić nowy regulamin wynagradzania, gdzie zaproponowano pracownikom płace na zasadach rynkowych.

- Od 1 listopada mamy nowy regulamin wynagradzania. Dzisiaj już ponad tysiąc pracowników podpisało porozumienia z pracodawcą dotyczące nowych warunków wynagradzania. Technicy, cały dział IT, energetycy mają zagwarantowane zarobki na poziomie rynkowym. Kontrolerom ruchu lotniczego, których PAŻP zatrudnia ok. 600, zaproponowano, w zależności od doświadczenia i uzyskiwanych wyników, od 28 tys. zł, do maksymalnie 45 tys. zł brutto wynagrodzenia zasadniczego miesięcznie - powiedział Janiszewski.

Szef PAŻP przyznał, że średnie koszty funkcjonowania Agencji wynoszą ok. 60-65 mln zł miesięcznie, a średni miesięczny przychód w 2021 r. wynosił około 50 mln zł.

Przypomniał, że PAŻP utrzymuje się z opłat pobieranych od linii lotniczych z tytułu zapewnienia służb żeglugi powietrznej dla samolotów lądujących, startujących na i z polskich lotnisk oraz tych przelatujących przez polską przestrzeń powietrzną.

Pobiera dwie opłaty: trasowe i terminalowe. Ich wysokość uzależniona jest od poziomu rokrocznie ustalanych stawek jednostkowych stosowanych przy opłatach za świadczone usługi nawigacyjnej.

- Porty lotnicze podnoszą, że stawki opłat terminalowych, mające obowiązywać od 2022 r. są wysokie. Tymczasem przez siedem miesięcy 2020 r. mieliśmy znacznie ograniczone przychody, ponieważ spadła liczba operacji lotniczych, a zgodnie z prawem, musieliśmy utrzymywać służbę na lotniskach, często przez całą dobę. Nasze koszty w tym zakresie były niezmienne - tłumaczył szef Agencji.

Jak dodał, także Unia Europejska zgodziła się, by przez najbliższe lata europejscy odpowiednicy PAŻP rozliczali koszty utracone przez pandemię. - I z tego wynikają te podwyżki opłat - wskazał.

Od 2022 r. wysokość stawki trasowej ma wynosić 213,97 zł. Z kolei stawka terminalowa dla Warszawy w 2022 r. ma wynosić 450,75 zł, dla pozostałych lotnisk w Polsce opłata ta w tym roku ma wynieść 1094,96 zł.

Szef PAŻP przyznał, że z niepokojem patrzy, jak linie lotnicze odwołują swoje połączenia w tegorocznym sezonie zimowym.

- To, co się dzieje dzisiaj, w zimie 2021/2022 bardzo mnie niepokoi, jako szefa PAŻP, ponieważ utrata połączeń, a dzisiaj mówimy o dwóch takich głównych tanich liniach lotniczych, które latają na polskie lotniska, czyli Wizz Air i Ryanair, to dla Agencji kolejne straty finansowe - wskazał.

W ostatnich dniach media informowały m.in. o tym, że węgierski Wizz Air zdecydował się zawiesić od stycznia 2022 r. 36 połączeń z polskich lotnisk. Prezes węgierskiego przewoźnika wskazał, że to "konsekwencja słabego wyniku akcji szczepień w Polsce".

- Mamy zredukowany ruch lotniczy z powodu nowego wariantu koronawirusa. Bardzo wyraźnie widzimy te spadki natężenia ruchu lotniczego. Jeszcze przed świętami było widać, że ten ruch w powietrzu był na poziomie nawet 65-85 proc. wykonania 2019 r. Cały rok 2021 zamknie się na poziomie ok. 50 proc. natężenia ruchu lotniczego z 2019 r. - powiedział.

Omikron kasuje połączenia

Przyznał, że jest gigantyczna różnica pomiędzy rokiem 2021 a 2020 r. "gdzie te spadki były na poziomie nawet 90 proc.".

- Nie pomaga nam dziś nowy wariant koronawirusa, zapowiedź zawieszenia przez Wizz Air i Ryanaira części swoich połączeń od stycznia do i z Polski, a także do Rumunii, czyli przelotów w polskiej przestrzeni - oznacza mniejsze przychody dla PAŻP. Mogę powiedzieć, że spadek ruchu lotniczego, w tym okresie, kiedy te linie lotnicze nie będą operować w pełnym zakresie, jest na poziomie ok. 25 proc. całości tego ruchu, który się dzisiaj odbywa. To kolejny dla nas cios - podkreślił.

W ocenie szefa PAŻP należy wspólnie, na poziomie europejskim, wypracować rozwiązania, które pomogłyby przetrwać agencjom zarządzającym ruchem lotniczym na wypadek rozwoju koronawirusa. Jak przyznaje, kolejnych globalnych lockdownów, mogą one już nie przetrwać, podobnie, jak lotniska czy linie lotnicze.

Zdaniem Janiszewskiego kryzys jest momentem na wprowadzenie zmian m.in. rozwiązań proekologicznych, czyli taką przebudowę polskiej i europejskiej przestrzeni powietrznej, która sprawi, że uda się zredukować emisję CO2, a loty będą bardziej punktualne. PAŻP pracuje nad systemami informatycznymi, rozwiązaniami w pełni cyfrowymi.

Szef PAŻP z optymizmem patrzy na 2022 r. - Prognozy mówią, że uda się nam w 2022 r wypracować ruch mniej więcej na poziomie 82 proc. tego z roku 2019. Mam nadzieję, że nowe warianty koronawirusa nie spowodują zatrzymania świata - powiedział.

PAŻP jest jedyną w kraju instytucją szkolącą oraz zatrudniającą kontrolerów ruchu lotniczego. Pełnią oni służbę przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. PAŻP odpowiada też za zarządzanie polską przestrzenią powietrzną oraz za infrastrukturę lotniczą, którą buduje i rozwija. Sprawuje nadzór m.in. nad systemem radarowym, urządzeniami nawigacji lotniczej, systemami łączności i systemami wspomagającymi lądowanie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(14)
11111111
rok temu
I po uj nam CPL ????
Don
rok temu
Zardzewieja te puszki po dezodorantach i bedzie koniec latania na zawsze
Nowy
rok temu
Tymczasowo obnizyc pensje do 10k dla kontrolerów i przeżyjecie oni i tak nie maja gdzie iść wiec to łykną
tez kontroler
rok temu
Przykre, na moim lotnisku zaproponowana mi pensja to okolice 40% tych MINIMUM 28 tysięcy złotych, o o których pracodawca godny zaufania, p.o. prezesa Janusz Janiszewski tutaj opowiada.
Człowiek
rok temu
Tylko głupiec wierzy w jakąś wyimaginowaną epidemie. Ten cały cyrk jest po to aby uwalić klasę średnia. Plebs ma siedzieć w fabryce na taśmie, siedem dni w tygodniu i za miskę ryżu. Ma tyrać 30 lat na skromne mieszkanie, spłacając kredyt na zmiennej stopie procentowej. Do fabryki komunikacją miejską albo rowerem. Bo planeta cierpi. Oczywiscie rządzący, bezosy, gejtsy, ursule von den lejery choćby 50 km, ale odrzutowcem. Ot cała filozofia.