Ludzie pracują za połowę stawki. Ukraińscy pośrednicy uprawiają dumping płacowy

Kilkuset ukraińskich pośredników bierze udział w dumpingu płacowym: wypożyczają polskim firmom - głównie budowlanym - pracowników zatrudnionych na stawkach ukraińskich, czyli dwa razy niższych niż polskie - alarmują związki zawodowe. Pracodawcy twierdzą jednak, że dumping w Polsce jest zakazany, a nasze przepisy dobrze chronią rynek pracy przed zaniżaniem stawek.

budowa nieruchomości mieszkanieSprawa, na którą zwracają uwagę związkowcy, ma dotyczyć głównie budowlanki
Źródło zdjęć: © money.pl | Rafał Parczewski

- To są osoby fizyczne, które mają na Ukrainie zarejestrowane działalności gospodarcze - mówi Yuriy Karyagin, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Ukraińskich w Polsce. - Działają w porozumieniu z małymi firmami budowlanymi w Polsce, głównie podwykonawcami na dużych budowach.

W Polsce trwa boom budowlany. Ukraińcy dostarczają więc Polakom tanią siłę roboczą na budowy za połowę polskiej stawki. Ukraina nie należy do Unii Europejskiej i nie obowiązują tam unijne dyrektywy. Ukraińscy pracodawcy nie muszą więc płacić ludziom oddelegowanym do pracy za granicą stawek kraju przyjmującego, czyli w tym przypadku – polskich.

Zrywane kontrakty i drożyzna. Bolączki budowy dróg w Polsce

Wystarczy, że zapłacą im 30 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w danym województwie, w którym będą oni zatrudnieni, czyli ok. 2 tys. zł. Tak stanową polskie przepisy. Tymczasem na Ukrainie odpowiednik 2 tys. zł to tamtejsza średnia krajowa.

– Ukraińskie przepisy pozwalają oddelegowywać własnych pracowników za granicę na maksymalnie 12 miesięcy - tłumaczy Karyagin. - Wypożyczani są głównie młodzi, niedoświadczeni ludzie, którzy wcześniej nie byli w Polsce. Zwykle jest to ich pierwszy raz, więc cieszą się, że mają pracę i zarobek oraz darmowy transport z i do kraju – mówi związkowiec.

Jak podaje nasz rozmówca, na Ukrainie oficjalne bezrobocie to 9 proc., ale to realne przebiło już 15 proc. Koszty życia są porównywalne do polskich, lecz płace już nie. Są one co najmniej dwa razy niższe niż w Polsce. Płaca minimalna na Ukrainie wynosi równowartość zaledwie 850 zł.

Przedstawiciele branży budowlanej przyznają, że słyszeli o procederze dumpingu płacowego i mówią z przekąsem, że przed wejściem w życie unijnej dyrektywy o delegowaniu pracowników za granicę stosowali ją również Polacy, wypożyczając swoich pracowników - również budowlanych - do państw Unii Europejskiej. Teraz delegują ich np. do Norwegii, bo tylko tam się to jeszcze opłaca.

- Taki budowlaniec zwykle godzi się na gorsze warunki płacowe tylko raz, na początku, kiedy nie zna realiów w danym kraju. Mówimy w naszym żargonie o nim, że "zapłacił frycowe" – opowiada inżynier branży budowlanej. Jednak konkretnych przykładów firm podać nie potrafi.

Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ, przypomina, że dumping płacowy jest w Polsce zakazany, ale bardzo trudny do udowodnienia. - Układ jest zwykle bardzo hermetyczny, panuje zmowa milczenia. Każdy na tym korzysta: pośrednik, polska firma budowlana, a najmniej ukraiński pracownik – komentuje Radzikowski i dodaje, że do OPZZ przychodzą na skargę tylko ci pracownicy, którzy nie mają zwykle już nic do stracenia, bo zostali oszukani.

Jednak Monika Fedorczuk, ekspertka rynku pracy z Konfederacji Pracodawców Lewiatan, uważa, że polskie przepisy dobrze chronią nasz rynek pracy przed nadużyciami. - Delegowanie pracowników do pracy w Polsce spoza terenu UE nie jest takie proste, jak się to może wydawać – mówi Fedorczuk.

Po pierwsze - jak zwraca uwagę Fedorczuk - ukraiński pośrednik musi zapłacić swojemu oddelegowanemu pracownikowi co najmniej 2 tys. zł miesięcznie, a po drugie, taka wypożyczona do pracy osoba musi uzyskać zezwolenie na pracę w Polsce i być zgłoszona do Państwowej Inspekcji Pracy.

Poza tym procedury związane z delegowaniem pracowników spoza UE do Polski są dość skomplikowane i czasochłonne. Dlatego pracodawcy zatrudniający Ukraińców często muszą też korzystać z wyspecjalizowanych firm, które zajmują się załatwianiem potrzebnych zezwoleń i pilnowaniem terminów, co również kosztuje i zmniejsza ryzyko nadużyć.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Podatek od szopy wyższy niż od domu. RPO interweniuje
Podatek od szopy wyższy niż od domu. RPO interweniuje
Problem w największym polskim banku. Utrudnienia w korzystaniu z serwisów i aplikacji
Problem w największym polskim banku. Utrudnienia w korzystaniu z serwisów i aplikacji
Merz w Chinach. Kanclerz ostrzega przed strategią Pekinu
Merz w Chinach. Kanclerz ostrzega przed strategią Pekinu
BGK ze specjalnym statusem w Ukrainie. Ratyfikacja umowy
BGK ze specjalnym statusem w Ukrainie. Ratyfikacja umowy
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej  w górę
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej w górę
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta