Notowania

Nadchodzą mikro Biedronki. Sieć idzie w miasta i chce uderzyć w Żabkę

Zakaz handlu Biedronce niestraszny. - Mamy fenomenalny wzrost - mówi Pedro Soares dos Santos, prezes Jeronimo Martins, właściciela sieci. Biedronka dalej chce rosnąć dzięki promocjom i nowym produktom. Nowością mają być mikro Biedronki, zlokalizowane w centrach miast. Dzięki nim sieć otworzy w tym roku sklep numer 3000.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Prezes Jeronimo Martins podkreśla, że promocje to dziś coś, co napędza sprzedaż w Biedronce. (Fot: MAREK LASYK/REPORTER)

- 2018 był kolejnym dobrym rokiem, wszystkie wyzwania i cele, które sobie stawialiśmy, udało się nam osiągnąć. Wszystkie nasze sklepy pobiły rekordy sprzedaży - mówił, podsumowując wyniki roczne Jeronimo Martins Pedro Soares dos Santos.

Problemy? Głównie jest to rynek pracy i związana z nim rosnąca presja płacowa. Ta jednak dotyczy głównie dużych miast. Właściciel Biedronki nawet nie krytykował specjalnie zakazu handlu. Przyznał, że nie pomaga, ale jego sieć i tak się rozwija.

Sprzedaż w zeszłym roku sięgnęła 11,7 mld euro, czyli aż 48 mld zł. To wzrost o 5,8 proc., choć przecież przez zakaz handlu ubyło 21 dni sprzedaży. Całe Jeronimo Martins, które ma też sklepy w Portugalii i Kolumbii, sprzedało towary za 17,3 mld euro. Zysk sięgnął 401 mln euro.

Obejrzyj: Juszkiewicz: nikt nie zadbał o interes pracowników małego handlu

- W zasadzie jesteśmy polską firmą z siedzibą w Lizbonie. Jeśli chodzi o zysk EBITDA, to Biedronka odpowiada za 87 proc. To jest nasza główna siła – podkreślał prezes Jeronimo Martins.

Biedronka w związku z tym nie zamierza jednak zwalniać tempa. Tylko w tym roku na nowe placówki, centra dystrybucyjne czy remonty wydanych zostanie ok. 1,6 mld zł. W 2019 roku pęknąć ma dzięki temu magiczna granica 3000 sklepów. Pomóc ma w tym nowy koncept.

Mikro Biedronki w natarciu

Sieć chce stawiać mikro Biedronki o powierzchni ok. 300-400 metrów kwadratowych. Dziś średnio sklep jest dwa i pół raza większy (ok.750 mkw.). Dzięki temu łatwiej będzie jej znaleźć atrakcyjne lokalizacje w centrach miast. I zacząć rywalizować z Żabką. W sumie na 2019 rok zaplanowano powstanie ok. 50 takich mikroplacówek.

- Małe sklepy pomogą się nam rozwijać. Mówimy na razie o 50 sklepach. To nie jest coś, co diametralnie zmieni nasz biznes. Dla polskich konsumentów są dwie kluczowe rzeczy: cena i bliskość – tłumaczył.

Poza tym sieć otworzy jeszcze 100 innych sklepów, a ok. 40 zamknie. Ponieważ obecnie Biedronka ma 2900 sklepów, więc pod koniec roku przekroczona zostanie granica 3000 placówek. Co dalej? Szef Jeronimo Martins nie zamierza nagle przyspieszać z rozwojem. Podkreśla, że wszystko zależeć będzie od sytuacji gospodarczej. Przyznaje też, że spółka może wyjść do innego kraju. Decyzji jednak nie ma.

- Koncept Biedronka najlepiej według nas sprawdziłby się w Rumunii. Gdy będziemy tam wchodzić, na pewno o tym poinformujemy – mówił jedynie.

Pedro Soares dos Santos podkreśla, że poza nowymi lokalizacjami, za rozwojem stać ma dalej strategia inwestowania w promocje i marki własne. Tylko w zeszłym roku nowych produktów marek własnych było na półkach ponad 550, z czego w stałej ofercie pozostał co piąty.

- Innowacje to głównie marki własne. To coraz bardziej znaczący procent sprzedaży. Inwestujemy w nie i będziemy to robić dalej. Polacy lubią nowości. Rozbudowujemy też nasze piekarnie w sklepach, bo to jest coś, na co czekają konsumenci - tłumaczył Pedro Soares dos Santos.

Klienci mogą też czekać na nowe promocje w Biedronce. Sieć przyznaje, że to one są dziś motorem wzrostu. Obecnie przecenione produkty odpowiadają niemal za 40 proc. sprzedaży. Dyskont musi więc dalej kusić nas wyprzedażami, wielopakami czy ofertami 2+1 gratis.

500+ na pierwsze dziecko? Jesteśmy na tak

Szef Jeronimo Martins podkreśla, że cieszy się z zapowiedzi wprowadzenia nowych programów socjalnych przez PiS. Nie jest jednak na ten moment w stanie ocenić, jak one wpłyną na przychody Biedronki.

- Wizja nowego pakietu socjalnego jest dobra. Mi się podoba. Pytanie, jak to będzie wyglądało dokładnie? Zamysł, aby inwestować w rozwój w klasy średniej, jest jednak ciekawy. Nie spodziewam się, że ludzie będą wydawać dużo więcej na jedzenie. Częściej pewnie pójdą do restauracji – tłumaczy.

Z drugiej strony prezes JM raczej nie boi się związkowców, którzy planują zorganizować strajk w Biedronce.

- Tylko 5 proc. pracowników jest w związkach. Jeśli chcą zrobić referendum, to proszę bardzo. Nie komentujemy tego. Mamy bardzo dobry pakiet socjalny. Czekamy na to, co się wydarzy – mówi.

Z jego wypowiedzi można jednak wnioskować, że szef JM nie wierzy, że uda się zebrać wymaganą liczbę głosów pracowników, by legalny strajk udało się przeprowadzić.

Z Lizbony Sebastian Ogórek.

Masz newsa? Wyślij na dziejesie.wp.pl

Tagi: Biedronka, jeronimo martins, gospodarka, wiadomości, handel
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
28-02-2019

jaa gdzie ta polska firma z siedziba w Portugalii placi podatki?

28-02-2019

kkkkAle doją nasz kraj, a podatki mikroskopijne... PiS oczywiście ie widzi problemu.

28-02-2019

GośćBiedronka to sklep w którym inne ceny są na półkach, inne przy kasie. Gdzie oni do takiego pomieszczenia zmieszczą te swoje klamoty, którymi … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (31)