Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Konrad Bagiński
Konrad Bagiński
|

Urlop w sezonie tylko dla szczęśliwców. "W sprawę powinien włączyć się rząd"

35
Podziel się:

W wielu firmach nie pada już pytanie "jak spędzasz urlop?", zastępuje je "czy udało ci się wziąć urlop?". Po pandemii brakuje rąk do pracy, brakuje pieniędzy, by walczyć o pracownika. Straty same się nie odrobią, wakacje i pogoda nie będą trwać wiecznie, więc problem urlopów narasta.

Urlop w sezonie tylko dla szczęśliwców. "W sprawę powinien włączyć się rząd"
W wielu branżach - m.in. handlu - pracownicy nie mogą doprosić się o urlopy. Po pandemii brakuje rąk do pracy albo firm nie stać na zatrudnianie tylu osób, co wcześniej. (WP)

Wielu pracowników ma problem z wzięciem wolnego w wakacje. Nie są pewni swego nawet ci, którzy od dawna mają zaklepane wolne i już opłacone wyjazdy. Po naszym tekście "Problemy z urlopami. Zgody były w styczniu, a teraz jest czerwiec i sytuacja się zmieniła" spłynęła do nas lawina komentarzy.

Katarzyna Niedźwiedzka ma 35 lat, mieszka w Warszawie z synem i mężem. Pracuje w dużej firmie, zajmuje się inwestycjami. Planowała wziąć urlop w czerwcu. Nic z tego.

– Mam jeszcze 12 dni zaległego urlopu z zeszłego roku. Chciałam wziąć wolne w czerwcu, jestem już zmęczona, chciałam odpocząć, zająć się domem, wyjechać na chwilę. Nic z tego – bo w firmie wszyscy mają zaległe urlopy i zrobiła się nagle kolejka. Ci, którzy zgłosili się wcześniej, mają pierwszeństwo. Szefowa powiedziała, że musimy to jakoś zorganizować lub w biurze zostanie tylko stażysta – mówi Katarzyna w rozmowie z money.pl.

Dodaje, że na urlop w czerwcu idą ci, którzy zgłosili się pierwsi, mają najwięcej do wykorzystania i akurat nie są w pracy absolutnie niezbędni.

Zobacz także: Wysoka inflacja. Minister Semeniuk: Problem? Jaki problem?

– Nie mam żalu o to, że nie dostałam urlopu wtedy, kiedy chciałam. Taka sytuacja, sami 3 czy 4 miesiące temu nie mieliśmy pojęcia, jak się wszystko potoczy. Równie dobrze mogliśmy przez kolejne miesiące żyć, jak pod kamieniem. Ale skoro możemy spod niego wyjść, to fajnie byłoby odetchnąć świeżym powietrzem. Nie da się, trzeba pracować – mówi Kasia.

Dodaje, że na urlop latem liczy już tylko teoretycznie. Ale rozumie też, że pierwszeństwo będą miały osoby z dziećmi w wieku szkolnym - przynajmniej one będą miały coś z wakacji.

Firma Kasi pracowała przez cały czas, pandemia i lockdowny nie miały wielkiego wpływu na jej działalność. Inny problem dotyka pracowników firm, które zawieszały działalność podczas przerw wywołanych rządowymi rozporządzeniami i wysyłały pracowników na przymusowe urlopy. Dziś muszą odrabiać straty i nie mogą sobie pozwolić na dawanie wolnego swoim ludziom.

Skala zjawiska nie jest jeszcze znana, ale jak mówi w rozmowie z money.pl Alfred Bujara z handlowej "Solidarności", wystarczy przejść się po dowolnym centrum handlowym, by zobaczyć, że coś jest nie tak.

– W sklepach, butikach, w których wcześniej pracowały np. 3 osoby, dziś została jedna na zmianie. Są miejsca, gdzie ta jedna osoba obsługuje dużą salę sprzedaży w sieciówce. I to samo dzieje się w marketach i dyskontach spożywczych – proszę zobaczyć, ile kas jest otwartych – mówi nam Bujara.

Dodaje, że w sklepach spożywczych dzieje się tak pomimo faktu, że ostatnimi czasy notują spore wzrosty obrotów i sprzedaży.

– Rozmawiałem ostatnio z paniami z jednego z dyskontów. Skarżyły się na to, że mają coraz więcej pracy i muszą robić wszystko naraz. Gdyby pracodawca wymyślił, że mają latać na miotle, to by latały. Mają co prawda kasy samoobsługowe, ale te też wymagają pomocy – zatwierdzenia sprzedaży alkoholu, odblokowania. A jednocześnie panie są trzy na cały sklep i o urlopie mogą pomarzyć – opowiada Alfred Bujara.

Dodaje, że właściciele sklepów w galeriach pozwalniali pracowników w czasie lockdownów spowodowanych pandemią. Obecnie albo mają problem z pozyskaniem chętnych do pracy, albo nie kwapią się do zatrudnienia nowych ludzi w obawie przed kolejnymi falami pandemii. To jednak nie usprawiedliwia sytuacji, w której jeden osoba pracuje za trzy, a na dodatek nie ma możliwości wykorzystania należnego urlopu.

Bujara mówi, że w sprawę powinien włączyć się rząd. W innych krajach sprawy dotyczące urlopów są zapisane m.in. w porozumieniach zbiorowych i uregulowane w kontraktach z pracownikami. W Polsce mamy jedynie zapisy kodeksu pracy, próbujące godzić interesy pracownika i pracodawcy. Są jednak dość ogólne i wielu spraw nie regulują.

– Nie wątpię, że wielu pracodawców chce dla swoich pracowników jak najlepiej. Ale jednocześnie walczą o przetrwanie firmy, odrobienie strat. Ta optyka może przesłaniać bieżące problemy i powodować spychanie ich na dalszy plan. Tymczasem nie bez kozery mawia się, że z niewolnika nie ma pracownika – mówi w rozmowie z money.pl psycholog pracy Marta Janczewska.

Dodaje, że pracodawca powinien przede wszystkim klarownie wytłumaczyć pracownikom sytuację i poszukać rozwiązania.

– Pracownikom również zależy na stabilnej pracy, na rozwoju firmy, oni bardzo często chcą pomóc – ale pod warunkiem, że traktuje się ich po partnersku – mówi Janczewska.

Dodaje, że niemożność wzięcia urlopu w zaplanowanym terminie fatalnie wpływa na psychikę pracownika, który może uznać, że w takiej firmie po prostu nie warto pracować, nie warto się starać.

– Jest to jeden z problemów, o których nie myślało się w trakcie pandemii i lockdownów. A dziś uderza ze zdwojoną siłą. I pracodawca musi jakoś sprawę załatwić. Ludzie są zmęczeni pandemią, chcieliby odpocząć w normalnych warunkach, to im się należy. Może warto zwolnić nieco tempo odrabiania strat? Pokusa i potrzeba jest wielka, ale bez zadowolonych pracowników to się i tak nie uda – mówi psycholog.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(35)
Strasznie
8 miesięcy temu
Bałtyk? O nie nie! Dziękuję! Broń chemiczna na wolności- Iperyt! Podpowiem że jest cięższy od wody więc zalega na dnie a pochodzi z czasów drugiej wojny światowej 1945 gdy aluanci wspaniałomyślnie rozbrajali niemców z broni chemicznej. Iperyt w Bałtyku to około 120 tysięcy ton. Parzy do mięsa rany się paprają miesiącami. Trudne do zagojenia. Już widzę te rodziny z dziećmi pod przychodniami nad polskim morzem...ratuj panie doktorze! A co on może zrobić? Okład? Beczki z iperytem mają 76 lat leżą na dnie wzdłuż linii brzegowej. Są już tak skorodowane że iperyt się z nich wydostaje. Świadczą o tym poparzone ryby złowione przez miejscowych,głównie flądry bo żyją na dnie morza. Jest o tym film. Polecam lekturę na necie gdzie zrzucano ...np w okolicach Dziwnowa na płyciźnie zaledwie 10 metrów pod powierzchnią wody....sxok!
Nikaaa
8 miesięcy temu
Ja mam pensjonat w Sopocie. Nieduży, 35 miejsc. W niskim parterze mam male SPA więc mogę przyjmować i w pandemię. Ale rodzin z dziećmi nie przyjmuję. Mam podpisane umowy z biurami turystycznymi z Niemiec i Rosji. tylko grupy. Nie miałam zadnej przerwy.. Zatrudniam z ZUS em3 osoby do obsługi: kucharkę, sprzątaczkę i kelnerkę. Z tarczy nie korzystałam, bo otwrte cały czas. Obsługa zadowolona, bo Niemcy i Rosjanie dają duże napiwki. Ja zadowolona, bo zarabiam. Mam potwierdzone rezerwacje na fool do końca roku. Pensjonat jest drogi- nie dla biedoty. Ale warunki luksusowe i kuchnia dobra. Kamralnie, a jednak w kurororcie ina dobrym poziomie. Nazwy nie podaję więc to nie kryptoreklama.
777
8 miesięcy temu
A ja to myślę, że w Polsce jest tylu Ukraińców, którzy chętnie przyjdą na miejsce roszczeniowych polaczków. Każdy może się zwolnić, jak mu praca i urlop nie pasuje.. Macie 500+ i żyjcie z tego. Ukraińcy przyjdą i z pocałowaniem ręki obejmą wasze miejsca. Zresztą nie tylko Ukraińcy. Mnóstwo Hindusów teraz przyjeżdża do Polski za pracą. Grzeczni, mili, pracowici i nie sapią roszczeniowo o wszystko.
Marcel
8 miesięcy temu
Pracodawcy w Polsce to bezduszne gnidy. Nieprzestrzegaja kodeksu pracy i tylko patrzą żeby wyślizgać ludzi którzy na nich tyrają
???
8 miesięcy temu
To ja zapytam, gdzie są Ci ludzie, co pracowali w tych branżach przed pandemią ? Wyjechali ? Siedzą na socjalu ? Czy może im się nie opłaca już wracać za minimala, wolą coś dłubnąć na czarno ?
...
Następna strona