Niemieckie magazyny gazu poniżej normy. Berlin uspokaja, branża bije na alarm

Niemieckie magazyny gazu są wypełnione w 61,2 proc., choć do 1 listopada miały osiągnąć średnio 70 proc. Rząd zapewnia, że dostawy na zimę są bezpieczne, a branża mówi o sygnale ostrzegawczym. W Polsce ekspert Dawid Czopek ostrzega przed drogą zimą.

Terminal gazuTerminal gazu
Źródło zdjęć: © East News | East News, Mariusz Gaczyński
Robert Kędzierski

W Niemczech rozpoczął się sezon grzewczy, a uwaga znów skupia się na zapasach gazu. Z sobotnich danych europejskiej platformy AGSI wynika, że magazyny są wypełnione zaledwie w ok. 61,2 proc., podczas gdy na 1 listopada średni poziom miał wynieść 70 proc. Przepisy wymagają co do zasady napełnienia magazynów co najmniej w 80 proc., ale dla 6 obiektów obowiązuje obniżony cel 45 proc. Poziom zapasów w poszczególnych magazynach jest zróżnicowany.

Niedotrzymanie norm na razie nie pociąga za sobą żadnych skutków. Ministerstwo Gospodarki i Federalna Agencja Sieci mogłyby teoretycznie odebrać użytkownikom niewykorzystane zarezerwowane pojemności i zapełnić je gazem. Timm Kehler, członek zarządu związku branży gazowej i wodnej, zwraca uwagę, że ustawa nie przewiduje sankcji za niespełnienie wymogów, które pełnią rolę siatki bezpieczeństwa.

Jest stabilnie? Ważna deklaracja

"Dostawy gazu w Niemczech są stabilne. Bezpieczeństwo dostaw jest zagwarantowane" – zapewniła rzeczniczka Federalnej Agencji Sieci. Urząd ocenia ryzyko napiętej sytuacji jako niskie. "Według obecnej oceny należy zakładać, że Niemcy dobrze przejdą przez zimę" – dodała rzeczniczka minister gospodarki Katheriny Reiche (CDU). Jak podkreśliła, o bezpieczeństwie decydują nie tylko zapasy, ale też faktyczny pobór gazu z magazynów, bieżący import i inne działania zapobiegawcze.

"Dla dostaw kluczowe jest to, że handlowcy zmagazynowali gaz zamówiony na zimę dla swoich klientów i nadal to robią" – mówił Kehler. Obecnie w magazynach znajduje się ok. 150 TWh gazu. "To wyraźnie więcej, niż pobrano z magazynów zeszłej zimy" – zaznaczył.

Gaz trafia do Niemiec głównie gazociągami z Norwegii, przez terminale LNG oraz od europejskich sąsiadów. Według resortu gospodarki dzięki terminalom LNG kraj może w każdej chwili, także w sezonie grzewczym, kupić dodatkowy gaz na rynku światowym. "Poziom zapasów ma dziś inne znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw niż przed budową infrastruktury LNG" – przekazała rzeczniczka ministerstwa. Federalna Agencja Sieci również uważa, że samo napełnienie magazynów nie wystarcza już do oceny sytuacji.

Branża magazynowa ostrzega przed końcówką zimy

Inaczej widzi to Sebastian Heinermann, dyrektor zarządzający związku branżowego Initiative Energien Speichern (Ines). Niedotrzymanie norm nazwał "poważnym sygnałem ostrzegawczym".

Niemcy wchodzą w sezon grzewczy z mniejszymi rezerwami bezpieczeństwa. Rośnie przez to wrażliwość dostaw gazu, zwłaszcza przy wyjątkowo niskich temperaturach lub dodatkowych zakłóceniach importu – stwierdził.

Według Ines to właśnie magazyny w mroźne dni szybko dostarczają duże dodatkowe ilości gazu.

Niski poziom zapasów wynika z sytuacji rynkowej. Hurtownicy zwykle kupują gaz tanio latem, magazynują go i z zyskiem sprzedają zimą, pokrywając też koszty przechowywania. Konflikt z Iranem wywindował jednak ceny hurtowe. Jak tłumaczy Federalne Zrzeszenie Energetyki i Gospodarki Wodnej (BDEW), gaz trzeba było kupować latem drożej, niż według obecnych oczekiwań uda się go sprzedać zimą. Pod koniec września Reiche poleciła państwowej spółce Sefe zwiększyć zatłaczanie gazu.

Rząd podjął też inne działania, m.in. specjalne przetargi, które mają chronić część zapasów przed zbyt wczesnym poborem. "Te działania częściowo zaczynają obowiązywać dopiero po 1 listopada, więc nie są jeszcze w pełni widoczne w obecnym poziomie zapasów. Poprawiają jednak bezpieczeństwo dostaw, zwłaszcza pod koniec zimy, gdy zapasy maleją" – wyjaśniła rzeczniczka ministerstwa.

Ten okres najbardziej niepokoi Heinermanna. "Bardzo niski poziom zapasów pod koniec zimy jest szczególnie krytyczny z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw. Wraz ze spadkiem napełnienia maleje bowiem nie tylko ilość zgromadzonego gazu, ale też technicznie dostępna moc odbioru. Magazyny mogą wtedy oddawać coraz mniej gazu dziennie. To może stać się problemem zwłaszcza w lutym i marcu, jeśli po dłuższej mroźnej zimie znów pojawią się szczyty zużycia" – ostrzegł. Jego zdaniem napełnianie magazynów przed kolejnymi zimami trzeba zabezpieczyć w bardziej wiążący sposób. "Dlatego to słuszne i ważne, że ministerstwo gospodarki jest otwarte na wprowadzenie obowiązku dla dostawców" – dodał.

Polityk Zielonych Michael Kellner zarzucił minister Reiche brak przezorności.

Magazyny gazu są tak puste, że Niemcy nie mają na zimę żadnego bufora bezpieczeństwa. Każdy front mrozu i każde drobne zakłócenie w łańcuchu dostaw natychmiast przełożą się na wyższe ceny gazu. Za ten brak przezorności konsumenci zapłacą rosnącymi rachunkami za ogrzewanie – stwierdził.

Jak dodał, w godzinach, gdy cenę wyznacza drogi gaz, przemysł będzie cierpiał z powodu bardzo wysokich cen prądu. Kellner opowiada się za szybszą rozbudową odnawialnych źródeł energii.

Ryzyko skoków cen dostrzega także Kehler. "Niskie zapasy pod koniec zimy oznaczają mniejszy bufor w okresach mrozów i mogą wywołać szczyty cenowe na rynkach spot" – powiedział.

Obecne wymogi dotyczące napełnienia magazynów nie zostaną przedłużone i wygasną 31 marca 2027 r. W ich miejsce ma powstać narodowa rezerwa gazu, budowana stopniowo przez kilka lat od zimy 2027 r. "Rezerwa gazu służy przygotowaniu na sytuacje kryzysowe, sabotaż i rzadkie zdarzenia o dużej skali" – czytamy w projekcie ustawy przygotowanym przez ministerstwo gospodarki. Rezerwa ma liczyć 24 mld kWh, czyli ok. 10 proc. pojemności magazynów, i zostanie sfinansowana z dodatkowej opłaty.

Polska też zapłaci za drogi gaz

Wysokie ceny gazu odczuje również Polska. Dawid Czopek, zarządzający Polaris FIZ i ekspert rynku paliw, przypomina w opinii dla money.pl, że po blokadzie Cieśniny Ormuz z rynku praktycznie zniknęły dostawy LNG z Kataru, a poprzednia, surowa zima mocno uszczupliła zapasy. Cena gazu w Europie wzrosła z ok. 30 euro za MWh przed rokiem do ponad 100 euro obecnie. "Mamy więc wysokie ceny praktycznie wszystkiego, co ma bliższy lub dalszy związek z gazem. Nie rekordowe, bo w 2022 r. było drożej, ale dobrze nie jest" – pisze ekspert.

Gospodarstwa domowe chroni taryfa, która do końca roku wynosi 197,29 zł za MWh, czyli ok. 45 euro. Czopek wylicza, że przy średniej cenie zakupu 65 euro taryfa musiałaby wzrosnąć do ok. 286 zł za MWh. Rachunki nie wzrosłyby o połowę, bo obejmują też m.in. opłaty dystrybucyjne, ale byłoby znacznie drożej. Rząd może jednak wprowadzić tarczę i dopłacać różnicę, finansując ją podatkiem od nadzwyczajnych zysków Orlenu. "Czyli w praktyce jedna spółka Orlenu wyrówna koszty innej spółce Orlenu" – zauważa.

"Mam nieodparte wrażenie, że na kilka miesięcy przed wyborami rząd nie zmusi nas do wyboru, czy marznąć, czy płacić horrendalne rachunki" – ocenia Czopek. Jego zdaniem ceny mogłoby obniżyć otwarcie cieśniny, ale w krótszym terminie nadzieje trzeba wiązać z ciepłą i wietrzną zimą.

Źródło: DPA

Wybrane dla Ciebie