Noc w Warszawie droższa niż w Dubaju. Pokazał rachunek z najdroższego hotelu w Polsce
Znany internetowy twórca sprawdził standardy panujące w warszawskim hotelu Raffles Europejski. Rachunek za jedną dobę opiewał na kwotę 30 tys. zł, co przewyższa koszty pobytu w słynnym Burj Al Arab w Emiratach Arabskich. Jak donosi portal PropertyNews.pl, mimo rekordowej ceny, gastronomia pozostawiła wiele do życzenia.
Szymon Nyczke, szerzej znany w sieci jako Książulo, opublikował materiał wideo dokumentujący jego pobyt w jednym z najbardziej prestiżowych obiektów noclegowych nad Wisłą. Film, który trafił do sieci pod koniec stycznia 2026 roku, błyskawicznie zyskał popularność, generując 1,5 mln wyświetleń.
Głównym powodem zainteresowania internautów nie jest jednak tylko luksusowy wystrój, ale przede wszystkim cena, którą twórca musiał zapłacić za dobę hotelową. Kwota ta stawia warszawski obiekt wyżej w cenniku niż ikony światowego luksusu.
Warszawa droższa od Dubaju
Jak relacjonuje serwis PropertyNews.pl, youtuber zapłacił za pobyt w apartamencie Raffles Europejski Warsaw łącznie 30 tys. zł. Na tę sumę złożyła się cena samego noclegu wynosząca 29 tys. zł oraz koszt śniadania w wysokości 300 zł. Dla porównania, twórca przywołał swoje wcześniejsze doświadczenia z podróży zagranicznych. Za noc w siedmiogwiazdkowym hotelu Burj Al Arab w Dubaju, który uchodzi za symbol globalnego przepychu, zapłacił około 22 tys. zł. Oznacza to, że nocleg w stolicy Polski okazał się o kilka tysięcy złotych droższy od pobytu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, mimo że dubajski obiekt oferował dodatkowo spektakularne widoki.
Działalność Książula, który początkowo zasłynął z testowania punktów gastronomicznych typu fast food, ewoluowała w stronę recenzowania usług premium. W przeszłości odwiedzał on już inne luksusowe lokalizacje w Polsce. Portal przypomina, że za apartament Charlesa de Gaulle’a w sopockim Sofitel Grand influencer zapłacił 12 tys. zł, a pobyt w hotelu Gołębiewski w Mikołajkach kosztował go około 2,5 tys. zł. Żadna z tych kwot nie zbliżyła się jednak do poziomu cenowego narzuconego przez warszawski Hotel Europejski.
Luksusowe wnętrza i kulinarny dysonans
Ocena samego apartamentu wypadła pozytywnie. Twórca zwrócił uwagę na przestronność wnętrz, obejmujących wielki salon i gabinet, a także na styl wykończenia. Pomieszczenia urządzone w estetyce glamour zostały docenione za dbałość o detale i wysoką jakość materiałów, co youtuber skwitował uwagą o wszechobecnym zapachu drewna. Pozytywne wrażenie zrobiło również bogate wyposażenie oraz dostępność świeżych owoców i przekąsek w pokoju.
Sytuacja wyglądała jednak inaczej w przypadku hotelowej gastronomii. Ceny dań w karcie menu youtuber określił mianem abstrakcyjnych. Za burgera trzeba tam zapłacić 120 zł, sałatka to koszt 100 zł, a talerz zupy – rosołu lub żurku – wyceniono na około 60-65 zł. Nawet porcja frytek wiąże się z wydatkiem rzędu 43 zł.
Wysokie ceny nie poszły w parze z jakością serwowanych potraw, co stało się głównym punktem krytyki w materiale. Choć desery dostarczone do pokoju zostały ocenione bardzo wysoko, dania wytrawne rozczarowały. Twórca skrytykował smak żurku, określając go jako odpychający, oraz jakość frytek, które w jego opinii nie przypominały wyrobu domowego.
– To nie są domowe frytki, smakują jak mrożone, jak z "maka". Za to ketchup podobno sami robią. Za tę cenę powinien być ich tu kilogram. To jest po prostu przeginka – podsumował cytowany przez PropertyNews.pl Szymon Nyczke.
W ostatecznym werdykcie influencer zaznaczył, że choć pobyt był ciekawym doświadczeniem ("było fajnie"), to w relacji ceny do jakości usługa nie obroniła się. Na pytanie, czy warto było wydać taką kwotę, odpowiedź brzmiała "zdecydowanie nie". Materiał ten rzuca światło na rosnące ceny w segmencie dóbr luksusowych w Polsce, gdzie stawki potrafią przewyższać te znane z najbogatszych regionów świata, nie zawsze gwarantując przy tym bezbłędną jakość wszystkich usług towarzyszących.