Konsument ma pieniądze, ale wydaje je ostrożnie
Depozyty gospodarstw domowych przekroczyły w maju 1,5 bln zł, podczas gdy zadłużenie z tytułu kredytów konsumenckich rosło umiarkowanie. Oznacza to, że Polacy nadal budują poduszki finansowe i stosunkowo ostrożnie podchodzą do większych zakupów. Jednocześnie sprzedaż detaliczna pojazdów, motocykli i części wzrosła w maju o 2,1 proc. rok do roku, po wzroście o zaledwie 0,8 proc. miesiąc wcześniej.
Rynek nowych samochodów rośnie znacznie szybciej. W czerwcu zarejestrowano 58 155 nowych aut, co oznacza wzrost o 19 proc. rok do roku. Rejestracje firmowe zwiększyły się o 14,5 proc. w ujęciu miesięcznym i o 10,5 proc. w ujęciu rocznym, a segment klientów indywidualnych zanotował wzrost o 29,7 proc. rok do roku, choć przy mniejszym wolumenie. Po sześciu miesiącach przewaga nowych aut nad wynikiem z 2025 roku wynosiła już 9,5 proc.
"Wysoka dynamika rejestracji pokazuje, że część klientów nie odkłada decyzji do momentu całkowitego uspokojenia sytuacji gospodarczej. Kupujący widzą nie tylko cenę samochodu, lecz także rosnący wybór modeli, większą dostępność i możliwość zastąpienia pojazdu, którego dalsze utrzymywanie staje się coraz mniej przewidywalne. Nie oznacza to powrotu do bezwarunkowego optymizmu. Dzisiejszy klient znacznie częściej porównuje całkowity koszt użytkowania oraz kilka różnych form zakupu i finansowania." - mówi Łukasz Domański, New Cars & Financing Director, OTOMOTO Lease.
Spadek elektryków nie oznacza odwrotu od elektromobilności
Czerwiec przyniósł drugi z rzędu miesiąc spadku rejestracji osobowych samochodów elektrycznych. Na drogi wyjechało 3050 nowych BEV, niemal 20 proc. mniej niż w czerwcu 2025 roku. Ich udział w rynku wyniósł 5,2 proc. Jednocześnie wynik całego pierwszego półrocza przekroczył 16 tys. pojazdów i był o 16 proc. wyższy niż rok wcześniej.
Dane wskazują raczej na korektę po okresie wspieranym dopłatami niż na załamanie całego segmentu. Nabór w programie NaszEauto zakończył się 30 kwietnia 2026 roku. Złożono ponad 41 tys. wniosków na kwotę przekraczającą 1,3 mld zł, czyli 110,4 proc. dostępnego budżetu. Część popytu została więc zrealizowana wcześniej, a kolejne miesiące pokazują rynek funkcjonujący już bez bieżącego impulsu dotacyjnego.
Brak dopłaty zwiększa wagę ceny transakcyjnej, kosztu kapitału i przewidywanej wartości rezydualnej. Z drugiej strony pozwala lepiej ocenić rzeczywistą konkurencyjność poszczególnych modeli. Elektryk, który broni się wyłącznie dzięki dotacji, jest innym produktem inwestycyjnym niż samochód, którego wyższa cena zakupu jest równoważona przez sposób użytkowania i niższe koszty energii oraz obsługi.
Strefy tworzą nową wartość: możliwość korzystania z auta
Samochód ma wartość nie tylko wtedy, gdy można go sprzedać, lecz także wtedy, gdy można nim dojechać tam, gdzie właściciel rzeczywiście potrzebuje. Strefy czystego transportu wprowadzają do kalkulacji nowy element: przyszłą użyteczność pojazdu. W Polsce strefy działają obecnie w Warszawie i Krakowie, natomiast Wrocław, Poznań i miasta aglomeracji trójmiejskiej nie mają jeszcze takich ograniczeń.
Warszawska strefa obejmuje 37 km², czyli około 7 proc. powierzchni miasta. Od 2026 roku wymagane jest Euro 3 dla benzyny i Euro 5 dla diesla, a od 2028 roku progi wzrosną odpowiednio do Euro 4 i Euro 6. Według danych Ministerstwa Cyfryzacji cytowanych przez media kolejny etap może dotyczyć niemal 130 tys. obecnie zarejestrowanych w Warszawie samochodów: 64 896 benzynowych z Euro 3 i 64 392 diesli z Euro 5.
Nowy samochód spalinowy nie traci przez to automatycznie ekonomicznego sensu. Obecne modele spełniają znacznie wyższe normy niż pojazdy wykluczane w najbliższych etapach. Regulacje premiują jednak młodsze samochody i zwiększają wartość napędów, których dostęp do centrów miast nie zależy od kolejnych progów emisyjnych.
"Strefa czystego transportu nie powinna być argumentem używanym do automatycznego przekonywania każdego klienta do elektryka. Powinna natomiast znaleźć się w analizie podobnie jak przewidywany przebieg, miejsce zamieszkania czy planowany okres użytkowania auta. Samochód, który za kilka lat nie będzie mógł realizować części potrzeb właściciela, może tracić wartość szybciej, nawet jeżeli technicznie nadal będzie sprawny. To ryzyko jest szczególnie istotne przy zakupie starszych diesli z myślą o wieloletnim użytkowaniu." - wyjaśnia Łukasz Domański.
Ropa pozostaje ryzykiem, którego nie da się ubezpieczyć przy dystrybutorze
Ponowna eskalacja konfliktu wokół cieśniny Ormuz doprowadziła 14 lipca do wzrostu ceny ropy Brent do 86,19 dolara za baryłkę. Liczba tankowców przepływających przez cieśninę spadła do najniższego poziomu od dwóch miesięcy, a kolejne ataki zwiększyły obawy o ciągłość dostaw. Rynek paliw ponownie reaguje więc nie tylko na globalny popyt, ale również na bezpieczeństwo infrastruktury i szlaków transportowych.
Na początku lipca średnie ceny na polskich stacjach wynosiły 6,78 zł za litr benzyny Pb95 i 6,93 zł za litr diesla. Samochód zużywający 7 litrów paliwa na 100 km, przy przebiegu 20 tys. km rocznie, potrzebuje około 1400 litrów. Każdy wzrost ceny paliwa o 50 groszy oznacza w takim przypadku dodatkowe 700 zł rocznie, a wzrost o złotówkę - 1400 zł.
Dla gospodarstwa domowego jest to ryzyko przepływów pieniężnych. Dla przedsiębiorcy może to być także ryzyko marży, szczególnie gdy samochód jest narzędziem pracy, a kosztów przejazdu nie można szybko przenieść na klientów. Napęd elektryczny nie eliminuje ryzyka cen energii, lecz zmienia jego źródło i może umożliwić większą kontrolę nad kosztami w przypadku ładowania z własnej infrastruktury.
Cena katalogowa nie mówi, ile kapitału pochłonie samochód
W ogłoszeniach nowych aut dominuje obecnie przedział od 100 do 150 tys. zł, odpowiadający za 31,2 proc. podaży. Liczba aktywnych ofert wzrosła w czerwcu o 13 proc. rok do roku, do 26 275. Większa podaż może sprzyjać rabatom, ale zwiększa też liczbę wariantów wymagających porównania.
Kupujący powinien zestawić co najmniej pięć elementów: cenę transakcyjną, koszt finansowania, prognozowaną utratę wartości, koszt energii lub paliwa oraz serwis. W przypadku osoby sprzedającej dotychczasowy samochód różnica wymagająca sfinansowania może być znacznie mniejsza niż cena nowego auta. Z kolei przedsiębiorca powinien uwzględnić wpływ opłaty wstępnej, rat i wykupu na płynność oraz możliwość wykorzystania kapitału w podstawowej działalności.
Nie zawsze najtańsze finansowanie oznacza najtańszy samochód. Niska rata może wynikać z wysokiego wkładu własnego, długiego okresu umowy albo dużej kwoty pozostającej do spłaty na końcu. Z tego powodu porównywanie wyłącznie miesięcznej raty jest tak samo niepełne jak porównywanie samych cen katalogowych.
"W decyzji finansowej trzeba oddzielić koszt samochodu od sposobu rozłożenia płatności. Gotówka, kredyt, leasing i wynajem mogą prowadzić do zupełnie innych przepływów pieniężnych, choć dotyczą tego samego modelu auta. Klient powinien wiedzieć, ile zapłaci łącznie, jaka część kapitału pozostanie zamrożona oraz jakie zobowiązanie będzie miał na końcu umowy. Dopiero później można odpowiedzialnie ocenić, czy niższa rata rzeczywiście oznacza korzystniejszą ofertę." - mówi Łukasz Domański.
Elektryk jako zabezpieczenie, a nie deklaracja światopoglądowa
Samochód elektryczny może ograniczać zależność właściciela od globalnych cen ropy i kolejnych etapów stref czystego transportu. Nie zabezpiecza jednak przed wszystkimi ryzykami. Pozostają cena zakupu, koszt ładowania publicznego, tempo rozwoju infrastruktury, wartość rezydualna i dopasowanie zasięgu do rzeczywistych tras.
Dlatego wybór napędu powinien przypominać analizę scenariuszową. W pierwszym wariancie należy przyjąć stabilne ceny paliw, w drugim ich wzrost, a w trzecim częstsze korzystanie ze stref miejskich. Analogicznie dla elektryka warto policzyć koszty ładowania domowego, publicznego i szybkiego oraz sprawdzić, jak zmieni się wynik przy odsprzedaży samochodu po trzech, pięciu lub siedmiu latach.
Decyzja na pięć lat, nie na pięć tygodni
Słabszy miesiąc elektryków nie przesądza o końcu elektromobilności, podobnie jak wzrost cen ropy nie oznacza, że samochody spalinowe natychmiast stracą ekonomiczne uzasadnienie. Najważniejsza zmiana zachodzi w sposobie podejmowania decyzji. Coraz więcej kosztów i ryzyk ujawnia się dopiero podczas użytkowania auta.
Nowy samochód może być rozsądnym wyborem, gdy ogranicza ryzyko napraw, zapewnia dostęp do potrzebnych lokalizacji i jest dopasowany do sposobu finansowania. Elektryk może być korzystny mimo braku dopłaty, np wtedy, gdy jego przewagi są wykorzystywane każdego dnia. W przeciwnym razie wyższa cena zakupu pozostanie kosztem, którego nie zrekompensują ani regulacje, ani drożejąca ropa.