Nowy Jeep Compass od środka. Cyfrowy, wygodny i gotowy na więcej niż codzienność

Współczesny SUV prawdziwy egzamin zdaje dopiero po zajęciu miejsca za kierownicą. To wtedy liczą się przestrzeń, wygoda i rozwiązania, z których korzystamy każdego dnia. Nowy Jeep™ Compass jest cyfrowy, ale nie utrudnia obsługi, przestronny, ale nadal łatwy do zaparkowania, a pod warstwą komfortu wciąż zachowuje terenowy gen marki.

Źródło zdjęć: © materiały partnera

Deska rozdzielcza nowego Compassa powstała zgodnie z koncepcją "jedności wnętrza". Brzmi projektowo, ale w praktyce oznacza rzecz bardzo prostą. Zarówno kierowca, jak i pasażer mają dobrą widoczność i wygodny dostęp do najważniejszych funkcji. Horyzontalny układ kokpitu optycznie poszerza kabinę, a odpowiednia ilość miejsca nie kończy się na pierwszym rzędzie. Z tyłu też można usiąść swobodnie, dlatego Compass nie jest jednym z tych SUV-ów, które rodzinny charakter mają głównie w katalogu reklamowym.

Równie praktycznie potraktowano bagażnik. Mieści 550 litrów, a regulowana podłoga pozwala dopasować przestrzeń do aktualnych potrzeb – od codziennych zakupów po wakacyjny ekwipunek. Drobiazgi, które zwykle krążą po kabinie, można natomiast rozlokować w licznych schowkach. Tylko w przedniej części wnętrza mają one łącznie 34 litry pojemności! To ponad dwa razy więcej niż w poprzedniej generacji, która oferowała 14 litrów.

Bez rezygnacji z ergonomii

Centralnym punktem kokpitu jest 16-calowy ekran systemu multimedialnego. Ma rozdzielczość 3100 × 720 pikseli, czytelny obraz i działa płynnie, a dzięki szerokim proporcjom pozostaje dobrze widoczny dla kierowcy i pasażera. Obsługuje bezprzewodowo Apple CarPlay i Android Auto, ma wbudowaną nawigację, Bluetooth i cztery porty USB-C. Razem z cyfrowym zestawem wskaźników o przekątnej 10,25 cala tworzy interfejs o łącznej powierzchni 26,25 cala.

Nowy Jeep Compass od środka
© materiały partnera

Sam rozmiar wyświetlaczy nie przesądza jednak o dobrej ergonomii. Jeep™ nie przeniósł każdej komendy do ekranowego menu. Pod radiem pozostał rząd przycisków najważniejszych funkcji, a na kierownicy zastosowano elementy fizyczne i pojemnościowe, wyczuwalne bez odrywania wzroku od drogi. Cyfrowe wskaźniki pokazują m.in. prędkość, zasięg i pracę systemów wsparcia, pozwalają obsługiwać multimedia, telefon i nawigację.

Wygoda ma też bardziej dosłowny wymiar. Wentylowane fotele oferują kilka programów masażu, każdy z trzema poziomami intensywności. Regulowane jest nawet boczne podparcie. Po naciśnięciu przycisku z boku fotela na ekranie pojawia się suwak pozwalający dopasować trzymanie do sylwetki. W trasie takie rozwiązania docenia się szybciej niż kolejną ładną animację w menu.

Compass potrafi też przypominać, że funkcjonalność nie musi oznaczać anonimowości. Projektanci ukryli w kabinie niewielkie "easter eggs", które odkrywa się stopniowo. Już po otwarciu drzwi kierowcę wita napis "Since 1941", a po stronie pasażera pojawia się logo Jeep™. Na przedniej szybie można dostrzec sylwetkę auta z namiotem dachowym, znak marki znajdziemy również na fotelach, a charakterystyczny siedmioszczelinowy grill powraca w kilku detalach. Takie "smaczki" są przyjemną przeciwwagą dla zunifikowanych kokpitów.

Nowy Jeep Compass od środka
© Materiały prasowe

Terenowe DNA także z przednim napędem

Najbardziej charakterystycznym elementem konsoli pozostaje czerwony, gumowany selektor systemu Selec-Terrain™. Łatwo znaleźć go po omacku, również po zmroku. W wersji przednionapędowej kierowca ma do wyboru cztery tryby jazdy: Auto, Sport, Snow i Sand/Mud. Każdemu towarzyszy atrakcyjna i czytelna wizualizacja na ekranie, ale przecież nie chodzi wyłącznie o oprawę…

W zależności od wyboru samochód zmienia m.in. reakcję na gaz, działanie kontroli trakcji i ustawienia układu kierowniczego. Snow pomaga ograniczyć poślizg na śniegu i lodzie, a Sand/Mud ułatwia jazdę po luźnej nawierzchni. Compass nie udaje, że przedni napęd zastępuje układ 4x4, ale wykorzystuje swoje możliwości lepiej niż zwykły miejski crossover. Może też brodzić w wodzie o głębokości do 470 mm. To parametr potrzebny zdecydowanie rzadziej niż duży bagażnik, ale pokazuje, że emblemat Jeepa™ nie jest tu wyłącznie ozdobą.

W mieście samochód ujawnia jednak spokojniejsze oblicze. Obraz z kamer 360 stopni pozwala kontrolować przestrzeń wokół nadwozia i sprawniej manewrować na ciasnym parkingu. W wersji elektrycznej dostępna jest również funkcja One Pedal Drive, uruchamiana pierwszym przyciskiem po lewej stronie panelu pod ekranem. Po jej aktywacji przyspieszanie i wytracanie prędkości można w większości sytuacji kontrolować samym pedałem gazu.

Nowy Jeep Compass od środka
© materiały partnera | AFPH

Technologia, która odciąża

W trasie Compass może korzystać z systemu Drive Assist Plus 2.0, odpowiadającego poziomowi 2 automatyzacji jazdy. Łączy adaptacyjny tempomat z asystentem pasa ruchu, czyli utrzymuje ustawioną prędkość i odstęp od poprzedzającego pojazdu, a jednocześnie pomaga pozostać na środku pasa. Funkcja Stop & Go może wyhamować auto aż do zatrzymania i automatycznie ruszyć, jeżeli postój trwa krócej niż trzy sekundy.

Zakres wsparcia obejmuje też rozpoznawanie ograniczeń prędkości. Predykcyjny tempomat wykorzystuje dane z GPS i map, by wcześniej reagować na zakręty i zmieniające się limity, a półautomatyczna zmiana pasa może pomóc wykonać manewr po włączeniu kierunkowskazu i sprawdzeniu, czy docelowy pas jest wolny. Nadal jest to jednak tylko system wspomagający!

Nowy Compass przekonuje przede wszystkim tym, że jego rozwiązania tworzą spójną całość. Duże ekrany nie wykluczają fizycznych przycisków, a łatwość prowadzenia w mieście nie oznacza zerwania z przygodowym rodowodem marki. To SUV, który przez większość tygodnia może wozić rodzinę, zakupy i służbowy bagaż, a później bez wahania zjechać z asfaltu. Właśnie taka wszechstronność ma dziś najwięcej sensu.

Płatna współpraca z marką Jeep
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl