Nowy test na prawo jazdy. Zmiany wprowadzone po cichu
Do państwowej bazy pytań na prawo jazdy po cichu dodano test percepcji ryzyka. Problem w tym, że Ministerstwo Infrastruktury nie poinformowało o zmianach, przez co instruktorzy nie zdążyli przygotować kursantów do nowego typu pytań egzaminacyjnych - czytamy w "Rzeczpospolitej".
Pod koniec grudnia do państwowej bazy pytań egzaminacyjnych na prawo jazdy wprowadzono nowy element - test percepcji ryzyka. Jak ustalili dziennikarze Kanału Zero oraz portalu brd24.pl, pytania oparte na krótkich materiałach wideo zostały wgrane do systemu około 24 grudnia. Zmiany zaczęły obowiązywać natychmiast, choć nie zostały wcześniej publicznie zapowiedziane.
Test percepcji ryzyka polega na rozpoznawaniu realnych zagrożeń pojawiających się w ruchu drogowym. Tego typu rozwiązania funkcjonują już od lat w części państw europejskich, m.in. w Wielkiej Brytania, gdzie kandydaci na kierowców oglądają nagrania z perspektywy kierowcy i muszą wskazać moment, w którym dostrzegają potencjalnie niebezpieczną sytuację.
Dom marzeń z haczykiem. Jak dostali kredyt 2 proc. ?
W 2023 r. Komisja Europejska zdecydowała, że test postrzegania zagrożeń powinien stać się obowiązkowym elementem egzaminu na prawo jazdy we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Zapis ten znalazł się w zaktualizowanym Załączniku II do dyrektywy 2006/126/WE. Oprócz samej percepcji ryzyka, nowe regulacje obejmują również ocenę wiedzy dotyczącej m.in. mikromobilności, pojazdów na paliwa alternatywne oraz zaawansowanych systemów wspomagania jazdy - opisała "Rzeczpospolita".
Państwa UE dostały czas na wdrożenie nowych wymogów do 2026 r. Tymczasem w Polsce test percepcji ryzyka pojawił się na egzaminach teoretycznych już teraz - bez uprzedzenia i bez zmian w systemie szkolenia.
Jak podkreśla Łukasz Zboralski z brd24.pl, szkoły jazdy nie otrzymały żadnych wytycznych, jak przygotowywać kursantów do nowej formy sprawdzania wiedzy.
Dodatkowym problemem jest brak dostosowania przepisów wykonawczych. Ponieważ nie zmieniono rozporządzenia regulującego przebieg egzaminu teoretycznego, kandydaci mogą odpowiadać na pytania z nagraniami jedynie "tak" lub "nie". W praktyce oznacza to, że zamiast dynamicznej oceny ryzyka podczas obserwacji sytuacji drogowej, egzamin sprowadza się do prostego stwierdzenia, czy dana scena jest niebezpieczna.
Zdaniem ekspertów takie rozwiązanie znacząco odbiega od idei testu percepcji ryzyka i ma ograniczoną wartość edukacyjną. Wprowadzenie nowego elementu egzaminu bez zapowiedzi i bez przygotowania instruktorów budzi też wątpliwości co do równego traktowania kandydatów na kierowców.
Źródło: Rzeczpospolita