"Oburzający, nie do zaakceptowania atak". Szef MSZ Węgier znów oskarża Kijów

Szef MSZ Węgier Peter Szijjarto poinformował o wstrzymaniu dostaw ropy do jego kraju. Za powód podał kolejny atak Ukrainy na rurociąg, którym na Węgry płynie rosyjska ropa. Budapeszt oskarża Kijów i podkreśla, że nie zamierza angażować się w trwający konflikt.

Peter Szijjarto, szef MSZ Węgier, informuje o ataku Ukrainy na rPeter Szijjarto, szef MSZ Węgier, informuje o ataku Ukrainy na ropociąg
Źródło zdjęć: © East News | AA/ABACA
Bartłomiej Chudy

Według komunikatu szefa węgierskiego MSZ, doszło do kolejnego ataku Ukrainy na rurociąg, którym rosyjska ropa dociera na Węgry. 14 sierpnia wspominał o uderzeniu Kijowa w stację dystrybucji rurociągu "Przyjaźń" w powiecie briańskim w Rosji. W poniedziałek zarzucił Ukraińcom kolejne uderzenie, które miało pozbawić Węgrów surowca. Na komentarz Szijjarto powołuje się rosyjska agencja Interfax.

Ukraina ponownie zaatakowała ropociąg prowadzący na Węgry, w wyniku czego wstrzymano dostawy ropy do naszego kraju. To kolejny atak na nasze bezpieczeństwo energetyczne – oburzający i nie do zaakceptowania – oświadczył Peter Szijjarto na Facebooku.

Węgry. Szef MSZ oskarża Kijów

Szijjarto przywołał, że spotkał się w tej sprawie z rosyjskim wiceministrem energii Pavlem Sorokinem, który stwierdził, iż specjaliści pracują nad jak najszybszym przywróceniem działania stacji transformatorowej. Jest ona niezbędna do funkcjonowania rurociągu.

Władze w Budapeszcie podkreślają jednocześnie, że nie zamierzają brać udziału w wojnie toczącej się za wschodnią granicą. – To nie jest nasza wojna, nie mamy z nią nic wspólnego, chcemy trzymać się od niej z daleka. Dopóki my rządzimy, będziemy się od niej trzymać z daleka – wskazano. Na koniec Szijjarto dał do zrozumienia, że dostawy prądu z Węgier na Ukrainę odgrywają istotną rolę w zaopatrywaniu Kijowa w energię.

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl