Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na

Ofiary mobbingu boją się chodzić do sądów. Widać to w statystykach

7
Podziel się:

W pierwszych trzech kwartałach zeszłego roku w sądach rejonowych było do rozpoznania 495 spraw o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem. To o 12 mniej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Z kolei z 477 do 510 wzrosła liczba spraw o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu.

Ofiary mobbingu boją się chodzić do sądów. Widać to w statystykach
(East News, Krzysztof Kaniewski/REPORTER)

Natomiast nie drgnęły statystyki dot. rozstrzygania o rekompensatach w związku z molestowaniem seksualnym w miejscu pracy. W sądach okręgowych też niewiele się zmieniło. Zdaniem ekspertów, tylko mała część poszkodowanych szuka sprawiedliwości w pierwszej instancji. Decyduje o tym m.in. obawa o utratę zatrudnienia. Ale niewątpliwie brakuje też świadomości prawnej.

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że od stycznia do września 2019 roku w sądach rejonowych do rozpoznania było 425 spraw (kobiety – 272, mężczyźni – 153) o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem – art. 943 § 3 k.p. To o 4 mniej niż w analogicznym okresie 2018 roku. Natomiast spraw o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem – art. 943 § 4 k.p. było 70 (kobiety – 31, mężczyźni – 39) w trzech kwartałach ubiegłego roku. To z kolei o 8 mniej niż w ciągu pierwszych dziewięciu miesięcy 2018 roku.

Zobacz także: Zobacz też: Nie odwołują, nie przychodzą. 17 milionów niezrealizowanych wizyt lekarskich

– Do sądu trafia tylko ułamek spraw, w których dochodzi do nieodpowiednego traktowania pracownika. Powodów jest kilka. Po pierwsze, jeśli pojawia się rzeczywisty mobbing, to firmy są chętne zapłacić odszkodowanie w ramach ugody. Po drugie, ludzie często akceptują trudne warunki wychodząc z założenia, że praca to nie przedszkole i czasem musi być ciężej. Są skłonni tolerować nieprawidłowości dla świętego spokoju. Po trzecie, przepisy są źle napisane. Mobbing jest bardzo trudno udowodnić w sądzie – komentuje adwokat Bartłomiej Raczkowski, partner zarządzający w Kancelarii Raczkowski.

Jak zaznacza Marcin Kozłowski, adwokat z Chałas i Wspólnicy Kancelaria Prawna, wspomniany art. 943 § 3 k.p. dotyczy osób, które doznały rozstroju zdrowia i są często wciąż zatrudnione, a mimo to decydują się na podjęcie walki z pracodawcą. Natomiast art. 943 § 4 k.p. mówi o pracowniku, który doznał mobbingu lub wskutek niego rozwiązał umowę o pracę. Przy tym przepis ten w obecnym kształcie, znacząco rozszerzającym ochronę pracowników, obowiązuje dopiero od 7 września 2019 roku. Być może nowe brzmienie spowoduje, że będzie on częstszą podstawą roszczeń pracowniczych, co w konsekwencji znajdzie szersze odbicie w kolejnych statystykach.

– W mojej ocenie, łatwiejsze do udowodnienia są sprawy o zadośćuczynienie niż o odszkodowanie. To pierwsze jest przyznawane w oparciu o tzw. uznanie sędziowskie. Tu właściwie nie jesteśmy ograniczeni kwotą żądania. Inaczej jest w przypadku odszkodowania. Trzeba wykazać konkretny uszczerbek, a więc koszty, jakie pracownik poniósł w związku z działałem mobbera. Przykładowo są to wydatki na leczenie, również prywatne. Dla poszkodowanego bardziej opłacalne jest dochodzenie o zadośćuczynienie. Być może dlatego tego rodzaju sprawy aktualnie dominują w statystykach – mówi Michał Dziedzic, adwokat z Kancelarii Klisz i Wspólnicy.

Sądy okręgowe również zajmowały się sprawami o odszkodowanie i zadośćuczynienie w związku z mobbingiem. Tych dotyczących art. 943 § 3 k.p. było ostatnio do rozpoznania 95 (kobiety – 60, mężczyźni 35), a związanych z 943 § 4 k.p. – 17 (kobiety – 8, mężczyźni – 9). Natomiast statystyki za analogiczny okres 2018 roku wyniosły odpowiednio – 87 (kobiety – 59, mężczyźni – 28) oraz 19 (kobiety – 11, mężczyźni – 8).

– Sąd okręgowy jest rzeczowo właściwy w sprawach o mobbing, jeżeli wartość roszczenia przekracza 75 tys. złotych. Mała liczba spraw związana jest zapewne z praktyką orzeczniczą. Przyznawane kwoty zadośćuczynienia zazwyczaj nie przekraczają 30 tys. zł. Większość roszczeń nie przekracza 75 tys. zł i procedowana jest przed sądami rejonowymi – dodaje mecenas Dziedzic.

W okresie od stycznia do września zeszłego roku do rozpatrzenia w sądach rejonowych było 510 spraw (kobiety – 266, mężczyźni – 244) o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasad równego traktowania w zatrudnieniu, czyli z art. 183d k.p. Rok wcześniej liczba ta wyniosła 477 (kobiety – 261, mężczyźni – 216). Patrząc na dane dotyczące sądów okręgowych, to w trzech kwartałach zeszłego roku były tam 54 takie sprawy (kobiety – 14, mężczyźni – 40). Z kolei w analogicznym okresie 2018 roku – 64 (kobiety – 27, mężczyźni – 37).

– Jestem zaskoczony, że tych spraw jest tak mało. Myślę, że powodem jest właśnie społeczna akceptacja dla nierównego traktowania słabszych grup. Do tego dochodzi brak świadomości albo wiary pokrzywdzonych w to, że mogą szukać w sądach sprawiedliwości. Nasze przepisy równościowe są szersze, tzn. przewidują większą ochronę dla pracowników niż w wielu innych krajach – stwierdza mecenas Raczkowski.

W trzech kwartałach zeszłego roku do rozpatrzenia w sądach rejonowych było 18 spraw (kobiety – 14, mężczyźni – 4) o odszkodowanie w związku z molestowaniem seksualnym, jako jedną z form dyskryminacji w miejscu pracy - art. 183a § 6 w zw. z art. 183d k.p. Tak samo wyglądała sytuacja rok wcześniej. Natomiast ostatnio w sądach okręgowych były 4 takie sprawy, a w okresie od stycznia do września 2018 roku – jedna. I wszystkie dotyczyły kobiet.

– Tych spraw jest naprawdę bardzo mało. Wpływ na takie statystyki z pewnością ma lęk przed kolejną traumą związaną z koniecznością wyjaśnienia przed sądem wszystkich okoliczności sprawy oraz zmierzenia się z człowiekiem, który dopuszczał się molestowania. Ponadto pokrzywdzeni boją się niesprawiedliwych ocen z zewnątrz w stylu: najpierw kariera przez łóżko, a teraz molestowanie seksualne – podkreśla Marcin Kozłowski.

Po danych dot. sądów rejonowych widzimy, że od stycznia do września 2019 roku było do załatwienia 110 spraw dot. dyskryminacji w zatrudnieniu - art. 113 k.p. To o 13 więcej niż 12 miesięcy wcześniej. Natomiast w przypadku sądów okręgowych widzimy minimalną zmianę, z 40 spraw (3 kwartały 2018 roku) do 39 (3 kwartały 2019 roku).

– Zdecydowanie zachodzi dysproporcja między sprawami zawisłymi w sądach a samym zjawiskiem dyskryminacji w zatrudnieniu. Wynika to przede wszystkim z ciągle niskiej świadomości prawnej obu stron stosunku pracy. Decydującą przyczyną mającą wpływ na relatywnie małą liczbę spraw jest obawa pracownika przed utratą zatrudnienia – zaznacza ekspert z Kancelarii Klisz i Wspólnicy.

Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości wskazują też, że do sądów II instancji trafia nieliczny odsetek spraw związanych z mobbingiem oraz molestowaniem seksualnym. Jak wyjaśnia mecenas Kozłowski, dane te są trudne do interpretacji bez znajomości treści rozstrzygnięć. Jednak wyłącznie na tej podstawie można przyjąć, że albo zapadłe wyroki są oceniane jako słuszne albo strony po prostu rezygnują z dalszej wycieńczającej walki w sądzie.

– Sprawy mobbingowe zawsze były długotrwałe. Ostatnio trzy do pięciu lat to norma. Postępowania znacznie się wydłużyły, od kiedy rząd zaczął reformy wymiaru sprawiedliwości. Często jest do wezwania kilkudziesięciu świadków, a przesłuchanie nawet 10 osób w ciągu roku to wciąż wyzwanie dla naszych sądów. Potem jeszcze jest postępowanie apelacyjne, które też może trwać rok – podsumowuje adwokat Bartłomiej Raczkowski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

prawo
firma
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
MondayNews
KOMENTARZE
(7)
publica ruina
3 miesiące temu
Zabawne: "Nasze przepisy równościowe są szersze, tzn. przewidują większą ochronę dla pracowników niż w wielu innych krajach" – stwierdza mecenas Raczkowski. Co z tego skoro sędziowie zamiast odnosić się do materiału dowodowego zajmują sie dywagacjami na temat odczuć ofiary. Czy aby na pewno poczuła, że ją skrzywdzono. Kretyńskie przepisy, które pozwalają żonglować rozpatrywaniem dowodów, albo nie rozpatrywaniem ich wcale. A to świadkowie niewiarygodni, a to nagrania mogą "naruszać" dobra osobiste pracodawcy. Bo po co ma okazać się, że z nagrań wideo czy audio wynika, że przełożony okazał się psychopatą bez hamulców. No przecież to mu zrobi "krzywdę" i narazi go "na straty". Po prostu cyrk i gdzie równość wobec prawa i konstytucyjne prawo do sprawiedliwego i bezstronnego procesu. I my jeszcze płacimy podatki aby finansować ten sądowniczy szajs, który sam się zapchał zaległymi postępowaniami . I jeszcze krzyczą, że każda próba reformy to atak na "niezależność i niezawisłość" - zbrodnia niesłychana. Pan mecenas ma zapewne na myśli kraje na zachodzie, ale tam nie ma dzikiego kapitalizmu i wynalazków w postaci "uzasadnionych potrzeb pracodawcy" i dowolności zapisów w umowach o "innych zleconych czynnościach" wciśniętych na siłę i wbrew ustaleniom do umów o pracę. Za takie rzeczy powinny być grzwny w tysiącach, aby odstraszać od chęci wyzysku i zastraszania. Brak jest też nowych przepisów dotyczących pracy z nowymi technologiami. Nie ma na przykład obowiązku przedstawiania do wglądu pracownikom zapisów pracy z poziomu administratora systemu informatycznego na którym on pracuje. Dzięki temu można go oskarżać o każdą bzdurę jaka pojawiła się w systemie. Oczywiście za zamkniętymi drzwiami. Jak zwykle jesteśmy zacofani, a zainteresowanie palestry objawami patologii jest żadne. 30 lat czekamy na normalność i jesteśmy zakładnikami osób, które tylko patrzą na własny godny pożałowania interes.
Dghj
2 lata temu
A komu te sądy pomogły?
Suweren
2 lata temu
Mobing ? Władza ustawodawcza , władza wykonawcza i władza sądownicza stosują mobing codziennie !!! To jak z tym wygrać..???
mail
2 lata temu
Tak się naprawdę dzieje mało który pracownik by poszedł zeznawać za kolegą ponieważ boją się o pracę a jeśli już jest w wieku powyżej 45-50 lat to naprawdę się boją co innego mówią w pokojach a jak znajdują się twarzą w twarz z przełożonym nabierają wody w usta bo lepiej żeby zwolnili kolegę lub koleżankę a oni zostaną i będą dalej pracować .Pracodawca powie że na ulicy dużo ludzi szuka pracy.Z kolei "młode wilki" ich to nie obchodzi bo oni znajdą pracę jeszcze lepszą i nie chcą się wtrącać bo są młodzi .Niech się wezmą za sprawdzanie tylko kontrole niech będą z prawdziwego zdarzenia polecam do sprawdzenia np.banki z pow.piaseczyńskiego niech sprawdzą dokumenty pracowników tych których pracodawca się pozbył /w układny sposób pracodawca/ niech te osoby które odeszły wezwą kontrolerzy na rozmowy to dopiero się dowiedzą prawdy i niech kontrolerzy nie powtarzają rozmów pracodawcy
Gou
2 lata temu
Jak można mówić o świadomości prawnej przecietnego człowieka jeśli nikomu na ich świadomości nie zależy, a sprawy ewidentnego oszustwa i manipulacji są nadal pod dywanem, bo ofiara nie ma już sił i pieniędzy?