Oto ile Rostów zapłacił za "bunt Prigożyna". Kwota liczona w milionach zł

Rosja liże rany zadane jej przez "bunt Prigożyna" i szacuje szkody spowodowane przez Grupę Wagnera. Sumę strat podał Rostów, gdzie najemnicy wjechali wozami pancernymi podczas puczu. Kwota jest liczona w milionach zł.

Grupa Wagnera w RostowieWojna w Ukrainie. Grupa Wagnera wyjeżdża z Rostowa powraca do swojej bazy po zakończeniu "buntu Prigożyna"
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2023 Anadolu Agency

Władze miasta Rostowa podsumowały straty spowodowane przez Grupę Wagnera. Ich szacunki podaje portal bełsat.eu za meduza.io.

"Bunt Prigożyna" pochłonie miliony z budżetu Rostowa

Zdaniem władz sprzęt wojskowy "wagnerowców", który znajdował się w mieście w momencie rozpoczęcia buntu, uszkodził 12 tys. m kw. dróg i 210 m kw. chodników. Ucierpiały również linie tramwajowe. Ratusz podaje, że na naprawę tych szkód przeznaczył 28,8 mln rubli (1,3 mln zł)budżetu miasta.

Uszkodzonych zostało także pięć pojazdów komunalnych. Na remont potrzeba 63,7 mln rubli (prawie 3 mln zł – przyp. bełsat.eu). Całkowita suma prac naprawczych zostanie podana do wiadomości publicznej po zakończeniu naprawy – piszą władze Rostowa nad Donem w raporcie, który cytuje bełsat.eu za portalem meduza.io.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Skandaliczne słowa Orbana o Ukrainie. "Węgry nie są jedyne. Nie ma jedności, Putin to wykorzystuje"

A zatem szkody wywołane przez "bunt Prigożyna" można szacować na co najmniej 92,5 mln rubli (ok. 4,2 mln zł). Kwota ta jednak może się jeszcze zwiększyć.

W czerwcu nastąpił pucz Grupy Wagnera

W nocy z 23 na 24 czerwca Jewgienij Prigożyn ogłosił, że jego bojownicy wkraczają do Rostowa nad Donem. Wcześniej w piątek 23 czerwca przywódca najemników oświadczył, że oddziały regularnej rosyjskiej armii zaatakowały obóz "wagnerowców", co skutkowało licznymi ofiarami śmiertelnymi. Ich lider oznajmił, że zamierza "przywrócić sprawiedliwość" w siłach zbrojnych i wezwał, by nie okazywać mu sprzeciwu.

Wieczorem 24 czerwca Grupa Wagnera zakończyła pucz. Najemnicy do tamtego momentu kontrolowali Rostów nad Donem. Nie napotkali żadnego oporu ze strony służb bezpieczeństwa.

Wybrane dla Ciebie