Paliwa w Niemczech tanieją. Obawy jednak rosną

Ceny paliw w Niemczech spadają już czwarty dzień z rzędu, ale tempo obniżek wyraźnie słabnie. Benzyna na chwilę zeszła poniżej 2 euro za litr, jednak w ciągu dnia ceny znów wzrosły. W tle są rosnące obawy społeczne i działania rządu.

Paliwa w Niemczech taniejąPaliwa w Niemczech tanieją
Źródło zdjęć: © Getty Imges | © 2026 Bloomberg Finance LP
Magda Żugier

Ceny paliw w Niemczech nadal spadają, choć coraz wolniej. Jak podał ADAC, benzyna E10 kosztuje średnio 2,07 euro za litr, a olej napędowy 2,21 euro. To już czwarty dzień z rzędu spadków cen na stacjach. Najbardziej tanieje diesel, ale obniżki obejmują także benzynę.

W piątek przed południem na niektórych stacjach litr benzyny kosztował poniżej 2 euro. Sytuacja zmieniła się jednak kilka godzin później, gdy ceny zaczęły rosnąć.

Zgodnie z przepisami od 1 kwietnia stacje mogą podnieść ceny raz dziennie. W południe większość z nich skorzystała z tej możliwości, podnosząc stawki o ponad 11 eurocentów.

Szkoła tłumi potencjał dzieci. Ekspert: nie uczą się, tylko są uczone

Wciąż drożej niż przed wojną

Mimo spadków paliwo pozostaje wyraźnie droższe niż przed konfliktem USA i Izraela z Iranem. Diesel kosztuje średnio o 46 eurocentów więcej, a benzyna o około 30 eurocentów więcej za litr.

W reakcji na sytuację rząd zapowiedział obniżkę podatku paliwowego o 17 eurocentów. Dodatkowo planowana jest premia dla pracowników w wysokości 1000 euro.

Wysokie ceny paliw przekładają się na nastroje społeczne. Z sondażu instytutu Forsa wynika, że 58 proc. Niemców obawia się konieczności ograniczenia wydatków. Organizacje konsumenckie podkreślają, że szczególnie dotknięte są osoby o niższych dochodach. To one najmocniej odczuwają wzrost kosztów życia.

Eksperci wskazują, że obniżka podatku nie będzie równo korzystna dla wszystkich. Więcej zyskają gospodarstwa o wyższych dochodach, które zużywają więcej paliwa.

Z analiz Politechniki w Akwizgranie wynika, że najbiedniejsi zaoszczędzą średnio 6,48 euro, a najbogatsi ponad 21 euro. - Nie jest to środek ukierunkowany na konkretny cel – ocenił ekonomista Aaron Praktiknjo.

Wybrane dla Ciebie