Głosowanie nad kandydaturami Macieja Berka i Artura Kotowskiego (popieranego przez PiS) zaplanowano w bloku głosowań, który rozpocznie się w piątek po godz. 9. W czwartek sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Berka, a negatywnie - kandydaturę Kotowskiego.
Oświadczenie majątkowe Macieja Berka
Z oświadczenia majątkowego złożonego w marcu tego roku i dotyczącego stanu na 31 grudnia roku 2025 wynika, że Maciej Berek wraz ze swoją żoną byli posiadaczami dwóch domów: o powierzchni 176 i 174 metrów kwadratowych, położonych na działkach o powierzchni 261 i 626 metrów kwadratowych. Dodatkowo mieli dwie trzecie udziałów w 46-metrowym mieszkaniu spółdzielczym.
Maciej Berek wpisał też do oświadczenia, że na koniec ubiegłego roku dysponował oszczędnościami rzędu 63 tys. zł. Posiadał też ubezpieczenie z programem inwestycyjnym warte około 49 tys. zł i ubezpieczenie na życie warte około 50 tys. zł.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Berek spłaca też dwa kredyty na nieruchomości - jeden w banku PKO BP, a drugi w Pekao S.A. Pod koniec ubiegłego roku miał do spłaty 163,5 tys. franków szwajcarskich i 63,5 tys. zł. Wspomniał też o trzecim kredycie, unieważnionym decyzją sądu, w którym sporna zostaje kwota odsetek zażądanych przez bank.
Z oświadczenia Macieja Berka wynika, że nie jest on właścicielem żadnego samochodu. Oprócz wynagrodzenia za pracę w rządzie, zarobił też 44 tys. zł za pracę na Uniwersytecie Warszawskim, 17 tys. zł z tytułu udziału w posiedzeniach Okręgowej Izby Radców Prawnych w Warszawie, 100 zł z tytułu praw autorskich i 66 tys. zł za wynajem jednego ze swoich domów.
Najważniejsze fakty o procedurze wyboru sędziego TK
Sejm wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego indywidualnie, na dziewięcioletnie kadencje, bezwzględną większością głosów. Zgodnie z regulaminem Sejmu wnioski w sprawie wyboru sędziego TK przedstawia co najmniej 50 posłów lub Prezydium Sejmu. Konieczność wyboru nowego sędziego Trybunału wiąże się z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.
Maciej Berek jest radcą prawnym, doktorem nauk prawnych i adiunktem w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, a także ekspertem Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych.
Od grudnia 2023 r. - wraz z powołaniem obecnego gabinetu - Berek pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów i szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 r. stanął na czele powołanego w KPRM rządowego zespołu ds. deregulacji i od tego czasu patronował przygotowywanym przez rząd projektom deregulacyjnym. W lipcu 2025 r., przy okazji rekonstrukcji rządu, został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, a premier postawił przed nim zadanie kontroli i rozliczania pracy ministrów.
Wcześniej Berek pełnił szereg funkcji w urzędach obsługujących konstytucyjne organy władzy publicznej, m.in. w latach 2007-2015 był prezesem Rządowego Centrum Legislacji, a w latach 2008-2015 sekretarzem Rady Ministrów.
Artur Kotowski jest z kolei profesorem zwyczajnym nauk prawnych, specjalistą w dziedzinie prawa publicznego i teorii prawa, związanym z Uniwersytetem Kardynała Wyszyńskiego w Warszawie. Ma na koncie 100 opracowań naukowych. Od 2017 r. jest członkiem Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, a pracownikiem SN od 2009 r. W latach 2022-2025 był sędzią Sądu Giełdowego przy Giełdzie Papierów Wartościowych, a w latach 2021-2025 członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych. Jako kandydat na sędziego TK został zgłoszony po raz siódmy przez PiS.
Kontrowersje w koalicji rządzącej
Kandydatura Macieja Berka od dłuższego czasu wywołuje spór wśród polityków koalicji rządzącej. Posłowie Lewicy zwracali uwagę na ustawy z 2024 r., które miały zreformować Trybunał Konstytucyjny, ale nie weszły w życie po skierowaniu ich przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę do TK. Zakładały one m.in. czteroletnią karencję dla członków rządu ubiegających się o funkcję sędziego.
- Mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo - mówiła niedawno Anna Maria Żukowska.
Z grona koalicji rządzącej przeciwko kandydaturze Berka wypowiedziała się także szefowa Polski 2050, która oświadczyła, że gdyby była posłanką, to nie zagłosowałaby za jego kandydaturą. Również szef klubu Polski 2050 Paweł Śliz zapowiadał, że zagłosuje przeciw, a jego klub ma się podzielić w piątkowym głosowaniu. Żukowska zapowiedziała z kolei, że sama nie poprze tej kandydatury.
Odpowiedź Donalda Tuska
Premier Donald Tusk w połowie sierpnia, informując, że wyraził warunkową zgodę na rezygnację Berka z rządu i na jego kandydowanie do TK, podkreślał, że to "jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków", który ze "swojej apolityczności i niepartyjności" uczynił znak rozpoznawczy.
Tusk dodał, że nie zna osoby lepiej niż Berek przygotowanej do tego, żeby pomóc naprawić "tę sytuację, jaką mamy w związku z wadliwym Trybunałem Konstytucyjnym".
Szef rządu przyznał, że Berek ma tę "wadę", że był ministrem w rządzie. Dodał też, że sam nie zmienił poglądu, że w TK nie powinno być "najmniejszych śladów polityki", ale – jak powiedział – nie mógł już dłużej patrzeć na sytuację wokół Trybunału.
– Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy (…) czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK). Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych – mówił Tusk.
Źródło: PAP