Minister Berek ostro do prezesa UOKiK. Spór o kredyty

Minister Maciej Berek w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ostro odnosi się do słów prezesa UOKiK. Kością niezgody jest ustawa o kredycie konsumenckim, nad którą prace odebrano urzędowi. Przedstawiciel rządu zarzuca Tomaszowi Chróstnemu opieszałość oraz tworzenie szkodliwych nadregulacji.

Konflikt o prawa konsumentówKonflikt o prawa konsumentów
Źródło zdjęć: © Unsplash.com
Robert Kędzierski

Decyzja o odsunięciu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów od prac nad kluczową ustawą finansową wywołała spore poruszenie. Maciej Berek, minister do spraw nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu, w rozmowie z dziennikiem "Rzeczpospolita" przedstawił kulisy tej sytuacji, stanowczo odrzucając oskarżenia o uleganie wpływom sektora bankowego.

Niedawno prezes UOKiK Tomasz Chróstny sugerował w mediach, że zablokowanie prac jego urzędu nad ustawą o kredycie konsumenckim mogło wynikać z niedoszacowania przez niego wpływów bogatych instytucji finansowych. Przedstawiciel rządu kategorycznie odcina się od tej narracji, wskazując na zupełnie inne powody decyzji premiera.

Prezes UOKiK-u, który jest urzędnikiem nadzorowanym przez prezesa Rady Ministrów, powinien ważyć słowa, gdy otrzymuje od premiera pismo, które w ramach nadzoru pozbawia go pewnych uprawnień – mówi Maciej Berek na łamach "Rzeczpospolitej". Jak dodaje, opowiadanie o rzekomym lobby bankowym to nieuprawniona sugestia, że ktoś w otoczeniu szefa rządu uległ negatywnym naciskom.

"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie

Ustawa o kredycie konsumenckim. Opóźnienia i unijne dyrektywy

Z relacji ministra wynika, że to on sam zawnioskował do premiera o odebranie prezesowi UOKiK uprawnień do prowadzenia prac nad tym dokumentem. Głównym powodem miał być wysoce niesatysfakcjonujący postęp w przygotowywaniu przepisów. Urząd otrzymał upoważnienie do pracy nad implementacją unijnej dyrektywy już w kwietniu ubiegłego roku, jednak proces legislacyjny przedłużał się o kolejne miesiące, co w przypadku prawa unijnego grozi niedotrzymaniem odgórnych terminów.

Drugim, równie istotnym zarzutem sformułowanym przez ministra Berka jest zjawisko nadregulacji. Obecny rząd przyjął zasadę, według której unijne dyrektywy mają być wdrażane w niezbędnym minimum, bez dokładania dodatkowych, krajowych obostrzeń. Tymczasem projekt UOKiK zakładał między innymi objęcie nowymi przepisami umów o kredyt przekraczających kwotę 100 tysięcy euro oraz tak zwanych kart obciążeniowych, czego prawo unijne wcale nie wymagało.

Brak efektywnej ochrony konsumentów?

Przedstawiciel rządu tłumaczy w wywiadzie, że jeśli istnieje potrzeba szerszej ochrony konsumentów, należy to uregulować osobnym aktem prawnym, a nie "doklejać" do obowiązkowej implementacji prawa unijnego. Jak podkreśla Berek, urzędnik podległy rządowi musi realizować przyjętą przez Radę Ministrów filozofię stanowienia prawa i nie ma tu miejsca na samowolne poszerzanie zakresu ustaw.

Dla zilustrowania różnic w podejściu do egzekwowania prawa, minister przytoczył w "Rzeczpospolitej" anegdotę z jednego z posiedzeń komitetów rządowych. Kiedy zapytał prezesa UOKiK, dlaczego podległa mu Inspekcja Handlowa nie reaguje na powszechny problem sprzedaży wyrobów tytoniowych niepełnoletnim, miał usłyszeć, że inspektorzy sprawdzają jedynie zgodność oznaczeń na opakowaniach, a świadkowie łamania prawa powinni wzywać policję. W ocenie ministra Berka świadczy to o jawnym niezrozumieniu potrzeby efektywnej ochrony konsumentów na podstawie już istniejących przepisów.

Obecnie ustawa o kredycie konsumenckim została przekazana do Ministerstwa Sprawiedliwości oraz Ministerstwa Finansów, co oznacza konieczność rozpoczęcia procedury niemal od początku. Rząd ma świadomość ryzyka dalszych opóźnień, jednak – jak przekonuje minister Berek – jest to rozwiązanie bezpieczniejsze niż procedowanie projektu, który jest obarczony wadami i stoi w sprzeczności z rządowymi wytycznymi legislacyjnymi.

Wybrane dla Ciebie