2500 zł mandatu za krewetkę. Wizyta w pizzerii to kropla w morzu działań KAS

Głośna sprawa restauratora z Gdańska, ukaranego za niewłaściwą stawkę VAT na pizzę z krewetkami, wywołała dyskusję o metodach kontroli skarbówki. Podstawą tej interwencji są przepisy przyjęte w latach 2020-2022. Natomiast obecny rząd umożliwił urzędnikom powiększenie skali kontroli. NIK dopatrzyła się w działaniach KAS w latach 2022-2024 szeregu problemów.

Liczba kontroli w Polsce spadaLiczba kontroli w Polsce spada
Źródło zdjęć: © East News | Artur Szczepański, Reporter, Stanisław Bielski
Robert Kędzierski

Głośnym echem w mediach odbiła się niedawno historia restauratora z Gdańska, który został ukarany mandatem w wysokości 2500 złotych za wydanie nieprawidłowego paragonu. Kontrolerzy z Krajowej Administracji Skarbowej odwiedzili lokal jako zwykli klienci i zamówili pizzę z krewetkami. Problem polegał na tym, że na dowodzie zakupu widniała stawka podatku w wysokości 8 proc., podczas gdy zdaniem urzędników powinna ona wynosić 23 proc.

Przepisy zaostrzono kilka lat temu

Choć sprawa wywołała oburzenie, przepisy będące podstawą tej głośnej kontroli nie są nowe - weszły w życie 1 lipca 2020 r. Wtedy to zaczęła obowiązywać nowa matryca stawek VAT, oparta na unijnej Nomenklaturze Scalonej oraz Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług. Jej głównym celem miało być uproszczenie systemu i wyeliminowanie podatkowych absurdów, w których podobne towary były opodatkowane w różny sposób.

Ekspert bije na alarm. "Wojna w Europie, jeśli będzie, będzie krótka"

W przypadku gastronomii nowa klasyfikacja przyniosła jednak specyficzne pułapki. Zwykła pizza z szynką czy kurczakiem jest opodatkowana stawką 8 proc. Wystarczy jednak dodać do niej owoce morza, takie jak krewetki czy kalmary, aby całe danie wpadło w inny, wyższy próg opodatkowania wynoszący 23 proc. O wysokości daniny decyduje w tym wypadku pojedynczy składnik, co wymaga od restauratorów bardzo precyzyjnego zaprogramowania systemów sprzedażowych.

Klienci, którzy okazują się kontrolerami

Dlaczego jednak kontrola przebiegła incognito? Okazuje się, że i tę możliwość dano urzędnikom kilka lat temu. Funkcjonuje w polskim prawie od 1 stycznia 2022 r. Tak zwane nabycie sprawdzające pozwala pracownikom Krajowej Administracji Skarbowej na dokonywanie anonimowych zakupów towarów lub usług w celu weryfikacji obowiązków podatkowych przedsiębiorcy. Urzędnik zachowuje się jak standardowy konsument, płaci za posiłek, a swoją tożsamość ujawnia dopiero po zakończeniu transakcji.

W momencie ujawnienia tożsamości sprawdzane jest ewidencjonowanie sprzedaży na kasie fiskalnej, prawidłowość wydawania paragonów oraz poprawność zastosowanych stawek VAT. Jeśli fiskus nie stwierdzi nieprawidłowości, sporządza jedynie notatkę służbową. W przypadku wykrycia błędów, jak miało to miejsce w trójmiejskiej pizzerii, wystawiany jest mandat karny.

Gastronomia "chłopcem do bicia"? Liczy się statystyka

Agata Jagodzińska, przewodnicząca związku Związkowa Alternatywa w Krajowej Administracji Skarbowej, pracująca w KAS od 22 lat, w rozmowie z money.pl przyznaje, że kontrole takie jak ta w Gdańsku mają "złą sławę" nie bez powodu. Jej zdaniem problem może nie dotyczyć samej liczby kontroli, lecz sposobu definiowania skuteczności działań fiskusa. Oraz roli, jaką w codziennej pracy odgrywają tzw. mierniki efektywności - czyli statystyczne wskaźniki, z których "rozliczani" są urzędnicy.

- Wielu urzędników zwraca uwagę na rosnącą rolę mierników efektywności, takich jak wartość ustaleń pokontrolnych (WUSZ). To łączna kwota nieprawidłowości ujawnionych podczas kontroli, obejmująca m.in. zaniżone podatki czy inne uchybienia. Jest to więc miernik skuteczności kontroli, pokazujący, jaką wartość finansową wykazały ustalenia organu kontrolnego. Dla urzędów istotna jest też skuteczność kontroli czy tempo ich zakończenia - czyli to, czy kontrola kończy się karą. W ocenie wielu pracowników KAS właśnie takie założenia prowadzą do silnej presji na realizację wskaźników. A czasami także do podporządkowania codziennej pracy celom statystycznym - wskazuje.

Zdaniem Agaty Jagodzińskiej urzędnikom statystyki poprawiają szybkie, zakończone mandatem kontrole. - Pracownicy opisują sytuacje, w których liczy się szybkość zakończenia sprawy, osiągnięcie określonej kwoty ustaleń lub poprawa wskaźników skuteczności. Ich zdaniem może to ograniczać gotowość do prowadzenia bardziej złożonych i czasochłonnych postępowań. W relacjach pracowników powraca również przekonanie, że od wyników statystycznych zależą oceny jednostek oraz system nagród, co dodatkowo wzmacnia presję na realizację wskaźników - przyznaje.

Nabycia sprawdzające potężną bronią fiskusa

Od kilku lat liczba nabyć sprawdzających utrzymuje się na mniej więcej tym samym poziomie - jest ich około 50 tys. rocznie. Od września ubiegłego roku są jednak łatwiejsze. Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zdecydował o zwiększeniu limitu wydatków na takie nabycia. Od 25 września inspektorzy mogą przeznaczyć na jednorazowy zakup kontrolny nawet 5 tys. zł, podczas gdy wcześniej maksymalna kwota wynosiła 2 tys. zł.

Kontrole tego typu nie są przeprowadzane wyłącznie w gastronomii. Wśród innych szczególnie kontrolowanych branż Ministerstwo Finansów wymienia branżę budowlaną, turystyczną i transportową. I chociaż mandaty bardzo różnią się co do wartości (sięgają od 350 do ok. 25 tys. zł), to przyniosły budżetowi stosunkowo niedużo, bo ok. 25 mln zł w roku 2025 - wynika z danych resortu.

Jak mierzyć skuteczność skarbówki?

Według Agaty Jagodzińskiej urzędy skarbowe wykorzystują łatwiejsze instrumenty kontrolne, zamiast sięgać po te bardziej skomplikowane. - W mojej ocenie główny problem leży w modelu walki z przestępczością podatkową. KAS nadal w dużej mierze wykorzystuje instrumenty kontrolne i administracyjne, podczas gdy najpoważniejsze oszustwa podatkowe wymagają działań karnych i skupienia się na organizatorach procederów. Rosnące kwoty ustaleń pokontrolnych nie muszą automatycznie oznaczać większej skuteczności systemu. Często wynikają one z kontroli dotyczących tzw. pustych faktur, gdzie łatwo wykazać wysokie uszczuplenia podatkowe, ale trudniej odzyskać realne pieniądze dla budżetu państwa - mówi.

- Powstaje więc pytanie o to, jak mierzyć skuteczność administracji skarbowej. Część pracowników fiskusa obawia się nadmiernego skupienia na wskaźnikach i statystykach. Natomiast same mierniki mogą być potrzebnym narzędziem zarządzania, pod warunkiem że służą realizacji rzeczywistych celów państwa - ocenia.

Kluczowe znaczenie ma więc nie liczba kontroli, wysokość ustaleń czy wykonanie planu, lecz odpowiedź na pytanie, czy działania KAS prowadzą do skutecznego zwalczania oszustw podatkowych i realnego zwiększania wpływów budżetowych - podkreśla Agata Jagodzińska.

Kropla w morzu kontroli?

Wizyty takie jak ta w gdańskiej pizzerii są tylko jednym z elementów działań kontrolnych skarbówki. Krajowa Administracja Skarbowa w 2025 r. przeprowadziła łącznie 2,64 mln różnego rodzaju działań kontrolnych. Ich liczba wzrosła względem r. poprzedniego o 9,4 proc. Jednocześnie wartość nieprawidłowych rozliczeń wzrosła o 29,1 proc. wobec 2024 r. i wyniosła w 2025 roku 19,05 mld zł

Funkcjonariusze wykryli 376,8 tys. fikcyjnych faktur. Wartość ustaleń z kontroli celno‑skarbowych wzrosła o 46,4 proc., mimo że liczba tych kontroli spadła o 27,4 proc., co – jak wskazuje KAS – wynika z lepszego typowania podmiotów do kontroli.

Kontrole skarbowe pod lupą NIK. KAS ma problem z terminami

Skuteczność Krajowej Administracji Skarbowej przeanalizowała kilka miesięcy temu Najwyższa Izba Kontroli. Kontrola dotyczyła działalności KAS w latach 2022-2024. Zdaniem NIK Krajowa Administracja Skarbowa nie zawsze rzetelnie ściga przestępstwa podatkowe. Centralizacja urzędów, przeprowadzona w 2023 r., przyniosła opóźnienia, wyższe koszty logistyczne i spadek liczby prowadzonych spraw.

Zamiast dotychczasowych 400 urzędów skarbowych, uprawnienia do prowadzenia postępowań przygotowawczych w sprawach karnych skarbowych pozostawiono jedynie w 16 placówkach – po jednej na każde województwo. Ministerstwo Finansów zakładało, że taka centralizacja pozwoli na lepsze zarządzanie kadrami, wyrówna obciążenie pracą i podniesie jakość działań fiskusa.

Założenia rozminęły się jednak z praktyką. Jak wskazuje NIK, w pierwszych dwóch latach po przeprowadzeniu reformy statystyki wyraźnie się pogorszyły. W porównaniu do okresu sprzed zmian, łączna liczba wszczętych postępowań spadła o niemal 20 proc., a tych zakończonych - o ponad 33 proc. Choć w 2024 r. zauważono pewne odbicie i powrót do trendu wzrostowego, ogólny bilans pierwszych lat po reorganizacji ujawnił szereg słabości nowego systemu.

Dlaczego system kuleje?

Główne powody niższej skuteczności aparatu skarbowego leżą w błędach proceduralnych oraz nieprzewidzianych problemach logistycznych - ocenia NIK. Izba wytyka urzędom przede wszystkim opóźnienia. W skontrolowanym okresie postępowania były wszczynane ze zwłoką, a urzędnicy nieterminowo wnioskowali o przedłużenie czasu na prowadzenie dochodzeń. W skrajnych przypadkach opieszałość ta doprowadzała do przedawnienia karalności czynów, co oznaczało uniknięcie odpowiedzialności przez sprawców.

Kolejnym powodem nieskuteczności, na który zwracają uwagę kontrolerzy, jest stosowanie przez część urzędów wewnętrznych regulacji, które okazały się niezgodne z przepisami kodeksu karnego skarbowego. Na ich podstawie urzędnicy bezzasadnie odstępowali od wszczynania postępowań. Dodatkowo dokumentacja w wielu przypadkach była prowadzona nierzetelnie, co skutkowało na przykład przedwczesnym umarzaniem spraw przez brak wyczerpania wszystkich możliwości dowodowych, a sądy nierzadko zwracały akta w celu uzupełnienia braków.

Sama centralizacja wygenerowała również nowe trudności. Skupienie spraw w 16 ośrodkach wydłużyło obieg dokumentów - podaje NIK. Znacznie wzrosły odległości do sądów, co pociągnęło za sobą drastyczny wzrost kosztów delegacji, dojazdów na oględziny czy wydatków na przymusowe doprowadzanie świadków i podejrzanych przez policję.

Wybrane dla Ciebie