Polska powinna być podzielona inaczej? Ekspert mówi o patologiach

Obecny podział administracyjny Polski jest patologiczny i wymaga pilnej korekty - twierdzi dr Łukasz Zaborowski, geograf z Instytutu Sobieskiego. W rozmowie z Business Insider Polska wskazuje miasta, które straciły najwięcej na reformie z 1999 r., i wyjaśnia, dlaczego województwo mazowieckie to szczególny przypadek wymagający natychmiastowej zmiany.

Obecny podział obowiązuje od końca lat 90. XX wieku Obecny podział obowiązuje od końca lat 90. XX wieku
Źródło zdjęć: © East News, Getty Images | Tomasz JastrzebowskiREPORTER, ZipZapic.com
Michał Krawiel

Dr Łukasz Zaborowski nie opowiada się za jednym konkretnym wariantem nowego podziału terytorialnego, bo każdy z nich ma mocne i słabe strony. Nie ulega jednak wątpliwości, że mapa województw wymaga gruntownej rewizji. Reforma z 1999 r., choć bywa uznawana za jeden z największych sukcesów transformacyjnych po 1989 r., w jego ocenie była jedynie połowicznym sukcesem - zmiany zostały przeprowadzone, ale ich owoce w wielu obszarach okazały się niezadowalające.

Ekspert w rozmowie z businessinsider.com.pl wskazuje, że w gminach i województwach ukształtowały się struktury o charakterze niemal kastowym - lokalne grupy wpływu zabetonowały system na dekady. Rady i sejmiki bywają marginalizowane, a samorządność w wielu miejscach stała się fikcją. Podział terytorialny dodatkowo pogłębił rozwarstwianie między dużymi metropoliami a resztą kraju.


WIDEO
Osiedle marzeń? To ma być prztyczek w nos dla deweloperów


Które miasta zostały pominięte?

Nie każde dawne miasto wojewódzkie sprzed 1999 r. powinno odzyskać utracony status - zaznacza Zaborowski. Jednak istnieje krótka lista ośrodków, które zostały ewidentnie pokrzywdzone przez reformę. Należą do nich przede wszystkim:

  • Bielsko-Biała, Częstochowa i Radom - miasta liczące ok. 200 tys. mieszkańców, większe od niektórych obecnych stolic województw,
  • Tarnów - położony między Krakowem a Rzeszowem, z gęsto zaludnionym i wciąż demograficznie stabilnym zapleczem regionalnym,
  • Kalisz - oddalony o ponad 100 km od Łodzi, Poznania i Wrocławia, z wyraźnie wyodrębniającym się regionem,
  • Koszalin i Słupsk - odosobnione geograficznie, mogące tworzyć dwubiegunową stolicę Pomorza Środkowego,
  • Płock - historycznie ważny ośrodek regionalny o znacznej samodzielności.

To mniej niż dziesięć przypadków, więc nie chodzi o rewolucję administracyjną, lecz o precyzyjną korektę. Zaborowski podkreśla, że część tych problemów można rozwiązać bez tworzenia nowych województw - przez zmianę granic i zastosowanie modelu dwubiegunowego, podobnego do relacji Bydgoszcz–Toruń.

Mazowieckie - wyjątek bez precedensu

Najpilniejszą zmianą jest jednak reforma województwa mazowieckiego. Zdaniem eksperta to administracyjna anomalia bez odpowiednika ani w Polsce, ani w Europie — żaden inny stołeczny region administracyjny nie jest jednocześnie największy pod względem zarówno ludności, jak i powierzchni. Instytut Sobieskiego zaproponował podział na województwa warszawskie i płocko-siedleckie oraz włączenie regionu radomskiego do województwa świętokrzyskiego, choć Zaborowski nie obstaje sztywno przy tym wariancie.

Obecny układ jest jego zdaniem szkodliwy dla obu stron. Warszawa absorbuje funkcje regionalne, które równie dobrze mogłyby pełnić Siedlce czy Ostrołęka - co niepotrzebnie angażuje zasoby stolicy zamiast wzmacniać jej pozycję metropolitalną w Europie. Jednocześnie mieszkańcy odleglejszych części województwa są faktycznie pozbawieni realnej reprezentacji i dostępu do usług publicznych wyższego rzędu.

Za ilustrację tej nierównowagi służy choćby wakacyjny pociąg Kolei Mazowieckich "Słoneczny" - finansowany przez podatników z całego województwa, lecz odjeżdżający wyłącznie z Warszawy, mimo że województwo rozciąga się jeszcze ok. 150 km dalej na południe. Radom jest przy tym największym samodzielnym miastem w Polsce pozbawionym filharmonii - w innych województwach taką instytucję mają znacznie mniejsze ośrodki.

Statystyczny obraz, który może mylić

Województwo mazowieckie uchodzi za gospodarcze okno wystawowe Polski - w rankingach unijnych szybko zbliża się do najbogatszych regionów Europy. Zaborowski przestrzega jednak przed pochopnymi wnioskami. Statystyki te są napędzane niemal wyłącznie przez Warszawę z aglomeracją, podczas gdy zewnętrzne części mazowieckiego rozwijają się na poziomie zbliżonym do województw Polski wschodniej. Uśrednienie bogatego regionu stołecznego i słabszych peryferiów daje wynik, który niczego uczciwie nie opisuje.

Wydzielenie administracyjne regionu stołecznego jeszcze bardziej podniosłoby statystyczną pozycję Warszawy na tle Europy, a zarazem pozwoliłoby zobaczyć rzeczywistą kondycję pozostałej części obecnego województwa.

Czy reforma jest politycznie możliwa?

Zdaniem Zaborowskiego reforma podziału terytorialnego jest realna, ale wymaga zdeterminowanego rządu działającego najlepiej na początku kadencji. Zwolennicy zmiany istnieją - niewielu jednak mówi o tym otwarcie, bo sprzeciwianie się lokalnym układom jest politycznie ryzykowne. Ekspert nie spodziewa się jednak wielkiego oporu społecznego - zmiana granic oznacza nowe otwarcie i szansę dla osób dziś pozostających poza sferą wpływów.

Polska nie jest w tej kwestii wyjątkiem - państwa europejskie regularnie korygują swoje ustroje terytorialne, gdy pojawia się taka potrzeba. Zaborowski wskazuje też, że mit konieczności pompowania metropolii kosztem mniejszych ośrodków nie wytrzymuje konfrontacji z europejskimi przykładami - wyjaśnia w rozmowie z dziennikarzem Business Insider Polska.

27 lat nowych województw

Reforma administracyjna z 1999 roku wprowadziła istotne zmiany w podziale terytorialnym Polski. W miejsce 49 wcześniejszych województw utworzono 16 większych jednostek administracyjnych. Zmiana ta miała na celu decentralizację władzy i dostosowanie struktury administracyjnej kraju do standardów Unii Europejskiej. W wyniku tej reformy województwo bielskie zostało włączone do województw śląskiego i małopolskiego.

Źródło: Business Insider Polska

Wybrane dla Ciebie