Jak podała w środę Fundacja Instrat, Meta - do której należą m.in. Facebook i Instagram, mogła zainkasować w rok 760 mln zł na emisji oszukańczych reklam w Polsce. To około 37 proc. rocznych przychodów firmy w naszym kraju. Jak zwraca uwagę fundacja, w ubiegłym roku Reuters oszacował, że w 2024 roku około 10 procent globalnych przychodów Mety należało z fałszywych reklam, publikowanych na jej platformach na całym świecie.
– Czy Polska jest dla Marka Zuckerberga tak dochodowym rynkiem, że nie opłaca mu się tutaj ograniczać działalności oszustów? Ile jeszcze pieniędzy można wycisnąć z nabranych na deepfake’i Polaków? Ten proceder to nie wypadek przy pracy – to zorganizowane grupy przestępcze, które Meta chętnie wpuszcza do Polski – komentuje współautor raportu, prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański, cytowany w informacji prasowej.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
- Powiedziałbym, że nasz szacunek i tak jest ostrożny, bo Meta bardzo wielu reklam celowo nie pokazuje w Bibliotece reklam, łamiąc w tej sposób unijny obowiązek wynikający z Aktu o usługach cyfrowych - dodaje Hetmański w rozmowie z money.pl.
- Mówi się, że Polska na europejskiej mapie jest jednym z bardziej podatnych rynków ze względu na skłonność klikania Polaków w materiały z nieznanych źródeł. Dodatkowo w innych krajach widać lepsze działanie służb w zakresie zwalczania takich oszustw. Lepiej wygląda też współpraca samej Mety ze służbami. W Polsce ona praktycznie nie istnieje - ocenia.
Instrat zwraca uwagę, że "problem dostrzegają również polskie instytucje". "Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski skierował w sierpniu 2026 r. do Komisji Europejskiej formalny wniosek o nałożenie na koncern Meta kary w wysokości 250 mln euro. Powodem było ignorowanie przez koncern ponad 80 proc. zgłoszeń dotyczących oszukańczych i szkodliwych reklam, w tym reklam wykorzystujących wizerunek znanych osób na Facebooku i Instagramie. Podobny problem dotknął dziesiątki polskich osób publicznych, w tym polityków i dziennikarzy" - czytamy w informacji prasowej.
"Meta chce po prostu trzepać pieniądze"
- Opublikowane w środę dane są szokujące i słusznie niektórzy nazywają to jakimś paserstwem, bo jeżeli scam może odpowiadać za nawet 37 proc. przychodów, to co to jest za biznes? W bankach, telekomach, wszędzie to jest niedopuszczalne - komentuje w rozmowie z money.pl Piotr Mieczkowski, dyrektor zarządzający Fundacji Digital Poland. - W czwartek jest sejmowa Komisja Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Ciekaw jestem, jak zostanie poruszona sprawa tego raportu - dodaje.
- Kiedyś był problem z smsami premium i gdy wtedy mieliśmy do czynienia z nadużyciami na skalę kilkunastu milionów zł, to była wielka awantura i sprawa musiała zostać wyjaśniona. A teraz mamy setki milionów i Metę, firmę, która ma doskonałe systemy AI - zwraca uwagę Mieczkowski.
- Sebastian Kondracki z Bielik AI w dwa dni stworzył narzędzie ScamWatch (w ramach wspólnego projektu z prezesem inPostu Rafałem Brzoską - przyp. red.), które bezpłatnie przegląda Bibliotekę reklam Mety i które te oszukańcze reklamy wyłapuje. Jak Meta może tego nie wyłapać, skoro część reklam nie ma nawet wypełnionego pola z informacją, kto za tę reklamę płaci? To jest jeden z zasadniczych problemów: ludzie z Azji, z Białorusi tworzą reklamy na polski rynek i w ogóle nie są sprawdzani. System Mety jest całkowicie dziurawy. Dla mnie to wynika po prostu z chęci zarabiania pieniędzy - ocenia nasz rozmówca.
Mieczkowski odnosi się też do sierpniowych wyjaśnień Mety, kiedy to firma tłumaczyła się z obecności na jej platformach oszukańczych reklam wykorzystujących wizerunek Rafała Brzoski. Firma stwierdziła wtedy, że będzie "nieustannie inwestować w rozwój naszych narzędzi i technologii, które tylko w ubiegłym roku pozwoliły nam wykryć i usunąć ponad 159 milionów oszukańczych reklam na całym świecie – z czego 92 proc., jeszcze zanim ktokolwiek je zgłosił."
- To jest bujda. Widziałem Bibliotekę reklam Mety i te scamerskie reklamy mają po prostu puste pola. Dla mnie Meta chce po prostu trzepać pieniądze. Moim zdaniem działać powinien przede wszystkim UOKiK, bo to jest nieuczciwa konkurencja, ale urząd woli, by sprawą zajęła się na poziomie unijnym Komisja Europejska - ocenia nasz rozmówca.
- Proszę zwrócić uwagę, że nawet premier Donald Tusk podczas Campusu Polska Przyszłości mówił, że sprawa nie jest łatwa, bo to amerykańska firma. Warto też dodać, że w Radzie do Spraw Cyfryzacji, która doradza resortowi cyfryzacji, zasiada Jakub Turowski, dyrektor ds. polityki publicznej Meta na Europę Środkowo-Wschodnią. Aczkolwiek ta sprawa wygląda tak samo niezależnie od tego, kto rządzi - dodaje.
Tusk: muszę szukać rozwiązań, które nie narażą nas na konflikt
Przypomnijmy, jak relacjonuje Polska Agencja Prasowa, Donald Tusk stwierdził pod koniec sierpnia podczas spotkania z uczestnikami Campusu Polska Przyszłości, że dzisiejsza administracja amerykańska jest "bardzo twardo po stronie Mety w konfrontacji z państwami europejskimi".
- Więc ja muszę szukać w tej chwili rozwiązań, które nie nadwyrężą, nie narażą nas na jakiś dramatyczny konflikt, czy jakiś zawał we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, a równocześnie szukać skutecznej ochrony nas wszystkich przed tym, co potrafi robić Meta – mówił premier.