Poziom wody w Renie w Kolonii w Niemczech osiągnął w sobotę historyczne minimum - przejściowo wodowskaz wskazywał zaledwie 66 centymetrów. Choć w niedzielę nastąpił nieznaczny wzrost, prognozy na najbliższe dni pozostają niekorzystne. Na zachodzie Niemiec w pierwszym tygodniu sierpnia nie przewiduje się poważniejszych opadów, co oznacza, że kolejne rekordowo niskie wskazania są możliwe.
W Nadrenii Północnej-Westfalii żegluga nie jest co prawda całkowicie wstrzymana - statki nadal korzystają z głębszego toru wodnego - jednak część jednostek może przewozić jedynie ograniczone ładunki. Wobec tej sytuacji minister transportu Nadrenii Północnej-Westfalii Oliver Krischer wezwał w sobotę rząd federalny do przeznaczenia środków na rozbudowę toru wodnego między Duisburgiem a Kolonią, m.in. na usuwanie kamieni z koryta rzeki.
Unia rozstrzygnęła spór o dojazdy. Kiedy zaczyna się czas pracy?
Niski stan wody widoczny jest także poza sektorem transportu. Lokalna prasa informuje o spadku rezerwacji łódek i skuterów wodnych, a w niektórych miejscach zawieszono przeprawy promowe. W odsłoniętych fragmentach koryta rzeki punktowo pojawia się stara amunicja - służby apelują o ostrożność, a część materiałów wybuchowych jest rozbrajana przez saperów.
Poważnym zagrożeniem pozostaje ryzyko niedoborów paliwa. Dziennik ekonomiczny "Handelsblatt" ostrzegł, że niski poziom Renu może doprowadzić do braków benzyny i oleju napędowego w Niemczech. Na wyższe ceny na stacjach wpływają zarówno ograniczone możliwości załadunku statków, jak i rosnące stawki frachtowe.
Podobnie jak podczas czerwcowych upałów i suszy, wysoka temperatura wody w Renie prowadzi do niedoboru tlenu, co skutkuje śmiercią organizmów żywych zamieszkujących rzekę.