Zgodnie z propozycją grupy 12 senatorów (druk senacki 784) inwestor niepubliczny mógłby wystąpić do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta o decyzję ograniczającą korzystanie z nieruchomości na rzecz powstania prywatnych wyciągów i tras narciarskich. Warunkiem ma być m.in. wcześniejsze podjęcie rokowań z właścicielem oraz wezwanie do podpisania umowy w terminie dwóch miesięcy; brak porozumienia otwiera drogę do decyzji i wpisu w księdze wieczystej.
W uzasadnieniu projektu wskazano potrzebę stworzenia "stabilnych ram prawnych" dla rozwoju infrastruktury narciarskiej i turystyki zimowej oraz ochrony istniejących stacji przed zamknięciem. Inicjatywę popierają m.in. Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne, Polski Związek Narciarski oraz Polskie Koleje Linowe, które argumentują, że dotychczas inwestycje bywały blokowane przez pojedynczych właścicieli gruntów, przywołując spór o trasę na Gubałówce.
WIDEOUstawa o kryptowalutach. Weto? "Nie liczcie na zmianę stanowiska"
Projekt krytykuje część instytucji państwowych i organizacji społecznych. Sąd Najwyższy ma zgłaszać wątpliwości konstytucyjne, a minister finansów i gospodarki ostrzega, że definicja może objąć "wszelkie niepubliczne obiekty sportowe", co w praktyce rozszerzałoby ryzyko ograniczania praw do nieruchomości.
Federacja Obrony Podhala ocenia, że "publiczny jest instrument przymusu. Prywatne pozostają przychody wnioskodawcy". Z kolei Radosław Ślusarczyk ze stowarzyszenia proekologicznego Pracownia na rzecz Wszystkich Istot wskazuje na "biedę śnieżną" i koszty środowiskowe sztucznego naśnieżania.
"Bieda śnieżna"
- Oczekiwanie, że ustawa rozwiąże problemy branży narciarskiej w dobie kryzysu klimatycznego, to ignorowanie faktów. Zmagamy się z postępującym zjawiskiem "biedy śnieżnej" i rosnącymi temperaturami. Tworzenie preferencji prawnych dla infrastruktury, która wymaga bezprecedensowego zużycia wody i energii do sztucznego naśnieżania, stanowi poważne zagrożenie dla lokalnych zasobów wodnych i środowiska naturalnego. W Alpach zamykane są duże ośrodki narciarskie właśnie ze względu na brak śniegu, czego przykładem jest choćby nagłaśniany ostatnio przypadek Braunwaldu w Szwajcarii. Ustawa ta oznacza niszczenie przyrody, krzywdę ludzi, a efekt biznesowy będzie żaden - mówi Ślusarczyk, cytowany przez Portal Samorządowy.
Źródło: Portal Samorządowy