Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Agata Kalińska
Agata Kalińska
|

Co w polskiej gospodarce spadło z hukiem? Przelewy z Brukseli

267
Podziel się:

Do Polski trafia coraz mniej pieniędzy z funduszy europejskich - o ile w poprzednich latach otrzymywaliśmy z Brukseli ponad 10 mld zł rocznie, to w tym roku będzie to dwukrotnie mniejsza suma.

Co w polskiej gospodarce spadło z hukiem? Przelewy z Brukseli
(Bartosz Wawryszuk)

Do Polski trafia coraz mniej pieniędzy z funduszy europejskich. W poprzednich latach otrzymywaliśmy z Brukseli ponad 10 mld euro rocznie. W tym roku będzie to dwa razy mniej. Czy to wina rządów PiS? Nie tylko. Za te statystyki odpowiada też rząd Ewy Kopacz, który zostawił rozliczanie pieniędzy na ostatnią chwilę. Obecna ekipa od roku nie może za to ruszyć z inwestycjami w transport, na które powinna iść aż jedna czwarta unijnych dotacji.

"Jeżeli coś w gospodarce może spaść z hukiem, to jest to dobry przykład - napływ funduszy inwestycyjnych z UE do PL" - napisał na Twitterze ekonomista Ignacy Morawski. Do tego obrazowego porównania załączył wykres, przedstawiający przychody na rachunku kapitałowym Polski w bilansie płatniczym. Linia na wykresie od początku roku spada do poziomów najniższych od 2004 r. - czyli odkąd jesteśmy w Unii.

Wpis rozszedł się po sieci, wywołując lawinę komentarzy. W tym i takich, że to wicepremier Morawiecki nie radzi sobie z wydawaniem unijnych pieniędzy.

Jak rozliczamy się z Brukselą? Komisja Europejska wypłaca Polsce pieniądze na podstawie podpisanych umów i zrealizowanych inwestycji. Jeśli nie przelewa pieniędzy (a to pokazuje wykres), widocznie nie ma za co. Prawda jest jednak taka, że na ten wykres "zapracował" też poprzedni rząd.

Gdy zabrakło Bieńkowskiej

Saldo rozliczeń z Unią Europejską regularnie publikuje Ministerstwo Finansów. Co w nich widać? Przez dwanaście lat członkostwa w UE otrzymaliśmy 129,2 mld euro, a nasza składka do budżetu Unii wyniosła 42,4 mld euro. Jesteśmy więc na dużym plusie - na czysto otrzymaliśmy 86,6 mld euro.

W 2015 r. do Polski trafiło z Brukseli (po odjęciu składki) 8,7 mld euro, w 2014 r. aż 12,9 mld euro, a w 2013 r. 11,9 mld euro. W tym roku? Do końca września było to zaledwie 3,5 mld euro.

Szans na osiągnięcie wyników zbliżonych do poprzednich lat nie ma. Tym bardziej, jeśli spojrzymy na to, co się stało we wrześniu - w tym miesiącu otrzymaliśmy z UE 308 mln euro, a wpłaciliśmy 373 mln euro. Byliśmy więc 65 mln euro na minusie.

Co się dzieje? Powodów jest kilka, ale nie wszystkie obciążają obecny rząd. Po pierwsze, jesteśmy w okresie, kiedy stykają się dwie unijne perspektywy. Mówiąc najprościej, wciąż trwa rozliczanie pieniędzy, które mieliśmy wydać w latach 2007-13 - czyli kompletowanie dokumentów i wysyłanie faktur do Brukseli. A wykorzystywanie środków na lata 2014-20 jeszcze się wystarczająco nie rozpędziło. Podobna sytuacja była w 2007 r., choć na wykresie widać ją mniej wyraźnie, bo i kwoty, jakie Polska dostawała z Brukseli, były znacząco mniejsze.

Warto pamiętać, że rząd PiS odziedziczył po poprzedniej ekipie problem z zagrożonymi środkami i groźbę, że część pieniędzy wynegocjowanych dla Polski przepadnie. Polska długo była prymusem, jeśli chodzi o tempo wykorzystywania pieniędzy unijnych, coś się jednak zacięło, gdy minister Elżbieta Bieńkowska zamieniła ministerialna tekę na fotel komisarza UE.

Gdzie ślimaczy się PiS?

Niezależnie jednak od tego, że trzeba było ratować pieniądze z poprzedniej perspektywy, obecna jest opóźniona o dwa lata. I to już trzeba w znacznym stopniu zapisać na rachunek rządu, w którym wicepremier Mateusz Morawiecki gra pierwsze skrzypce. Biorąc pod uwagę, że Polska ma do wydania jeszcze większe pieniądze niż w latach 2007-13, walka o każde euro znowu będzie się toczyć do ostatniej chwili.

Do 2020 r. mamy do wykorzystania ponad 80 mld euro. Jedna czwarta tej puli (19,8 mld euro) to pieniądze na inwestycje w transport. A tu polski rząd przez rok zrobił niewiele - większość tego okresu upłynęła na dyskutowaniu z branżą budowlaną, jak budować taniej. Resort infrastruktury nie zaktualizował jeszcze programu budowy dróg odziedziczonego po poprzednikach, choć od roku mówi, że jest nierealny. Tymczasem przetargi stanęły, a firmy budowlane muszą walczyć ze sobą o każde zamówienie. Budowlańcy mówią wprost - tak źle jeszcze nie było.

Przez dwa i pół roku od startu funduszy na lata 2014-2020 mamy podpisanych nieco ponad sześć tysięcy umów na dofinansowanie z funduszy unijnych, na kwotę 44,3 mld zł. Mało, biorąc pod uwagę, że do 2020 r. mamy do rozdysponowania około 350 mld zł.

fundusze unijne
giełda
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(267)
Feliks
5 lata temu
budowa dróg...Wzorcowy przykład na tz. niemoc .Niech w tej materii wypowiedzą się bezpośrednio zainteresowani wykonawcy.Opowieści szanownego ministra "od wszystkiego" są poddawane codziennej praktyce która jest nad wyraz dyskusyjna.Czkawką odbija się zlikwidowanie centralnego ośrodka wieloletniego planowania.Ale władza bez stosownych kadr po prostu pozbędzie się pieniędzy z Unii.
gargul
6 lat temu
Ważniejszy jest Smoleńsk i machanie szabelką.
Jhg
6 lat temu
Ważne że dròb odkopano i teraz będà go badać co mu było.
panda
6 lat temu
PIS skupił się na wydawaniu tej kasy co była z czasów PO rozdawał na prawo i lewo i z Rydzykiem włącznie , nie skupił się na zdobywaniu pieniędzy z UE bo z nią walczył
we
6 lat temu
na szczescie mieszkam w uk mam co roku zwolnione z podatku 11 tys funtow zona tez , razem 22 tys funtow tj ok 100 tys zl zwolnione z podatku , w polsce mialbym z zona 6 tys zwolnione , widzicie jak was dymaja, gdzie ta kasa idzie ? ano idzie na duperele jakies uzbrojenie, emerytury dla milicjanto-policjantow , sadownictwo , kler rzymski
...
Następna strona