Najstarsza kryptowaluta podrożała w azjatyckich godzinach handlu o blisko 3 proc., osiągając pułap 77,5 tys. dolarów. To wyraźne odbicie w porównaniu z sytuacją z połowy marca, kiedy to po wcześniejszych, łagodzących napięcia deklaracjach prezydenta USA bitcoin dopiero przebijał barierę 70 tysięcy dolarów. Zwyżki odnotowały również inne cyfrowe aktywa, w tym ether, a także tradycyjne rynki akcji, na czele z amerykańskim indeksem S&P 500. Z kolei ceny ropy naftowej nieznacznie spadły.
Eksperci rynkowi cytowani przez agencję Bloomberg podkreślają, że nastroje w sektorze cyfrowych aktywów są obecnie ściśle powiązane z wydarzeniami na arenie międzynarodowej. Paul Howard z firmy Wincent uważa, że w najbliższym czasie kierunek notowań będzie zależał głównie od ogólnego krajobrazu makroekonomicznego i geopolitycznego. Jego zdaniem przy braku nowych zewnętrznych impulsów, kluczowym poziomem wsparcia dla bitcoina pozostaną okolice 72 tys. dolarów. Z kolei Caroline Mauron, współzałożycielka Orbit Markets, zwraca uwagę na ogólną siłę rynku.
Krypto jest w byczym nastroju w ciągu ostatnich kilku tygodni, często ignorując złe wiadomości i wspinając się na dobrych – ocenia ekspertka na łamach Bloomberga. Dodaje również, że ewentualne przełamanie bariery 80 tys. dolarów mogłoby otworzyć drogę do dalszych, znaczących wzrostów dla całego sektora.
DLA CIEBIEPrzetestował setki zawodów. Który wybrałby na start? - Wojciech Kaczmarczyk II Pierwsza praca #4
Kryptowaluty odporne na rynkowe wstrząsy
Warto przypomnieć, że sytuacja na Bliskim Wschodzie od dłuższego czasu dyktuje warunki na światowych giełdach. Od wybuchu otwartego konfliktu pod koniec lutego, bitcoin poruszał się w dość szerokim, ale stabilnym przedziale cenowym. Co ciekawe, jak wynika z analizy agencji Bloomberg, w tym niespokojnym okresie cyfrowe aktywa poradziły sobie znacznie lepiej niż tradycyjne "bezpieczne przystanie". Podczas gdy notowania złota od końca lutego wyraźnie traciły na wartości, główna kryptowaluta zdołała w tym samym czasie wypracować kilkunastoprocentowy zysk.
Obecna stabilizacja to dla inwestorów kryptowalutowych długo wyczekiwane wytchnienie po burzliwej jesieni. W ubiegłym roku rynek doświadczył potężnej wyprzedaży, która zepchnęła kurs kryptowalut o kilkadziesiąt procent w dół z ich rekordowych poziomów odnotowanych w październiku. Wówczas gwałtowna panika wywołała kaskadowe spadki wycen w całym sektorze cyfrowych finansów.
Temat wpływu geopolityki i polityki gospodarczej na cyfrowe aktywa był zresztą szczególnie gorący w ostatnich miesiącach. Jeszcze pod koniec lutego nastroje rynkowe były skrajnie pesymistyczne, a bitcoin zaliczał najgorszy miesiąc od krachu z 2022 roku w reakcji na zapowiedzi nowych ceł przez administrację Trumpa. Sytuację inwestorów dodatkowo skomplikowały doniesienia z Bliskiego Wschodu. Gdy zbrojny konflikt eskalował, nagły atak na Iran wywołał falę ucieczki od ryzyka, ciągnąc notowania bitcoina i innych tokenów mocno w dół.
Silna obrona poziomów wsparcia
Z czasem jednak rynek zaczął wykazywać się zaskakującą odpornością na kolejne wstrząsy. W drugiej połowie marca, pomimo utrzymujących się obaw o szerokie skutki przedłużającej się wojny, główna kryptowaluta potrafiła skutecznie bronić kluczowego poziomu wsparcia w okolicach 70 tysięcy dolarów. To właśnie ta konsekwentna obrona wartości zbudowała mocny fundament pod obecne, wywołane deeskalacją wzrosty.
Teraz jednak widać wyraźny powrót optymizmu, co potwierdzają dane z amerykańskiego rynku funduszy. Kapitał znów szerokim strumieniem płynie do giełdowych funduszy ETF opartych na bitcoinie. Według ustaleń Bloomberga, tylko w minionym tygodniu inwestorzy ulokowali w tych instrumentach finansowych niemal miliard dolarów, a pozytywny trend napływu środków utrzymuje się również w kolejnych dniach. To sygnał, że pomimo utrzymujących się na świecie napięć geopolitycznych, instytucjonalne zainteresowanie rynkiem krypto pozostaje silne.
Źródło: Bloomberg