Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Wielki plan PiS. 60 mld zł na sieć wodnych autostrad w Polsce. Eksperci: zaniedbania są katastrofalne

Wielki plan PiS. 60 mld zł na sieć wodnych autostrad w Polsce. Eksperci: zaniedbania są katastrofalne

 

 

Jedna tysiąctonowa barka rzeczna to odpowiednik 40 TIR-ów - przelicza prof. Wojciech Majewski,wiceprzewodniczący Komitetu Gospodarki Wodnej PAN. Przez nadreński stopień wodny Iffezheim dziennie przepływa 100 takich barek, co pozwala zdjąć z dróg aż 4 tys. ciężarówek. Polsce do takiego poziomu daleko. - Zaczynamy od zera, zaniedbania są katastrofalne - ocenia dyr. wrocławskiego Urzędu Żeglugi Śródlądowej kpt. dr Jan Pyś.

Polska miała być w czołówce pod względem sieci dróg ekspresowych i autostrad już na Euro 2012. Plan nie wypalił, do tego celu wciąż zmierzamy z wartym ponad 93 mld zł programem rozwoju dróg na lata 2014-2023. Nie dało większych efektów - mimo miliardowych inwestycji - przeniesienie "TIR-ów na tory". Teraz rząd PiS zamierza przerzucić TIR-y na barki wydając na ten cel 60 mld zł.

Cały program żeglugi śródlądowej rozpisano do 2030 r. Priorytetem jest uruchomienie w ciągu czterech lat Odrzańskiej Drogi Wodnej. To koszt ponad 30 mld zł. Drugie tyle pochłonie użeglownienie Wisły - podaje Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej,

Czy to dużo? - Dzieląc te 30 mld na 15 lat otrzymujemy kwotę 2 mld zł rocznie. W porównaniu do wydatków rzędu 90 mld na drogi, program ten jest raczej skromny - komentuje w rozmowie z money.pl dyrektor wrocławskiego Urzędu Żeglugi Śródlądowej kpt. dr. Jan Pyś.

I dodaje, że te pieniądze są konieczne, by reanimować skrajnie zdewastowaną polską żeglugę śródlądową. - Zaczynamy od zera, zaniedbania są katastrofalne. Pierwsze lata i miliardy złotych to dopiero powrót do stanu z lat 80. - ocenia. - W ciągu czterech lat być może odzyskamy 1,8 metra głębokości tranzytowej, ale potrzebujemy co najmniej 2,8 metra, aby wykorzystać ekonomicznie nasze rzeki.

Problemy na polskich rzekach piętrzą się od lat. - Rabunkowa gospodarka rzek, dewastacja z przyczyn naturalnych jak i z ręki człowieka cofnęły nas w rozwoju. Na rzekach pływają przestarzałe jednostki, z których najmłodsze mają 40 lat. Rzeki w wielu miejscach są niepławne, a nasze porty podupadają – wylicza Krzysztof Bar z Urzędu Żeglugi Śródlądowej. - W porównaniu do Niemiec, Holandii czy Francji Polska jest białą plamą na mapach żeglugi.

Rzeczni Polacy

A Polska ma w tej dziedzinie zarówno tradycje, jak i perspektywy. Zajmujemy piąte miejsce w Europie pod względem liczby dróg wodnych i mamy jedną z lepiej rozwiniętych sieci. Mimo to, wciąż niewykorzystane pozostaje ponad 3600 km szlaków wodnych.

- By nadrobić lata zaniedbań i dewastacji potrzeba wielu lat i gigantycznych pieniędzy. To nie program na cztery czy 15 lat, a raczej na 25 lat ciężkiej pracy i kompleksowych wydatków obejmujących zarówno transport jak i ekologię, turystykę, energetykę czy zabezpieczenia przeciwpowodziowe - mówi money.pl prof. Wojciech Majewski, międzynarodowy ekspert w dziedzinie budownictwa wodnego i gospodarki wodnej, wiceprzewodniczący Komitetu Gospodarki Wodnej PAN.

Dawniej rzekami przewożonych było 90 proc. ładunków, co dziś miałoby wymierne korzyści dla gospodarki, jak i ekologii. Obecnie w Polsce żegluga śródlądowa stanowi zaledwie 0,4 proc udziałów w przewozie towarów. Średnia europejska? Ponad 7 proc.

- Jeśli tylko pozwolą warunki, organizujemy lokalne przewozy kruszywa, ładunków nadgabarytowych, ale prawdziwej żeglugi śródlądowej w Polsce nie ma! - kwituje kpt. Pyś.

U nas wciąż przeważa transport drogowy, który stanowi 86 proc. rynku. Nawet słabo rozwinięty transport kolejowy ma 12,5 proc.

Wodna autostrada i żegluga od morza do morza jest zdaniem ekspertów wizją dalekiej przyszłości, ale wizją ważną i konieczną. Przez Polskę biegną bowiem trzy śródlądowe szlaki wodne o międzynarodowym znaczeniu, które należy wykorzystać.

Pierwszy szlak to tzw. droga wodna E-30, łącząca Morze Bałtyckie z Dunajem w Bratysławie - obejmuje ona na terenie Polski Odrę, od Świnoujścia do granicy z Czechami.

Z kolei E-40 łączy Morze Bałtyckie z Dnieprem w rejonie Czarnobyla i dalej biegnie przez Kijów, Nową Kachowkę i Chersoń z Morzem Czarnym. W Polsce biegnie ona przez Wisłę od Gdańska do Warszawy, Narew oraz Bug do Brześcia.

Trzecia "barkostrada" E-70, łączy Holandię z Rosją i Litwą, a na terenie Polski obejmuje Odrę od ujścia kanału Odra-Hawela do ujścia Warty w Kostrzynie, drogę wodną Wisła-Odra oraz od Bydgoszczy dolną Wisłę i Szkarpawę lub Wisłę Gdańską.

Unia rzuca nas na głęboką wodę

Polska przez lata unikała jak ognia przystąpienia do porozumienia AGN ONZ, które reguluje transport rzeczny na szlakach wodnych o międzynarodowym znaczeniu. Dlaczego? - Bo oznaczało to podjęcie poważnych zobowiązań. Teraz jednak ministerstwo o nie zabiega - odpowiada prof. Majewski. Zaznacza jednak, że korzystanie ze wsparcia i finansowania AGN oznacza też rygorystyczny program inwestycji.

Ale do inwestowania w polski transport rzeczny zmusza nas również Bruksela. Zobowiązania wynikające z tzw. białej księgi wobec Wspólnoty zakładają, że do 2030 r. 30 proc. ładunków obecnie jeżdżących po drogach trafi do innych środków transportu, a do 2050 r. proporcja ta ma wzrosnąć aż do 50 proc. wszystkich ładunków!

Inwestycja w wodną autostradę może rozwiązać problem, zgodnie twierdzą pytani przez money.pl eksperci. - Pojedyncza tysiąctonowa barka rzeczna to odpowiednik czterdziestu tirów - przelicza prof. Wojciech Majewski z PAN. - Przez nadreński stopień wodny Iffezheim przepływa 100 takich barek dziennie, co pozwala zdjąć z dróg 4 tysiące ciężarówek! W sumie u naszych zachodnich sąsiadów, barki przewożą rocznie do 240 mln ton towarów.


A jak przekonują eksperci, rzeki to najbardziej ekonomiczny transport, pozwalają zmniejszyć zużycie paliwa i emisję zanieczyszczeń, z którymi Polska ma poważny problem. Plasujemy się w pozycji europejskiego lidera w zanieczyszczeniu powietrza, a głównym odpowiedzialnym za emisję w transporcie jest transport drogowy (72,8 proc.). Emisja CO2 w przypadku żeglugi wynosi zaledwie 33,4 g/tkm, podczas gdy transportu samochodowego - 164 jednostek, a kolei - 48,1. (wynika z danych koncepcji Polska 3.0).

Dodatkowo transport rzeczny jest o 30 proc. tańszy niż kolejowy. Potwierdzają to dane Ministerstwa Infrastruktury: litr paliwa pozwala przemieścić statkiem rzecznym na odległość kilometra aż 127 ton ładunku, podczas gdy samochodem jedynie 50 ton, a koleją 97 ton.

Na co dokładnie rząd chce przeznaczyć pieniądze? O tym na następnej stronie

Poprzednia strona
  • 1
  • 2
Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
dgfhdfkdvfduajfhkk
37.47.10.* 2017-03-27 10:25
Rząd PIS szykuje nam kolejną katastrofę ekologiczną.... Koszty niewyobrażalne dla środowiska...
Pomysł wykorzystania kolei do transportu- właściwie- przywrócenia jej tej roli bardzo dobry (40, 50 lat temu głównie transport kolejowy) , i na tym rząd powinien się skupić, a nie na transporcie wodnym, co w polskiej sytuacji hydrologicznej jest szkodliwe...
Do roboty
88.151.225.* 2016-09-16 15:03
Wreszcie kots pomysli - ludzie przeciez to bogactwo miec zegluge srodladowa - przeciez to stocznie , warsztaty itd. Ile Tirow z drogi zjedzie. Mowimy ze Krakow jest zniszczony przez zanieczyszczone powietrze. and ucieknioe. Przeciez na autostradach nie przejedzie sie. Ciekaw czy rzad zaregauje jak obiecuje - czekamy cierpliwie. Wszyscy obiecuja. Co z portami morskimi a o srodladowe to juz nie wspominac - tyle ludzi moze miec zatrudnieie.
kk523
217.97.234.* 2016-06-15 14:48
Pomysł bardzo nie ekonomiczny. Transport wodny śródlądowy nie ma żadnej przyszłości. W dzisiejszych czasach w stosunku do kolei i autostrad jest drogi (po dodaniu kosztów inwestycji i kosztów rocznego utrzymania dróg wodnych), wolny, nieelastyczny, zależny od pogody. Gdyby taka inwestycja została wykonana byłoby to ogromne marnotrawstwo pieniędzy.
Zobacz więcej komentarzy (674)