Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Mateusz Ratajczak
Mateusz Ratajczak
|

"Rodzina 500+" to za mało. Demograficzne tsunami nadciąga

332
Podziel się

Polaków ubywa i będzie ubywać coraz szybciej. W ciągu najbliższych 80 lat zniknie 10 mln naszych współobywateli. Dane dotyczące urodzeń pokazują wprost: pieniądze z programu "500+" pomogły na chwilę, ale odwrócenie wieloletnich trendów wymaga o wiele więcej pracy.

"Rodzina 500+" to za mało. Demograficzne tsunami nadciąga
(EASTNEWS)
bCZlQwiJ

W ciągu ostatnich 12 miesięcy ubyło niemal 40 tys. Polaków. W sumie od czerwca 2019 do czerwca 2020 roku urodziło się 369 tys. dzieci. Jednocześnie ponad 409 tys. Polaków zmarło. Dziura to wspomniane 40 tys.

I nie będzie lepiej. Za dekadę Polaków będzie mniej o około 900 tys. W 2050 roku będzie nas mniej już o około 3,5 mln. I tendencja będzie przyśpieszać. A powody takiego stanu rzeczy możemy widzieć już dzisiaj.

Jak wykazał w mediach społecznościowych ekonomista Rafał Mundry - tak dużej jak dziś różnicy pomiędzy liczbą zgonów a liczbą urodzeń nie było w Polsce od II wojny światowej. I widać to w historycznych danych Głównego Urzędu Statystycznego.

bCZlQwiL

Koronawirus a 500+. Elżbieta Rafalska przekonuje: Program działa

Od 1946 roku do przełomu 2002 i 2003 roku w Polsce zawsze było więcej urodzeń niż zgonów (dane zbiorcze, za cały rok). Zawsze, choć z małą przerwą. Przez kilka kolejnych lat to zgonów było o kilka-kilkanaście tysięcy więcej, by w 2006 roku sytuacja wróciła do normy.

Tak rodzili się i umierali Polacy:

Jak wskazują czerwcowe dane GUS, znów jest źle. Jeżeli taka sytuacja się utrzyma, to Polska siłą rzeczy będzie się kurczyć.

bCZlQwiR

Ubędzie 20 mln Polaków

Finał kurczenia? Według prognoz europejskiego urzędu statystycznego w 2100 roku Polska będzie miała tylko 27,7 mln obywateli. O 10 mln mniej niż dziś.

Powód jest oczywisty: wciąż rodzi się za mało dzieci. Na wykresach doskonale widać, że po prowadzeniu w Polsce programu "Rodzina 500+" liczba urodzeń rosła dynamicznie. Jeszcze w styczniu 2016 roku suma urodzeń za ostatnie 12 miesięcy wynosiła 369 tys. I zaczęła powoli rosnąć, a program wystartował w kwietniu. Szczyt liczby urodzin z ostatniej dekady przypadł na październik 2017 roku. Wtedy to suma za ostatnie 12 miesięcy wyniosła 403 tys. I zrównała się z liczbą zgonów w tym samym okresie.

Jak wygląda liczba urodzeń i zgonów w Polsce?

Od tego momentu następuje jednak powolny spadek liczby urodzeń. Wynik z czerwca (wciąż suma krocząca za ostatnie 12 miesięcy) to powrót do sytuacji z 2016 roku.

bCZlQwiS

Jak wskazuje w rozmowie z money.pl prof. Piotr Szukalski, ekspert demografii z Uniwersytetu Łódzkiego - dane nie świadczą o porażce programu, ale potwierdzają jedno: pieniądze to za mało, a świat nie jest czarno-biały.

Tego trzeba się było spodziewać

- Spadek liczby urodzeń w zasadzie był nieunikniony - mówi prof. Piotr Szukalski.

- Liczba urodzeń w oczywisty sposób zależy od liczby kobiet, które mogą być matkami. A tych, w wieku od 25 do 35 lat, jest coraz mniej. To, co obserwujemy dziś, jest konsekwencją sytuacji demograficznej w Polsce sprzed trzech dekad. Wtedy urodziło się mniej dzieci, czyli dzisiejszych potencjalnych matek, a więc i teraz siłą rzeczy będzie się rodzić mniej dzieci - dodaje.

bCZlQwiT

Jak przekonuje prof. Szukalski, zdecydowanie bardziej miarodajny jest współczynnik dzietności kobiet. To wartość określająca średnią liczbę dzieci, jaką urodzi w Polsce kobieta. W 2015 roku wynosił 1,28, by szczytowy moment osiągnąć w 2017 roku. Wtedy było to 1,45. Dziś nieznacznie spada. Jak wynika z danych GUS, w 2019 roku osiągnął poziom 1,41.

Ile dzieci rodzą kobiety w Polsce?

- Wpływ programu "Rodzina 500+" na dzietność jest zdecydowanie przeceniany. Dzietność zależy od kilku komponentów. I jednym z nich, ale nie jedynym, jest sytuacja ekonomiczna, czyli stabilność pracy i dochodów, odpowiednie warunki mieszkaniowe, pewność bytowa. Poza tym na dzietność wpływa jeszcze kultura, czyli mówiąc w pewnym uproszczeniu na ile w danym kraju istnieje przekonanie, że rodzina powinna mieć dzieci i ile tych dzieci w zasadzie chce się mieć. Zmieniają się też relacje międzyludzkie i umiejętność tworzenia stabilnych, długotrwałych związków. To też ma odbicie na dzietności w Polsce - tłumaczy prof. Szukalski.

Jak zwraca uwagę prof. Szukalski, są jednak jeszcze inne czynniki.

bCZlQwiU

- I tak dość istotna jest sytuacja zdrowotna kobiet. W tym oczywiście mieści się dostęp do nowoczesnej służby zdrowia, ale również najnowszych metod leczenia. Im kobiety później decydują się na macierzyństwo, tym ten czynnik jest istotniejszy. Ostatnim, ogólnym czynnikiem jest moim zdaniem komponent polityczny, w którym zawierają się wszystkie ułatwienia dla rodzin, dostępność do żłobków, ulgi i świadczenia, możliwość podejmowania pracy zdalnej i bezpieczeństwo zatrudnienia - dodaje.

- Nie można mówić, że program "Rodzina 500+" niczego w Polsce nie zmienił. Zmienił. Na przykład sytuację finansową wielu rodzin. I wiele rodzin program przekonał, by szybciej starać się o drugie i kolejne dziecko. To jednak wciąż za mało, by marzyć o odpowiednich wskaźnikach dzietności. Te dzieci najprawdopodobniej i tak by się urodziły, ale później - tłumaczy.

Stąd w pierwszym momencie (w 2016 i 2017 roku) znaczny wzrost wskaźnika, a dziś spadek i stabilizacja. Prof. Szukalski zwraca też uwagę, że wskaźniki są bardzo różne w poszczególnych regionach kraju. - Zachodnia część "dno" zaliczyła już kilkanaście lat temu, dziś można zaobserwować tam odbicie. Wschodnia część Polski do demograficznego dna dopiero dociera - mówi.

Co ciekawe, zdaniem prof. Szukalskiego pewną niewiadomą dla dzietności w Polsce jest kryzys wywołany koronawirusem. Jak przyznaje: przekonanie, że Polacy - siedząc w domu - masowo zdecydowali się na dzieci, byłoby błędne.

Zwraca jednak uwagę, że z jednej strony pierwsze tygodnie epidemii były dla wielu Polaków "potwierdzeniem, że rodzina jest podstawą bezpieczeństwa". Z drugiej strony na niekorzyść narodzin działa sytuacja ekonomiczna i związane z nią nastroje. Zdaniem prof. Szukalskiego, wiele rodzin odroczy moment starania się o dziecko, ale raczej z niego nie zrezygnuje.

"Wynik najlepszy od lat"

O komentarz do danych Głównego Urzędu Statystycznego poprosiliśmy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Pytaliśmy, czy MRPiPS planuje wprowadzać zmiany w programie (zwiększać kwotę środków lub ją waloryzować co roku o inflację) oraz jak komentuje spadek liczby urodzeń.

Do momentu publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Opublikujemy ją, gdy tylko resort odpowie na nasze pytania.

O sensowności programu cały czas przekonuje Elżbieta Rafalska - dziś europosłanka, kilka lat temu minister rodziny w rządzie PiS. To właśnie Rafalska budowała i wprowadzała system "500+".

- Nie podzielam tezy, że program to marnotrawienie pieniędzy. W gruncie rzeczy jest ona nieprawdziwa - mówiła w programie "Newsroom" w Wirtualnej Polsce.

Była minister rodziny, pracy i polityki społecznej również wskazuje, że dowodem na skuteczność programu jest wzrost wskaźnika dzietności. Spadek liczb urodzeń wiąże z mniejszą liczbą kobiet.

- Proszę pamiętać, że mamy roczniki niżowe, z roku na rok ubywa średnio około 100 tys. kobiet, które decydowałyby się na urodzenie pierwszego lub drugiego dziecka - podkreślała. Jednak, jak wskazuje Eurostat, Polska wciąż jest na ścieżce do coraz mniejszej populacji. Pod tym względem powielamy problemy większości krajów Unii Europejskiej.

Jednocześnie program "500+" ma duży wpływ na poziom ubóstwa. O tym pisała Anna Unton w materiale pt. "Ubóstwo w Polsce. Wróciliśmy do poziomu sprzed dwóch lat".

bCZlQwjm
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(332)
Błędna droga
2 miesiące temu
Rozdając pieniądze wszystkim bez zastanowienia spowodowało tylko niepotrzebna drozyzne życia a to skolei nie zachęca do podejmowania decyzji o kolejnym dziecku.
lol
2 miesiące temu
Mam 27lat i postanowiłem, że nie opłaca się po prostu mieć dziecka. Mieszkanie w gdańsku 2 pokoiki na zadupiu za 400k, musiałbym upaść na głowie by w kurniku mieszkać i spłacać kredyt przez 30lat. Wynająć coś to połowa wypłaty o ile bym pracował w tym chorym kraju. Na szczęście pracuje za granicą bez stresu i na poziomie. Ten kraj po prostu musi upaść i tyle.
Janusz
2 miesiące temu
Spytajcie Kaczyńskiego on wszystko wie o rodzinie o rozmnażaniu o wychowywaniu o seksie
bCZlQwjn
Zxc
2 miesiące temu
Większość młodzieży wyjechała za granicę i tam zakładają rodziny i rodzą dzieci , i nie sądzę aby ten trend się zmienił w najbliższych latach. Zarabiamy najmniej a mamy najwyższe ceny w sklepach. Gdybym była młodsza sama bym wyjechała.
Michi
2 miesiące temu
A jaki jest problem w tym, żeby w Polsce mieszkało kiedys na przykład 20mln ludzi, byłoby pięknie gdyby na terenach wyludnionych wiosek powstawały dzikie puszcze :>
Najnowsze komentarze (332)
Rocznik 80
2 tyg. temu
Wciskajcie dalej te kity.Brakuje żłobków,przedszkoli.Ludzie szukają miejsc w prywatnych ciągle otwierających sie prywatnych plcówkach.Co to za bzdety.Trochę żyjè na tej ziemi.Totalna ściema.
Ka.
2 miesiące temu
Ja z ostatnich wakacji przywiozłem 4 kilo obywatela więcej. Z wyższym wykształceniem. To po 75zł!
wer
2 miesiące temu
Ludzi na świecie jest za dużo kiedy to zrozumiecie..... jak braknie żywności ?.
dej mje 500
2 miesiące temu
te statystki to pic na wode
Zuzanna Kaszt...
2 miesiące temu
Może nie warto mieć dzieci,bo problem jest w facetach?zdradzają,nie pomagają w opiece,a na koniec zostawiają rodzinę i nie płacą alimentów.
Lola
2 miesiące temu
Nawet za 5000 zł. nie urodziłabym dziś dziecka.
Banan
2 miesiące temu
Powinno być tak, że dla każdego obywatela mieszkanie ja nie mam własnego mieszkania a mam 35 lat i nie stać mnie w oczach banku na kredyt. I jak mam założyć rodzinę?
Msry
2 miesiące temu
Matkom należy uwzględnić okres wychowania dziecka jako składkowy i doliczać do emerytury
bCZlQwjf
Dziecioman
2 miesiące temu
Robić dzieci się chce ale później nie chce się robić na nie.
z autopsji
2 miesiące temu
Kiedyś posiadanie dzieci było gwarantem opieki na starość. Dzisiaj możesz jedynie mieć nadzieję, iż dzieci wynajmą kogoś kto dwa razy dziennie wymieni ci pieluchę i da coś do jedzenia. Ewentualnie zrobią to same jeżeli twoja emerytura będzie tego warta.
Gość
2 miesiące temu
Mamy skutki przemian ustrojowych i społecznych
Jasnowidz
2 miesiące temu
Według prognoz europejskiego urzędu statystycznego w 2100 roku Polska będzie miała tylko 27,7 mln obywateli. O 10 mln mniej niż dziś. Jakie une mondre a ja nie wiem co będzie jutro. Przez 80 lat może wiele się wydarzyć. Na prognozie można zarobić, a na produkcie tak ciężko. Żeby ich główki nie rozbolały od tego prognozowania, jak by ich tak pod klucz i o samej wodzie przez tydzień to może prognozy byłyby dużo lepsze albo nie byłoby wcale.
aaa
2 miesiące temu
500+ powinna byc od podatku odliczane a tak to jest tylko łapówką dla wyborców. Ciemny naród tego nie widzi.
Red pill
2 miesiące temu
Trzeba zapytać kobiet dlaczego wybrały karierę zamiast rodziny?
...
Następna strona