Rosyjscy żołnierze na nasłuchu. Kreml boi się, co można wyczytać z Telegrama
Rosyjski minister ds. rozwoju cyfrowego Maksud Szadajew powiedział, że zagraniczne służby wywiadowcze mogą czytać wiadomości, które rosyjscy żołnierze obecni na Ukrainie przesyłają za pomocą komunikatora Telegram – podała w środę agencja Reutera.
"Wiele faktów świadczy o tym, że zagraniczne służby mają dostęp do wpisów na Telegramie, a następnie wykorzystują te dane w celu prowadzenia działań zbrojnych przeciwko naszej armii" – oświadczył we wtorek Szadajew, cytowany przez rosyjską agencję Interfax.
Jego zdaniem, o ile wcześniej były to epizodyczne przypadki, to aktualnie zjawisko ma "systemowy charakter".
Zgodnie z informacjami przedstawionymi przez rosyjskiego ministra, Telegram pozostawił bez odpowiedzi 150 tysięcy wniosków o usunięcie nielegalnych informacji, które miały zawierać m.in. treści pornograficzne i nazistowskie, a także "dyskredytujące rosyjskie siły zbrojne".
10 lutego zostały wprowadzone kolejne ograniczenia dotyczące korzystania z komunikatora Telegram w Rosji, co spowodowało m.in. problemy w komunikacji pomiędzy jednostkami rosyjskiej armii, zaangażowanymi w działania na terytorium Ukrainy.