Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Katarzyna Bartman
|
aktualizacja

Rząd obiecał uczniom laptopy. Zapłaci za nie pieniędzmi, których nie ma w budżecie

429
Podziel się:

Rusza jeden z największych w historii edukacji przetargów na zakup laptopów dla wszystkich uczniów IV klas oraz nauczycieli. Rząd mówi o szkole równych szans, a eksperci o poważnych zagrożeniach wynikających z zakupu takiej ilości sprzętu. W tle duże pieniądze, których na razie nie ma.

Rząd obiecał uczniom laptopy. Zapłaci za nie pieniędzmi, których nie ma w budżecie
Skąd wziął się pomysł na zakup laptopów? Nie powinno być tak, że ten, kto ma bardziej zamożnych rodziców, ma lepszy sprzęt – mówił niedawno Janusz Cieszyński, obecnie sekretarz stanu w KPRM (GETTY, NurPhoto)

To, co nie udało się żadnej wcześniejszej ekipie rządowej, ma udać się teraz rządowi PiS. Chodzi o program, dzięki któremu wszyscy uczniowie, którzy od września pójdą do czwartych klas szkoły podstawowej, dostaną laptopy.

Chcemy, żeby ten sprzęt był taki sam, dlatego, że szkoła powinna być szkołą równych szans. Nie powinno być tak, że ten, kto ma bardziej zamożnych rodziców, ma lepszy sprzęt, a pozostali albo w ogóle nie mają komputera, albo mają gorszy model – powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa, Janusz Cieszyński.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Będziemy mieli problem jak Węgry? "To cyrk z rozumu"

W rozmowie z PAP Janusz Cieszyński przyznał, że operacja zakupu laptopów dla uczniów i nauczycieli i dostarczenie ich do szkół przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego będzie wyzwaniem.

Musimy pamiętać, że rynek nie będzie w stanie zaoferować nam nieskończonej liczby komputerów – już 370 tysięcy w tym roku, to spore wyzwanie dla dostawców – powiedział Cieszyński.

Kolejnym wyzwaniem będzie to, skąd rząd weźmie pieniądze na zakup tego sprzętu. Warto przypomnieć, że operacja zakupu blisko miliona laptopów dla uczniów i nauczycieli nie została uwzględniona w tegorocznym budżecie państwa. 100 proc. wydatków na ten cel miało zostać pokrytych z unijnego grantu (bezzwrotnej pomocy finansowej udzielonej nam w ramach KPO).

Teraz – gdy przypływ tych funduszy jest niepewny – rząd będzie musiał zapłacić za komputery ze środków krajowych. Czyli jakich? Janusz Cieszyński mówi o "mechanizmie prefinansowania przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR)".

To oznacza, że komputery zostaną zakupione za pieniądze pozabudżetowe, które wyłoży najpierw PFR, a kiedy pieniądze z Unii do Polski już napłyną – dziura w finansach PFR zostanie zasypana. Ale skąd pewność, że napłyną?

O tym z kolei mówił 14 grudnia 2022 r. w Sejmie wiceminister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Paweł Lewandowski. Przypomniał, że Polska wystąpiła o fundusze na transformację cyfrową w ramach KPO w kwocie 12,5 mld zł w części grantowej i 9 mld zł – w części pożyczkowej. I zobowiązała się zrealizować 14 "kamieni milowych" dotyczących cyfryzacji.

Zakup laptopów dla uczniów jest zakontraktowany w Unii, musi się więc odbyć, tyle że po cenach, które szacowano dwa lata temu. Ich urealnienie – jak zaznaczył Lewandowski – zależeć będzie wyłącznie od elastyczności Komisji Europejskiej.

Kto decyduje o zakupach dla uczniów?

W doniesieniach medialnych padają różne ilości sprzętu, który ma zakupić rząd. Janusz Cieszyński mówił w wywiadzie o 370 tysiącach laptopów. Z kolei w rozporządzeniu Ministra Edukacji i Nauki z 28 grudnia 2022 r. (w sprawie podstawowych warunków niezbędnych do realizacji przez szkoły i nauczycieli zadań dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych) czytamy, że rząd zakupi minimum 465 tys. komputerów dla nauczycieli oraz 735 tysięcy dla uczniów. Razem będzie to 1,2 miliona sztuk, czyli cztery razy więcej.

To jak w końcu będzie? 372 tysiące – jak podaje Główny Urząd Statystyczny – to liczba dzieci urodzonych w 2013 r., czyli 10-latków, którzy pójdą w nowym roku do IV klasy szkoły podstawowej.

Ministerstwo Edukacji i Nauki z kolei wyjaśnia, że dostawy laptopów dla uczniów planowane są w dwóch turach: od września 2023 roku dla wszystkich uczniów rozpoczynających IV klasę szkoły podstawowej w roku szkolnym 2023/2024 i od września 2024 roku dla wszystkich uczniów rozpoczynających IV klasę szkoły podstawowej w roku szkolnym 2024/2025".

Wynika z tego, że laptopy do września dostanie 372 tysiące dzieci i 465 tys. nauczycieli – łącznie rząd zakupi 837 tys. sztuk sprzętu, reszta laptopów będzie kupiona w kolejnym roku szkolnym.

Czy dostawa takiej liczby komputerów jest w tym terminie realna? Janusz Cieszyński w rozmowie z PAP zwrócił uwagę na ewentualne problemy.

Jednak prezes Polskiego Towarzystwa Informatycznego Wiesław Paluszyński jest zdania, że każdy z producentów sprzętu jest dziś w stanie dostarczyć wymaganą liczbę komputerów samodzielnie.

– Zakupy komputerów na rynku spadają od zeszłego roku i to rocznie o kilkadziesiąt procent. Są więc moce produkcyjne na zrealizowanie tego zamówienia, nawet jeśli dotyczyłoby 1,2 mln sztuk tego sprzętu – przekonuje w rozmowie z money.pl Paluszyński.

Podaje też przykład Portugalii, która w dużo trudniejszym okresie – bo w czasie trwania pandemii – zakupiła ponad milion komputerów w ciągu roku.

Zdaniem naszego rozmówcy problemem są nie tyle ograniczenia wynikające z produkcji czy dostaw, co specyfikacja i procedury zakupowe. Według prezesa Polskiego Towarzystwa Informatycznego rząd sam nie wie, co chce kupić.

– Podobnie było już kiedyś z zakupem sprzętu do laboratoriów przyszłości, które z powodu braku programu nie są przez szkoły wykorzystywane w zakresie, w jakim mogłyby służyć w procesach edukacyjnych – przypomina Wiesław Paluszyński.

Podaje przykład: resort edukacji w swoim grudniowym rozporządzeniu dotyczącym wymagań dla komputerów dla uczniów wskazał, że zakupy mają obejmować zarówno laptopy, komputery sieciowe, jak i tablety. W specyfikacji przetargowej, którą przygotowała natomiast Kancelaria Premiera dla KPO, są wymienione tylko laptopy.

Jak rząd tłumaczy te niespójności? Wiceminister Lewandowski wyjaśnia, że rozporządzenie Ministerstwa Edukacji i Nauki nie wiąże rządu, mówi ono jedynie o pewnych standardach ogólnych. Z kolei MEiN w odpowiedzi na pytania money.pl, że rozporządzenie określa standardy minimum, których rząd musi dotrzymać i że były one uzgadniane ze wszystkimi zainteresowanymi, w tym kancelarią premiera.

Kupią sprzęt, a co z oprogramowaniem?

Pomimo tych uzgodnień specyfikacja sprzętu dla uczniów i tak budzi poważne wątpliwości ekspertów. Profesor Paweł Wojciechowski, informatyk, b. minister finansów, a obecnie szef Rady Gospodarczej Polska 2050 Szymona Hołowni, uważa, że jest ona skonstruowana tak, że w grę najpewniej wejdą tylko komputery z systemem Microsoft Windows.

Natomiast test wydajności CrossMark, którym się posłużono, faworyzuje bardzo mocno procesory Intela, a dyskryminuje, chociażby Qualcomm czy AMD.

– Nie ma powodu, aby wybierać takie benchmark, tym bardziej że nowoczesne i tańsze procesory tych amerykańskich firm są wydajniejsze niż tanie procesory Intel z 2020 roku, lub starsze. A takie tanie układy dostają wymagane w przetargu 1100 punktów – uważa prof. Wojciechowski.

Z kolei Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich zwraca uwagę na bardzo długi okres gwarancyjny wymagany w specyfikacji, który to z kolei zwiększa cenę jednostkową laptopa. Jak twierdzi Wójcik, początkowo były to aż cztery lata, ostatecznie, po protestach samorządowców, wpisano trzy lata gwarancji.

W ocenie ekspertów prawdziwą słabością operacji jest oprogramowanie laptopów. Jak przyznał Janusz Cieszyński, komputery nie zastąpią dzieciom książek ani zeszytów. Zakupione laptopy nie będą bowiem wyposażone w żadne programy edukacyjne, które zastąpiłby dotychczasowe podręczniki.

– To będzie kolejna cegła w plecaku ucznia obok książek, zeszytów – uważa Grzegorz Napieralski (KO), wiceprzewodniczący sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii.

Nie pomyślano nie tylko o tym, że laptopy te mogłyby zastąpić przeciążonym dzieciom podręczniki szkolne, ale również o tym, jak zabezpieczyć ten sprzęt przed jego zbyciem – dodaje Napieralski.

Jego zdaniem wystarczyłoby wyposażyć laptopy np. w jeden specjalny, oznakowany inaczej klawisz na klawiaturze lub inny nieusuwalny znak, by takiego sprzętu nie można było już wstawić do lombardów czy komisów.

Zdaniem posła rząd nie sprawdził również, czy szkoły będą przygotowane do pracy z laptopami, np. czy jest w salach wystarczająca liczba gniazdek elektrycznych.

Laptopy mają być przekazane rodzicom uczniów na własność w ramach umowy darowizny.

Katarzyna Bartman, dziennikarz money.pl

Jeśli chcesz być na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami ekonomicznymi i biznesowymi, skorzystaj z naszego Chatbota, klikając tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(429)
???
10 miesięcy temu
A dla nauczycieli akademickich?
Zuza
10 miesięcy temu
Kolejny przykład na puste rozdawnictwo rządu,Głupota i kupowanie bezmyślnego ludu.
Aleksandra
10 miesięcy temu
Czemu tylko dla 4 klasistow , a co starsze dzieci już wszystkie mają, zarobiły sobie? To bardzo nierówne traktowanie dzieci, nie wiem czy to zgodne z konstytucją że jedni dostają a inni nie.
rrrrr
12 miesięcy temu
ha, ha, ha, nowszy wezmą a stary sprzedadzą, baaaardzo mądre ...
ada
12 miesięcy temu
To dopiero będzie przekręt
...
Następna strona