Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. PBE
|
aktualizacja

Będą podwyżki dla nauczycieli. ZNP zabrał głos

309
Podziel się:

Rząd przygotował projekt zakładający, że nauczyciele dostaną podwyżki w wysokości 7,8 proc. Oznacza to, że przeciętna wzrost płac wyniesie ok. 300 zł. Zdaniem samych nauczycieli to zdecydowanie za mało, gdyż inflacja jest wyższa.

Będą podwyżki dla nauczycieli. ZNP zabrał głos
Nauczyciele mają dostać podwyżki, ale ich wysokość nie jest satysfakcjonująca (Getty Images,, Mateusz Wlodarczyk)

Projekt podwyżek przygotowało Ministerstwo Edukacji i Nauki. Teraz opiniuje go Związek Nauczycielstwa Polskiego.

MEiN proponuje podwyżkę w wysokości 7,8 proc. w stosunku do średnich wynagrodzeń obowiązujących od 1 września 2022 r. Proponowany przez resort edukacji wzrost minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli z pierwszej grupy zaszeregowania płacowego (tj. mających tytuł zawodowy magistra z przygotowaniem pedagogicznym) wynosi dla nauczycieli: niemających stopnia awansu zawodowego (nauczycieli początkujących) – wzrost o 266 zł; mianowanych – wzrost o 293 zł; dyplomowanych – wzrost o 326 zł.

Na inne podwyżki może liczyć kolejna grupa nauczycieli z tzw. drugiej grupy zaszeregowania płacowego (tj. mających tytuł zawodowy magistra bez przygotowania pedagogicznego), tytuł zawodowy licencjata (inżyniera) z przygotowaniem pedagogicznym, tytuł zawodowy licencjata (inżyniera) bez przygotowania pedagogicznego, dyplom ukończenia kolegium nauczycielskiego lub nauczycielskiego kolegium języków obcych). Tutaj zakłada się, że wzrost minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego wyniesie – dla nauczycieli niemających stopnia awansu zawodowego (nauczycieli początkujących) – 271 zł; mianowanych – o 275 zł; dyplomowanych – 282 zł.

ZNP: Chcemy negocjacji

ZNP poinformował w poniedziałek na Twitterze, że domaga się podjęcia przez MEiN procedury uzgodnieniowej "polegającej na rozpoczęciu negocjacji ze związkami zawodowymi nad treścią rozporządzenia zmieniającego rozporządzenie w sprawie wysokości minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli".

Różnica między "opiniowaniem" i "uzgadnianiem" jest spora. ZNP zwraca uwagę, że w tej drugiej sytuacji dochodzi do negocjacji.

Zarobki nauczyciela niższe od minimalnej krajowej

Związek zwraca uwagę, że od 1 stycznia 2023 r. wzrosła płaca minimalna w Polsce – do 3490 zł.

Tymczasem obecnie wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela początkującego z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym wynosi 3424 zł. To o 66 zł mniej niż wynosi płaca minimalna. Wynagrodzenia nauczycieli na tak niskim poziomie są przyczyną m.in. braków kadrowych w oświacie. Płace nauczycieli powinny wzrosnąć – zaznacza ZNP.

ZNP dodaje, że 5 stycznia zgłosił w Senacie poprawkę do budżetu w zakresie zwiększenia kwoty bazowej dla nauczycieli. Senat ją przyjął. Poprawka ta zakłada wzrost kwoty bazowej o 22,5 proc. Teraz zgodnie z procesem legislacyjnym poprawka powróci do Sejmu.

Przyjęty w budżecie wzrost wynagrodzenia nauczycieli tylko o 7,8 proc. w żaden sposób nie zrekompensuje galopującej inflacji, co w konsekwencji powoduje zmniejszenie realnej płacy nauczycieli – podsumowuje ZNP.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(309)
Nauczyciel
2 tyg. temu
Ja po 15 latach postanowiłam wrócić do zawodu nauczyciela że względu na te przysłowiowe 18 godzin i wolne wakacje, ponieważ chciałam w końcu mieć czas dla dzieci. I co....mam 27 godzin pracy przy tablicy, prowadzę kółko teatralne, z domu wyjeżdżam o 7.00, a wracam o 16.30. Od 20 do 23 przygotowuję, sprawdzam, chcę w każdy możliwy sposób nakłonić dzieciaki do pracy na lekcji. Nie narzekam na kasę, bo sama wybrałam i wiedziałam. Ale kiedy słyszę od ucznia, że cyt. Dostałabym w mordę, ale jestem kobietom...a później czytam te wszystkie komentarze... To jednego jestem pewna, żaden inny zawód nie jest tak znienawidzony przez dorosłych i Wy ten brak szacunku wpajacie swoim dzieciom i jak one mają wynieść cokolwiek dobrego, nauczyć się czegoś skoro mają takie nastawienie jak Wy. Ale gdyby nie szkoła to kto z Was drodzy komentatorzy umiałby pisać, czytać i osiągnął by to co ma?? Pamiętajcie najważniejszy jest szacunek. Przypomina mi się to stare powiedzenie...Abyś musiał cudze dzieci uczyć....
Wela
6 miesięcy temu
Jestem mamą dziecka, które we wrześniu idzie do 2 klasy podstawowej. Pani od wychowania wczesnoszkolnego zaczyna pracę o 8.00 rano, kończy zawszw 11.30 albo 12.45 i idzie do domu. Nie ma dyżurów na świetlicy, nie sprawdza po godzinach prac domowych (robinto na lekcji, przeglądając zeszyty czy zadania w ćwiczeniach), nie ma codziennie rad na których musi siedzieć dłużej, jak są to dzieci mają wtedy tego dnia skrócone lekcje więc i tak wychodzi na to samo. Jak był organizowany piknik dla dzieci w szkole to nie dosyć, ze rodzice pomagali to jeszcze nauczyciele tego dnia również nie mieli lekcji, więc trzeba było samemu zapewnić opiekę swojemu dziecku, piknik zaczynał się o godzinie 17.00, a aż tylu dni urlopu jak nauczyciele nie mam. Pracuje w normalnej pracy, 8 godzin plus na dojazd 2 godziny na pełen etat, tylko 26 dni urlopu w roku. I proszę nie mówić, że ta Pani codziennie przygotowuje się do zajęć jak dzieci uczą się czytać i pisać literki oraz dodawać i odejmować do 20. Przecież to można z biegu poprowadzić takie zajęcia, zresztą nie pierwszy rok pracuje to ma na pewno to ogarnięte. Mi ręce opadają jak pisze do mnie na elektronicznym dzienniku o godzinie 17.00, że mam coś przygotować na zajęcia dla dziecka na jutro. Jak ja jeszcze do domu nie dotre o tej godzinie, a gdzie zakupy, kolacja, sprzątanie, spędzanie czasu z dzieckiem. Kpina to jest jest z takich ludzi jak ja, a nie ciężka praca... Dodam jeszcze, że jaknPani jest chora i przebywa na zwolnieniu to osoba, która ją zastępuje je prowadzi lekcji tylko dzieci mają w szkole "przechowalnię", później po powrocie Pani zaznacza w książce i ćwiczeniach wszystko co powonno zostać zrobione z materiału wedlug rozpiski i dzieci muszą to same uzupełnić w domu z rodzicami, bo Pani idzie dalej z materiałem. Odkąd moje dziecko chodzi dp szkoły to czuje jakbym miała dodatkowy etat, darmowy w szkole. Dramat. A najciężej według mnie w szkole pracują Panie na kuchni, mają codziennie do przygotowania i wydania setki obiadów i to jest dopiero ciężka, fizyczna praca, a nie odklepanie tego samego co robią od lat, i jeszcze delegowanie części obowiązków na dzieci i ich rodziców jak to robią nauczyciele.
ogór
6 miesięcy temu
Ja jednak będę polecał swój zawód, jestem dyplomowanym nauczycielem wf - niby się wszyscy śmieją, ale zobaczcie - żadnych klasówek sprawdzać nie muszę, pracuję 15 h/ tydzień, a no chyba wszyscy pamiętacie jak ten wf wygląda w polskiej szkole... z resztą jak chce zrobić jakieś cwiczenia to się krzywią, więc dam im tą przysłowiową już gałę i niech grają, przynajmniej trochę ruchu zażyją. Mam wakacje, ferie, sporo dodatkowych dni wolnych, i w razie potrzeby mogę 3 razy wziąć płatny roczny urlop. Pensja, fakt, na obecne czasy to nie są kokosy... tyle że do tego dochodzi mi 13, wysługa lat, dodatek wiejski i masa innych benefitów. A jak mam ochotę to zawsze po pracy mogę sobie dorobić, bo umówmy się - z nudów bym padł jakbym codziennie o 12:00 zasiadał w fotelu przed telewizorem.. ZUS już mam opłacony, także mam masę możlwiości na 2 etat. Także ja ze swojego zawodu jestem bardzo zadowolony i jak ktoś nie wie jeszcze co ze sobą zrobić to szczerze polecam.
Kuryk
6 miesięcy temu
Współczuję biednym nauczycielom -Z tej biedy wpadli w depresje i zmieniają samochody na nowe w salonach co 3 lata??
Terecha
6 miesięcy temu
Tylko że nauczyciel dostaje dodatkowo wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe oraz zastępstwa nauczyciela nieobecnego pracy. I z tego wychodzi często dużo więcej niż z podstawy
...
Następna strona